Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='magdabroy']Może warto przejść się do weta i niech zajrzą do tego jego ucha ;)[/QUOTE] To nie jest własnie w środku. To jest tak jakby hmmm za skronią/za uchem od strony zewnętrznej. Grzebię mu już tam długo w poszukiwaniu jakiejś rany, jakiegoś strupka, ropnia, krosty, no czegokolwiek co by się mogło babrać , ale tam nic nie ma:crazyeye:. Niby tam nosi pasek od kagańca, ale nie jest ten pasek jakoś straszliwie mocno zapięty żeby go zdzierał do krwi. Zresztą w ostatnim czasie jak teściowa mi kaganiec odkształciła to przerzuciłam się na kantar, a kantar jest już absolutnie gładki, ma jedynie klamrę też w dość opływowych kształtach... Znajoma zasugerowała mi że może Wald sobie to rozbabruje łapą szarpiąc kagan - najprawdopodobniejsze, ale dziś np szedł przy nodze bez szarpania, a krew i tak się pojawiła. To zwyczajnie pies niestworzony do kagańca:roll: Jak pojadę do weta to mam całą listę spraw o które mam zapytać, tak mi się zbiera, że z ogólnego przeglądu wyjdzie leczenie ogólne:evil_lol: W tym własnie mam zamiar zapytać o to ucho tak jak piszesz, bo coś nienormalnego żeby stale pies miał ślady krwi a nic mu się nie dzieje... Chyba że odkąd ta haszczanka go hapsnęła to ma tam rankę, która od kaganca krwawi na nowo, a że Wald ma na pysku kagan codziennie to nie ma okazji się zagoić. Tyle że ja bym chyba znalazła wtedy skąd to wypływa. On naprawdę nie ma aż takiej bujnej sierści żebym się nie mogła doszukać...
  2. Cześć ciotki. Dzień się zaczął a ja już mam dość... Od rana przy wyciu bobasa do sprzątam, odpucowałam Warchlinie klatkę, bo po kilku spacerach w błocie i piasku zrobił się mu tam absolutny syf...Jeszcze dobrze nie zaczęłam a już musiałam kończyć bo Kinia wyła jak dzika, a za chwilę doszedł jeszcze Warchlak z piszczeniem. Stwierdziłam że Warchl piszczy widocznie do mięsa położonego na blacie, więc ochrzaniłam i odesłałam na miejsce . Dopiero po godzinie zaczęło mnie nachodzić że to jego bolesne jojczenie może mieć inne podłoże...a wtedy fullspeed , pieronem ubrałam dziecko i po raz pierwszy wyszłam podzielając wyjście na 4 razy. Napiszę tylko jedno - coś masakrycznego : wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, wychodzę, wracam, dziecko wyje w niebogłosy,Warchl piszczy, ja się śpieszę, zapominam połowy rzeczy, wszystko mi się sypie,aż mnie trzepie z nerwów...Oczywiście w tym ferworze zapomniałam psu zapakować łapkę, a dziś chodniki absolutnie łapkom niesprzyjające - po wczorajszym deszczu wszystko skuło, więc sypią solą na potęgę... Jako tak obeszliśmy osiedle drogami najbardziej zamarzniętymi (czyt nieposolonymi), a że była śliczna pogoda, a ja nie chciałam nawet myśleć o powrocie i kolejnym taszczeniu manatek po schodach, poszliśmy na łąkę. Wald większość drogi szedł w kantarze,bo szans nie było :wózek, pies i jeszcze lodowisko, więc nam jako tako się szło,ale liczyłam że na łące go puszczę w pieron i niech lata. Od razu na wejściu uświadomiłam sobie że znów nie mam gwizdka, mało tego ledwo weszłam i puściłam psa to musiałam go zapiąć, bo spotkałam się z panią która poinformowała mnie że jej piesek to suczka i ma właśnie dni płodne :roll: Nie wiem czy to była oferta matrymonialna czy co, ale poinformowałam ją że jak się raz powąchają to Wald ją potem znajdzie i dopadnie na końcu osiedla, więc na szczęście nie nalegała żeby pieski sie zaprzyjaźniały...W każdym razie puszczenie psa miałam już po ptokach. Potem spotkałam jeszcze pana z pieskiem, który doleciał do nas i zaczęły się bawić dość dominacyjnie. Kuźwa, kocham mieć psa ściągniętego na kantarze, usiłując nad nim panować żeby mi się wózek nie przewrócił , a ktoś puszcza do mnie pieska i zaczyna się szał, a ja nie mogę tego opanować... Krzyknęłam facetowi ładnie " proszę zawołać pieska" na co usłyszałam że albo się spaceruje z psem albo z dzieckiem:angryy: Załatwiłam sprawę szybko i prosto - puściłam smycz Waldka na całą długość, a on radośnie przeorał pieskiem ziemię na co piesek wyrżnął na lodzie z piskiem a potem wstał i kuśtykając na jedną nogę pobiegł do pana. Widziałam to przerażenie w oczach, zresztą też się sama przestraszyłam że temu ratlerzyno-jamniczemu natrętowi zrobił krzywdę, ale piesek zaraz został pogłaskany przez pancia i pobiegł normalnie dalej. Potem stanęłam z bobasem w słoneczku w zacisznej uliczce, a Wald puszczony ze smyczy zaczął tropić ślady krwi... nie minęła chwila a zorientowałam się że ta krew jest jego i cieknie z pazura, który sobie rozwalił na nowo szarpankami z kagańcem:placz: Dziś ogólnie Wald na spacerze był ociekający krwią, bo ciekło mu też z ucha - nie wiem co się dzieje, ale odkąd go złapała haszczanka kiedyś to regularnie mu z tego ucha plami po założeniu kagańca. Mało tego, nie mogę tam nic znaleźć, ani najmniejszego strupka czy jakiegokolwiek uszkodzenia:roll: Pomyślałam sobie że chyba przez najbliższy miesiąc go nie puszczę i będzie to czas na regenerację i szkolenie : a Wald wygląda tragicznie, bo jest poobdzierany,brudny, poraniony,a w dodatku znów wylazły mu żebra...Tyle że jak nie puścić go ze smyczy, to raczej nierealne. W każdym razie muszę choć trochę go ograniczyć z szalonym bieganiem, a więcej męczyć jego tępy mózg i oszczędzić ryjec i łapę. Mało tego muszę go chyba oduczyć tego diabelnego piszczenia, ale nie wiem jak... Do tej kwestii było już bardzo dużo podchodów, ale zwyczajnie się nie da, on robi to tak mechanicznie jakby pisk wydobywał się z jego oddechem:roll:. Są może jakieś pomysły?
  3. Trzymamy z Kinią kciuki za Theosia
  4. Aha... to dobrze wiedzieć. Cóż.... chyba czas się zabrać za klecenie filmu, bo już się zrobił luty a ja od listopada tworzę i nie mam nic...
  5. U mnie też latają psiska jak cholera i tak jak z Waldkiem null problemo bo on się dupą wypnie i ominie tak np nie wyobrażam sobie mieć w takich sytuacjach Amora ... Agutka - a co jeżeli pies nie patrzy na Ciebie tylko w amoku rzuca się dalej do psa, a rękę pakowaną w okolice pyska traktuje jak coś do wyżycia się?
  6. To może faktycznie sprawa tego konwertera. Nie pamiętam już dokładnie ale dawniej miałąm cały arenał programów do obróbi zdjęć, filmów, w tym właśnie viedeo converter, który zmniejszał plik wideo nie uszkadzając jego jakości, jakieś tam były funkcje, poprawianie obrazu itd. Muszę się wdrążyć na nowo w temat, bo kiedyś śmigałam, a dziś już nic nie pamiętam:roll:
  7. a czy leci normalnie czy u was też się wiesza? Wogóle nie wiem jak ale coś poklikałam i mi się picasa połączyła z yt:razz: Jeszcze jak ogarnę yt to będą filmiki. Właśnie wrzucam drugi, krótki, urywek, a wchodzi już chyba z godzinę:roll: Nie wiem czy to się konwertuje czy mi tak komp szwankuje? Borzojka ma dopiero 7 mcy i biegała dość nieśmiało wśród pointerów. Na tym śniegu dostała szwungu absolutnego :D
  8. Hej Aga :) Zaczęłam zabawę z yt... wrzuciłam mój pierwszy filmik i teraz mam pytanie : czy jak dajesz film na yt to konwertujesz go może w jakimś programie?
  9. [URL="https://picasaweb.google.com/MajeczQa/Dogtrekking2Luty?authkey=Gv1sRgCJCauIu1io_EHg#5975 846849911194706"]e[/URL]dit : chyba teraz powinno byc [video=youtube;puUH3kWg8zM]http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=puUH3kWg8zM[/video]
  10. A dla mnie borzoj zbyt osierściony. Mnie się właśnie w chartach podoba ta kościstość, którą futro przykrywa u borzoi. Mam fajne wideo z udziałem borzoja, warte obejrzenia, ale za diabła nie umiem tu wtsawić z picassy... [video=youtube;picasacid]https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=picasacid#t=2[/video]
  11. Pańcia nie zajęła się pieskiem, ale od czego ma się mamusię ? Kora czule wyczyściła w aucie swojego synka... [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-PZbVVlrqSsI/Uu5G8LeeY3I/AAAAAAAAUks/MEIuXlYT9Bs/s512/dt2.2%20258.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-RB1b39PqXh0/Uu5G6Qwf_fI/AAAAAAAAUkc/ZvPVNL6hvM0/s576/dt2.2%20256.jpg[/IMG] i jeszcze z takich mniej udanych z serii "znajdź Warchlinę " :evil_lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-SbAtHIzS454/Uu5G3KwH0RI/AAAAAAAAUj8/324j_upKZaA/s576/dt2.2%20233.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-vnEIdiZa-oE/Uu5GQcF7S6I/AAAAAAAAUd0/AMGxEf3QSMs/s576/dt2.2%20073.jpg[/IMG] na foto jest 6 psów :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-lMIB0mdBw4I/Uu5Gy4zOwUI/AAAAAAAAUjU/0dqWHOL0p7c/s576/dt2.2%20219.jpg[/IMG] Strasznie sklęłam mój aparat za te zdjęcia. Widoki były piękne,aż żal było nie cyknąć czegoś. W dodatku dziś w centrum mojego obiektywu znalazła się borżojka- prześwietny pies. Jednak taki borżoj jest milion razy lepszym modelem niż ganiająca w polu białożółta plama :evil_lol:
  12. Foty przejrzałam i z przykrością stwierdzam że są do niczego jeszcze bardziej niż były. Niestety lał dziś ulewny deszcz, więc aparat zmókł plus zaparował... Wszstko wygląda o tak :[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-LWOHNo6xcCc/Uu5GMRAk7xI/AAAAAAAAUdU/po8JCPWGrBM/s576/dt2.2%20054.jpg[/IMG] Od lewej : pointerka Fila, borzojka Alpina, biało czarna babcia Puma,przed nią mama Kora, Waldek i Ajzon. Waldek pod koniec spaceru miał już dość :lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-v4qZVQD1Dgo/Uu5Gaj0WWsI/AAAAAAAAUfU/BgXiTNAAdUs/s576/dt2.2%20108.jpg[/IMG] Obiecałam sobie że dzisiejszy spacer zrobimy na szelach i puszczę go dopiero jak będzie godne do tego pole, gdzie go będę widzieć i będę mogła nad nim logicznie panować... Wyszło jak wyszło, bo tak strasznie piszczał że nerwy mi puściły,starmosiłam z niego szelki i puściłam w pieron,a on udał się w krzaki wypłaszając bażanty. Wrócił za jakiś czas pełen radości, a jego pazur... wisiał z łapy na kawałku mięsa bryzgającego krwią. Dał się obejrzeć ale nie przejął się zbytnio, bo nie miał czasu na pierdoły, więc nawet nie zareagował kiedy hodowczyni oderwała mu to co wisiało mimo że ja się aż spociłam na sam widok. Zapięłam go na smycz, ale niedługo dałam radę go prowadzić, bo jak to tak żeby tamte biegały a Wartkunia nie - szedł wyjąc i piszcząc rozpaczliwie niczym konający. Jak tylko puściłam ze smyczy to jego stan znacząco się poprawił - galop i w krzaki... [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-8s6QnAy4xaw/Uu5Gl_CXeMI/AAAAAAAAUhQ/6UY4DvVU4-A/s576/dt2.2%20156.jpg[/IMG] Pazur właściwie odpadł cały, więc prócz gołego mięsa nie było tragedii. Krew jako tako się nie lała i w gruncie rzeczy Bogu dziękować że rana tak wysoko,a nie na opuszku, choć tak naprawdę będzie teraz problem, bo z mięchem na wierzchu go na osoloną drogę nie wyprowadzę. Pewnie trzeba będzie trochę zelżyć z szaleństwami no i chodzenie w opatrunku i w buciku kłania się... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-rhpuf1ngQmg/Uu5GxTkO-6I/AAAAAAAAUjE/cyLiIzZTXZ8/s576/dt2.2%20216.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-2FWrGlc8RM0/Uu5G2f_uGhI/AAAAAAAAUj0/dOYWCzm_328/s576/dt2.2%20227.jpg[/IMG]
  13. Hej :) Jesteśmy po dogtrekingu,foteczki zgrywają się ;) Odpowiem za ten czas na pytania : W większość przypadków Wald jest puszczony, bo dla mnie ćwiczenie na lince to poplątanie z pomieszaniem. Ale musimy zacząć ćwiczyć, zainwestowałam już w linkę 20m. Tyle że u Waldka jest ten problem że on raczej jest dalekobieżny, więc 20 m to stanowczo dla niego za mało żeby np dzień w dzień na tej lince go prowadzać. U nas słabo działa zawracanie, zwroty, zarzymywanie się. Robię to jakby nie było od dłuższego czasu, a on dalej tak samo, mało tego jak stajemy to zaczyna mi jeszcze piszczeć... Zobaczymy co nam wyjdzie ze szkolenia pozytywnego, może akurat się uda.
  14. To mnie nawet palnąć możesz jak zbytnio zacznę dyskutować :diabloti: Niestety, z obcym bym tak nie podyskutowała, a tu zawsze gębę otworzę i powiem co wydaje mi się... Muszę też popracować nad sobą i dostrzec w sobie pewne niedoskonałości, a nie twierdzić że np Warchla w tym momencie nie trzeba ani ganić ani chcwalić bo mi się np nie chce i mi tak wygodniej. Stukrotnie bezsensowne jest dla mnie w kółko powtarzanie tego samego jak np hamowanie psa i chwalenie go gdy idzie wolniej. Ja to bym go tam szarpnęła i nic już nie przemawiała, a może on właśnie oczekuje ode mnie tej całej otoczki " ślicznie"... Dobra, zmykam bo jutro trzeba być wypoczętym na wycieczkę ;)
  15. [quote name='dog193']Sorki, ale oplułam monitor :D Chciałabym to widzieć :evil_lol:[/QUOTE] Mnie nie było do śmiechu wtedy, szczególnie jak widziałam miny tamtych włascicieli , którzy łapali w popłochu psy... Pewnie gdyby suka z tamtej ferajny nie doleciała do Waldka i go nie zaprosiła do zabawy to bym dostała zrypkę o jakiej mi się jeszcze nie śniło...
  16. Dziś dostałam już instrukcję który moment mam nagradzać, bo okazało się ze to robię sama haotycznie i zresztą trochę zbyt podobnio słodzinkuję albo nie chwalę za każdym razem :lol: Mam nadzieję że to wyćwiczymy, bo to co mnie się do tej pory zdawało ok wyszło że jest zdrobione nie do końca... Wald z reguły je po spacerach czyli w godzinach wieczornych, jak już się wybiega i wyśpi potem. Wtedy też zresztą jest i bezpieczniej dla niego i ma lepszy apetyt ;) My się bawimy w domu prawie codziennie, ale i staram się na polu. Tyle że na polu jest średnio. Wald czasem ma i taki dzień że jest super, a czasem mnie załamuje. Rozumiem że i on jako pies może mieć lepsze i gorsze dni, ale to co np wywalił dziś mnie zaskoczyło... Cieszę się że zaangażuję się w to szkolenie,bo jest mi potrzebny nadzorca, ktoś kto mnie poobserwuje z boku i pokrytykuje analizując wszystko po kolei. A to wszystko dzięki PP :loveu:
  17. [quote name='Beatrx']na dobrą sprawę mój pies też nie pokazuje potrzeby spaceru, chyba że ma solidne parcie na zwieracze. co nie znaczy, że jak z nim wyjdę to się nie załatwia;) jak dla mnie to pies powinien być nauczony, że wyjście bez niego to nie tragedia i czasem zostaje sam, ale to nie ma nic do tego czy ktoś zabiera psa do pracy czy może pracuje w domu albo w ogóle nie pracuje.[/QUOTE] A mój się własnie nieraz nie załatwia i to jest śmieszne. Tak jakby nie uznawał tego spaceru za spacer tylko za przewietrzenie się...
  18. [quote name='Beatrx'] dlatego właśnie mówiłyśmy o szkoleniowcu, który pokaże, jak prawidłowo OE użyć. a przy przywołaniu, jak pies by mnie olał to po prostu bym po niego poszła, złapała za obrożę, opierdzieliła z góry do dołu, zaprowadziła tam, skąd go przywoływałam i paręnaście razy ćwiczyła przywołanie, puszczając go metr od siebie i pilnując, żeby każdorazowo pies przyszedł i nie miał możliwości nie wykonania polecenia.[/QUOTE] Dziś zrobiłam to samo co napisałaś z moim psem i 3 krotnie mi poleciał w pieron, mimo że został zapięty nawet na smycz i zmusztrowany. I do tej pory nie wiem co w niego wstąpiło bo zawsze odwoływalny był. Mało tego za którymś razem rozpędził się do piesków gdy ja wrzeszczalam "do mnie", więc wystawiłam nogę, na której się potknął i wywalił. I to go nie ocuciło, bo wstał i poleciał sie bawić.... Dopiero opamiętał się kiedy hunęłam tak strasznie że aż tamte psy zamarły i zrobiła się "dziwna cisza", a jak przyszedł to wzorowo okrążył mnie do lewej nogi po czym usiadł patrząc na mnie oczekując conajmniej jakbym go tortem miała poczęstować...
  19. [quote name='agutka'] właśnie to chciałam napisać ;) my jeszcze nie jesteśmy na tym etapie ale zaczyna się samo "naprawiać " a leci nam dopiero 3 tydzień pracy i to takiej nie solidnej pracy [B]bo mrozy nam uniemożliwiają[/B].[/QUOTE] U mnie też problem z mrozem. Wald na zimnym przenikliwym wietrze jest nie do roboty. Zresztą jak widzę jak dygota to aż mi go szkoda, i choć litościwa jestem średnio to jak go jeszcze posadzę czy przywaruję na śniegu kiedy trzeba tak już widok wyjącego i szczękającego z zimna wydaje mi się torturą...
  20. Próbuję od dłuższego czasu. Tylko Wald nie jest typem psa który będzie patrzał i patrzał w skupieniu... U niego to takie mignięcie kontaktu wzrokowego i sruu dalej. Teraz, bo dawniej strasznie się wzrokiem konsultował,za każdym razem jak coś dobrze wykonał to przychodził po pochwałę, teraz jakoś tak się odłączył, nie wiem czy to ze względu na wiek czy co... Od jakiegoś czasu ćwiczę samokontrolę jak mi poradziło kilka forumowiczek. Właściwie to zawsze ćwiczyłam tylko teraz ćwiczę świadomie, wiedząc że to nie tylko sztuczka że mogę położyć psu na łapie smaczek a on go nie tknie tylko to czemuś służy. Jak narazie jesteśmy na etapie takim że mogę położyć Waldkowi jedzonko na łapach, między łapami jak siedzi, a potem przywarować go tak żeby łeb znalazł się tuż przed smakiem. Mogę też po tym wyjść z pokoju i Wald nie ruszy. Na spacerze jak coś znajdzie to wypluje mi na rękę (bleeeeh) i generalnie jak ktoś go czymś częstuje a ja powiem nie to przeważnie nie weźmie choćby mu do pyska wpychali. Nie opanował jeszcze położenia smaka na nosie, ani nie złapania kiedy mu spadnie na pysk, ale generalnie wszystko co z nim ćwiczę wychodzi fajnie. Znaczy, wszystko co ćwiczę w domu jest super, na polu... cóż. Wald jak jest na spacerze to jest tylko i wyłącznie zapach i wszystko musi być szybko szybko... Dziś właśnie dziewczyna która mi go będzie pomagać szkolić śmiała się że skoro on ani na smaki ani na zabawkę to będziemy go nakręcać na bażanty - tylko na każde szkolenie musi być nowy żeby nie wywietrzał :diabloti: \ A odnośnie bażantów też muszę z nim zacząć ćwiczyć, bo zaplanowałam na wiosnę FT a tu pies jak narazie nie jest zbytnio przygotowany... Ale nabyłam drogą kupna linę także własną krwią opłacę wyćwiczenie psa ;)
  21. [quote name='dog193']Jak chcesz skorygować szarpnięciem w takiej sytuacji? Na smyczy raczej takich akcji nie odwala. Poza tym cały czas mówię o szkoleniowcu - żeby to on pokazał, jak OE prawidłowo zastosować, jeśli uzna to za konieczne (bo być może nie jest, ja nie muszę mieć racji).[/QUOTE] Mówię o tym że np kiedy jest mijanka z psem PP nie może korektą na smyczy uspokoić Pata, więc czy zapanuje sama nad ciachnięciu psa prądem w idealnie odpowiednim momencie w kryzysowej sytuacji?
  22. [quote name='Beatrx'] noi ja jestem zdania, że psu trzeba pokazać, że nieprzyjście po zawołaniu dobrze się dla niego nie skończy, a nie jedynie nagradzać jak łaskawie w końcu przyjdzie.[/QUOTE] To co proponujesz zrobić z psem który olał zawołanie? Jestem akurat na topie w tej kwesti, bo dziś mój pies po raz pierwszy mnie tak olał że aż zgłupiałam... A nie sądzicie że ktoś kto nie potrafi zastosować prawidłowo zwykłej szarpnięciowej korekty zastosuje dobrze elektrykę?
  23. Ja Warchla widziałam na szkoleniu myśliwskim jak słucha szkoleniowca, a potem jak z nim można pracować, to wcale nie był trudny pies. Zdaję sobie sprawę że wszystko co jest w nim złe wyszło przeze mnie. Niestety, taki pies to pierwsze moje doświaczenie i choć książek wciągnęłam mnóstwo i z psami dużo próbowałam różności (zaczynając od agresji Amora, potwornego lęku suki którą miałam na tymczasie, a kończąc na przeróznych pieskach które miałam w rękach czy to w schronisku czy to wyprowadzając) ale Waldka nie wpisuję w żaden schemat. Wald niestety jest ekscytacyjny, włączony a wyłączony - wychodzi to że uczyłam go wszystkiego bez kontaktu, on jest jak maszyna, siada , waruje, robi co każę a przy tym patrzy w zupełnie drugą stronę i piszczy, i co najgorsze - nie umie przestać pracować : dla niego wyjście w pola to szukanie bażantów, a wyjście na osiedlu to polowanie na wróble i gołębie czy wrony:roll: Wiem mniej więcej nad czym mam pracować i pracuję nad tym. Usiłuję skupiać psa na sobie, usiłuję wydawać mu zrozumiałe komendy ( a ja mam skłonności do wypowiedzi typu " Waldek porąbało cię? Ja cię wołam a ty lecisz dalej! Jak tak możesz robić?!") i chyba to priorytet. Szczerze to znacznie łatwiej było toczyć wojny z Amorem, bo kiedy się wkurzyłam to mogłam go złapać za fraki i przetyrpać podkreślając swoją pozycję. Z Warchliną trzeba zawsze i wszędzie spokojnie i z opanowaniem, a tego nikt nie ma non stop... Czasem nawet wychodzę z domu i pobiegłabym z nim sobie, a tu muszę skupić się na psie który już się ekstazi i trzeba go przywołać do porządku... No cóż... nikt nie mówił że z pointerim będzie łatwo...
  24. oooo takiego wynalazku to nie widziałam jeszcze... A jak przy bieganiu - nie skacze psu po pysku? Szczerze mówiąc wydaje mi się że Waldkowi tak czy siak wlazłby w oczy - ten ast który tam jest ma kaganiec wg mnie na oczach. Paski między oczami też niechętnie, bo przeważnie wszystkie typy głowy mają pasek za długi albo za krótki. I nos - dla Waldka zakryty nos to męczarnia... Jest ze mnie klientka :evil_lol: I jak mierzę obwód pyska to muszę psu otworzyć pycho tak jak mają pokazane na niektórych zdjęciach - na całą szerokość czy ile? Bo ja mierzyłam na zamkniętym z pozostawieniem 2-3 cm luzu na metrze....
  25. Biedna malutka, wyponiewierana na wszystkie strony :lol::loveu: Kasta by się z Waldem dogadali na 100% w kwestii panierowania przeciwnika :D
×
×
  • Create New...