Ja tez zawsze zalowałam, ze jestem jedynaczka, ale teraz jak sie wyprowadziam to nawet sie ciesze. Rodzice bardzo pomagają " bo mają mnie jedną". Choć czasami przesadzają, to wiem ze jak zrobi maślane oczka to mi kupią jak sobie cos zamarze ( ale nie przesadzam bo nie lubie :D ). I az sie boje moich urodzin... TŻ nie lubi jak tak kupuja wszystko. Ja nic nie poradze, wiem ze powinien sie cieszyc ze pomagają, nigdy nie przyjechali jeszcze z pustymi rękoma począwszy od paczki papmerów na telewizorze skonczywszy, ale jemu tez troche glupio bo jego rodzice nie mogą sobie na to pozwolic- o co nikt nie ma oczywiscie pretensji. Tesciowa za to pomaga bardzo jak Hankę musimy tam zostawic, jeszcze ani razu nie odmowiła.