-
Posts
33426 -
Joined
-
Days Won
64
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jola&tina
-
Konkretne rozwiązanie jest jedno - nie wyganiać ludzi z wątku, nie oskarżać ich, że sieją zamęt, jeżeli mają zdanie odmienne od ogółu. Ci ludzie mogą się przydać a ich zdanie może otworzyć oczy ogółu na jakiś problem. % jest niewielki - to tylko kilka psów cierpi a nawet umiera, chociaż można było temu zapobiec.
-
Osób, które założyły wątek czasem już nie ma na dogo albo bywają rzadko, osoby finansujące psa wpłacają deklaracje i też nie bywają często na wątku. A decyzje czasem trzeba podejmować na cito. I jak się wówczas sprawdza zasada przyjęta na dogo? Mogę podać przykłady z ostatnich lat, że w takiej sytuacji decyzje o psie (czasem decyzje trudne, bo dotyczące eutanazji) musiały podjąć osoby, które nie wpłaciły ani złotówki na psa. Podjąć decyzję i zorganizować jej wykonanie. A odbywało się to przy "milczącej akceptacji" osób, które powinny się wypowiedzieć (mam podstawy, by stwierdzić, że przy celowej nieobecności tych osób na wątku). Może lepiej działać wcześniej i do takiej tragedii nie dopuścić (a nie twierdzić "ty o niczym tu nie decydujesz").
-
I wtedy można zastosować Twoją metodę Okazała się skuteczna. Ale nie sądzę, żeby odpowiedź na nie zdarzała się często. Wiele osób oczekuje pomocy w ogłaszaniu, odbieraniu telefonów, pomocy w wizytach przed i po ad., w końcu w transporcie. To nie jest praca dla jednej osoby, to musi być praca zespołowa. Tylko ktoś musi dać impuls do niej.
-
To jest Twoje zdanie na ten temat. Jako osoba empatyczna, postaraj się zrozumieć, co my czuliśmy po przeczytaniu Twojego postu, zakończonego tak: "Na dogo zostało naprawdę niewiele osób, tych które naprawdę chcą pomagać. Jak komuś nie pasuje , może odejść. Jest dużo miejsc, gdzie można realizować swoją potrzebę pomagania."
-
Dziwnie pytanie. Przecież cały czas mówimy o tym jakie zmiany i w jakim kierunku. Ale nie będę strażakiem, który ucieka z miejsca pożaru, bo nie daje rady i napiszę kolejny raz. Stare, chore psy wyciągamy ze schronu, zgarniamy z ulicy itd, aby dać im kilka miesięcy/lat godnego życia. A potem godną śmierć. Adopcja od początku jest wątpliwa i osoby decydujące się na pomoc takiemu psu widzą o tym. Ale dlaczego młode (no, kiedyś były młode), zdrowe, piękne psy siedzą w hoteliku kilka lat? Sama napisałaś, że w ciągu kilku tygodni udało się znaleźć dom dla takiego psa. Może inne też miałyby takie szczęście. To są psy zapomniane Ich nie widać nawet na dogo, ja często trafiam do nich z bazarku.
-
Tu nie chodzi tylko o to, który pies ma "duży minus" . Raczej o to, ile jest psów, które od kilku/kilkunastu lat są w dt lub hoteliku, czyli finansowane są przez dogomaniaków. Jakoś nie widać, żeby były intensywnie ogłaszane (tzn najczęściej nie są ogłaszane). Pisałam o tym na wątku przytoczonym na pierwszej stronie. I co? Chyba nic A jeżeli pies pójdzie do ds, to są pieniądze dla nowego psa. A " Nikt nikogo nie przymusi do wpłat" to fakt, nikt nas nie przymusza. Przymusza nas własne sumienie (niektórzy ludzie posiadają coś takiego, jak sumienie).