Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Content Count

    4,292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Posts posted by Majkowska


  1. Waldemara pobyt na wsi piszę mu na minus.

    Wrócił tak rozwalony emocjonalnie że się w głowę pukam po jaką cholerę ja im go tam dałam... człowiek zawsze taki głupi i mu się zdaje że lepiej psu na wiosce niż jakby miał siedzieć w domu sam i czekać aż wrócę z pracy...

    Po pierwsze jest "niewypracowany" i jak tylko się zobaczylismy to jego przekaz był prosty : POLE.

    Po drugie jest rozbuchany jak diabli, jakby z piwnicy dopiero co wyszedł, kontakt z nim jest słaby,a nawet bym powiedziała kijowy. Noszą go emocje i potrzebuje przypomnienia z zasad panujących.

    Pierwszego dnia jak go pusciłam ze smyczy to... miałam problem ze złapaniem. Nawet nie chcę myśleć na jakiej zasadzie go tam przywoływali i łapali na smycz skoro nigdy z przywołaniem nie miał problemu a tu niespodzianka...

    Od 4 dni więc "robie sobie psa na nowo" i układam mu zwoje mózgu w kolejności alfabetycznej. Pomijając fakt że w sobotę po 5h mojej nieobecności rozniósł cała szafę i wytarmosił mi wszystkie buty to dobrze nam idzie...

    No i z wetem się musimy chyba zobaczyć,bo jego głowa wygląda jakby starł się z dzikim zwierzem...  No i z nogą coś nie tak.

     


  2. Dawno mnie nie było,ale ostatnio nie mam czasu nawet pomyśleć o jakiejkolwiek rozrywce,bo wszystko tak pędzi.

    W dodatku ciągle chorujemy ... :/ 

    Już ze 2 tygodnie bujamy się z grypą żołądkową... najpierw ja, potem młoda , L4, a jak już wszystko przeszło to znowu ja zachorowałam. Słaba jestem jak mucha, wszystko w momencie mi wysiadło i jeszcze chyba mnie przeziębienie zbiera :O

    Pies biega ostatnio rzadko, bardziej spacerujemy miejsko, goni za patykami, skacze, sztuczkuje itd. Znosi to dzielnie,angażuje się we współprace i jest zaskakująco grzeczny. 

    Gorzej że jak nie biega w polu to przestaje trawic karmę. Zauważam to już któryś raz. Nie spala to jego żołądek nie przerabia..  Spotkaliście takie zjawisko?

    Ale niebawem wrócimy znowu do jeżdzenia w pola. Póki co skupiłam się na kocie,którego wzięłam pod opiekę i... dziś jedzie do nowego domu <3

    2016-03-05_10.36.47.jpg


  3. Kilka dni temu ciocia przyniosła Wld cały słoik żarcia,bo stwierdziła że on niedojada :p

    Wald nie wyglada źle,choć ostatnio borykamy się z problemami żołądkowymi.Nie wiem co jest... chwilę nie było Acany,a jak już powróciła to Wald jej nie trawi. W związku z czym faszeruję go mięsem i ryżem,a całość wygląda jak wprowadzanie całkowicie nowej karmy...

     

    a u nas ostatnimi czasy życie nabrało szalonego tempa :O nie wyrabiam. Czasem sama się dziwię KIEDY ja te wszystkie rzeczy zrobiłam i czemu mi zostało jeszcze tak dużo :D Ostatnio nawet załapaliśmy się na grypsko żołądkowe. Cudowne to było. Teraz powoli wracamy do zdrowia,bo nie ma czasu. Szczególnie że...mDorobiłam się nowego zwierzaka...

    Kotka mam. Z białaczką.

    Jakby kto był chętny to siedzi w lecznicy i szuka domu.

     

     


  4. Rozdzial 5,czy tam 6..

     

    Przychodzi do nas ciocia,ostatnio dość często. Pies nie szczeka,patrzy w nią jak w obrazek. Bo ciocia żarcie cały czas ma w rękach. I goni tą biedną Kinię jak zacięta powtarzając : " mandaryneczkę? Otwórz dziubek. A może kiwi?". 

    I ciocia wczoraj przemawia. Do ciołka,co to się na niczym nie zna i nie wie nawet czego pies potrzebuje.

    Wiecie czego?

    OGRODU!

    Hmmm,w sumie... Wald by się ucieszył,miałby gdzie kopać.

    I ciocia oznajmia że ona... Znalazła Waldkowi dom!. Nowy dom. Dom z ogrodem,to nie byle co.

    Bo jej koleżanka ma ogród,a to jest starsza babka już na emeryturze i ona może mieć psa bo jest w domu cały dzień.

    Ciocia to mówiąć obejmuje łeb Walducha i robiąc dziubek uświadamia go i jego marnym żywocie "nieszczęśnikubiedny, ty to nawet tu nie masz jak pobiegać". Walduch na to warczy słumiony jej ręką,uświadamiając że zaraż może zafundować cioteczce przebieżkę pode drzwi.

    A ja w tym czasie słucham uważnie jak ciocia knuje plan sprzedaży mojego psa...Tzn nnie. POMOC mi. Zysk na czysto.

    I... zgadzam się.

    Mówię : "dobra. Powiedz Pani że pies jest wart 5 tysięcy,bo to pies już z tytułami ,ma uprawnienia, championaty. Dodaję książeczkę zdrowia, badania, dyplomy, szelki,smycze, puchary...".

     

    Ciotka zdębiała.

    Ktoś wie czemu?

    Przecież... wszystko było już ustalonee :(

    12645237_984629858272566_110296018364485982_n.jpg


  5. Nie wierzę,udało mi się dodać 2 foty :O

     

    Ostatnio bardzo się zaniedbałam ze zdjęciami,ale może i lepiej,bo Wald wcale dobrze nie wygląda.

    Ładna pogoda to i więcej biegamy, pies chudy jak szkapa. Wcale mi się nie podoba,ale co zrobić jak to niejadowite takie. Znów wzięliśmy się za ćwiczenia maści różnej, w tym z pieskami.

    Wczoraj łaziliśmy po mieście,a przedwczoraj szaleliśmy w terenie. Nie obyło się bez  atrakcji.... na lotnisku doleciał do nas samiec asta. Hen z daleka nas wypatrzył,popitolił wołającego go faceta i wskoczył nam w stado. Nie wiem co dokładnie chciał zrobić,ale to co wyprawiał wyglądało bardziej jak polowanie niź zabawa - nakręcony gonił nam za psami po czym wskakiwał na nie i łapał zębami dobijając do ziemi.

    Chyba nie muszę mówić że Wald się znowu mega pospinał,coś tam próbował łagodzić,ale złapany za gojące się ucho wkur.... się znacznie. 

    I tu mnie zaskoczył,bo dawał się od tego psa genialnie odwoływać,za każdym razem odchodził tylko co z tego jak ten pies gonił za nim,skakał mu na plecy i usiłwał zębami zatrzymać go chwytem za ucho. Potem dopadł suki i Wld tym bardziej się rozjuszył,ale w ramach panowania nad sytuacja kazałam psom dalej biegać i ignorować tamtego. 

    Wreszcie podszedł pan,uśmiechniętty i zadowolony szedł spacerkiem pół lotniska. Jakby nawet przeprosil i zasmial sie ze mu trochę ostatnio pies wychodzi spod kontroli bo to taki niedobrasek. Zabral i poszedl...

     

    A Wald znowu od tej akcji pospinany do piesków. Pomimo ze ostanio duzo sie spotykaliśmy i było jufajnie.e

    W dodatku od kagańca znowu mu glucieją oczy. 

    Bilans więc nieciekawy...

     

    Dobrze że chociaż pogoda dopisuje i mozna łazic.

    12647114_984630031605882_3653402708910782110_n.jpg

    2016-02-06_09.59.13.jpg


  6. Ehhh post mi się dodał i nie mogę zedytować....

     

    Wkurza mnie to dogo. Jak.się wścieknę to jedno kliknięcie i skasuję w cholerę to wszystko.

     

     

     

    Tamto mięso to ostatnie z zapasów psiego mięsa z naszego podblokowego sklepiku. Teraz juz zlikwidowany i nie wiem co dalej. Tam kupowaliśmy fantastyczne jakosciow mieso za 7zl. Teraz z mięsem marnie.

     

    Kupiłam do zapasów 2kostki aspola,ale to nie to samo.

     

    Z resztą.... tak karmie tego psa a on wygląda coraz gorzej....

    Schudł jakoś nieładnie. A wszystko tak samo jak było. Choć zastanawiam się czy nie namieszali nam coś w składzieAcany...


  7. O Thursday, February 04, 2016o11:31, AMIGA napisał:

     

    Czy ja dobrze widzę, że toto na talerzu to faworki???

    Nieeee, to mięso!

    To Waldziny obiad. 

    Dawniej w masarnii na starym osiedlu dostawalam dla niego odpady,

    O Thursday, February 04, 2016o11:31, AMIGA napisał:

    Coś z tymi gryzakami ze skóry musi być na rzeczy, bo Amiga zawsze ma po nich biegunkę.

    Czy ja dobrze widzę, że toto na talerzu to faworki??? Ojeeej ja też chcę

    a teraz jak się przeprowadziłam to znalazłam noey 


  8. Wczoraj zrobiłam sobie dzień niusów adopcyjnych i hurtem podostawałam wieści z nowych domów zwierzaków .

    Niestety dowiedziałam się też że jeden z dokarmianych przeze mnie kotów nie żyje. Smutno więc od rana,choć jakoś człowieka buduje,że znalazł jednak ten dom na ostatnią chwilę.

    Drugi z kocurów odłowionych czeka na test na białaczkę... Co będzie dalej to się okaże.

     

    A mam też niusy od Miecia,co mnie bardzo cieszy.

    Serio trafił mu się fantastyczny dom <3 Dziewczyny są nim zachwycone. Wszyscy ogólnie podziwiają co to za idealny pies. Spędzili spokojnie święta (Miet wzorowo się zachowywał w nowym miejscu),spędzili spokojnie sylwestra (Miet się nie bał), ogólnie dostaję przepiękne zdjęcia typu Mietek w dresie, Mietek pod kołdrą, Mietek ogląda tv,Mietek wdycha śnieg, nowe szelki Mietka z ruffweara itd...

    Buduje to jak cholera :)

    Ale zmartwiło mnie to że Mietek strasznie lubi gryzc i hurtowo pożera gryzaki ze skóry.Ostatnio wszyscy alarmują że to straszna chemia. Prawda to? Obawiam się że wypadałoby mu to zmienić żeby tyle tego nie zjadał, chcę dziewczynom podsunąć jakiś pomysł,ale... nie wiem jaki.

    Problem w tym że Miet ma szczęki jak pit :p i serio zgryza wszystko. A jeszcze jest do tej rozrywki przyuczony,bo prZez lata pozwalano mu zgryzać wszystko dla zabicia nudy.

    Teraz nudy nie ma,bo dziewczyny super zapełniają mu czas,ale dawna pasja nadal została.

     

     

    A Waldemar ma świetnie. 

    Goni radośnie i na szczęście się okiełznał. Ostatnio nawet na spacerach nam lepiej wychodzą znajomošci - m.in zaprzyjaźnia się powoli z owczarką sąsiadką. Ona ciągle go chce zjeść,ale wygląda na to że jej pan go polubił. Wczoraj Wld zdradziecko się do niego przytulał.  I zrobił to idealnie wtedy kiedy oświadczyłam że on to właściwie z rezerwą do obcych podchodzi...

    To samo zrobił przy grupce dresów - ja oświadczam gościowi że pies nie lubi obcych i liczę że to mi doda poczucia bezpieczeństwa,a mój pies... sruuu gościowi pod nogi i do flaszki mu skacze sprawdzic co to za wspaniałości pan ten niesie :D ucieszył tym panów jak cholera,w pewnym momencie zrobiło się nawet przyjemnie :D

     

    Niemożliwy jest ten Waldemar. 

     


  9. Ludzie tu ogólnie są dziwni...  nikogo nic nie interesuje,nikt nic nie widział,nikt nic nie słyszał,nikt na nic nie reaguje.

    Najświeższy przykład -wczorajj na naszych działkach paliła się altanka. Zauważyłam z daleka idąc z Walduchem płomień,ale pech chciał że zostawiłam tel w domu w ładowarce. Zaczęłam szukać kogoś kto by zadzwonił po straż,bo płomień się rozchodził jak diabli. Od razu pomyślałam o moich działkowych kotach i bezdomnych którzy tam śpią... Zajęły się już drzewa i szło to pomału w stronę naszej działki. A tu ani żywej duszy. Wreszcie stwierdziłam że zapukam do pierwszego z brzegu domu żeby kogos powiadomili. Kiedy podchodziłam do bramy akurat wchodził do niej jakis facet. Mówię do nego że się palą już 2 działki ,a koleś na to zaczął mnie zbywać że nie ma telefonu (w domu!) Itd itd po czym wskazał mi dwójkę dzieci idących na basen i stwierdził że on nie bedzie dzwonił,bo te 2 dziewczynki na pewno zauważą i zadzwonią.... Chryste!

    Wreszcie wpadłam na dziewczynę z yorkiem. W ciąży na dodatek. I oni powiadomili dopiero straż. Nim dojechali paliło się już wszystko,a my usiłowałyśmy sprawdzić czy nikogo nie ma w środku. Obawiałam się że jeden z naszych działkowych bezdomnych mógł tam w środku być, bo oni tam sypiają razem z tymi kotami,które karmią i zimą oddają im własne koce i jedzenie...   Na szczęście chyba nie było nikogo.

    Przeszło oczywiście mnóstwo ludzi i każdy popatrzył,filmik nagrał,zdjęcie cyknął i poszedł... 

    No k... co za społeczeństwo!

     


  10. Chyba czas na rodział 4- jak Waldemar stracił pańcię...

    Idę do domu, a tu przede mną cwel,ten co się do mnie z biciem rozpędzał... Piesek luzem,chwilę wcześniej dobiegł gościowi z bloku obok do dwóch starszych psów na smyczy i wszczął dym...

    I tu nagle buc się ogląda. Zauważa mnie,podchodzi pod mój blok i ... czeka pod moją klatką patrząc na mnie zuchwale...

    Z prędkością światła znalazłam się w momencie w monopolowym,skąd odebrał mnie tata z Kingą. Wald nawet dobrze się nie wysikał,bo byłam tak zdenerwowana tym że cwel może skądś na nas wyskoczyć i piesek wleci między Wld a Kinię... Leciałam do domu jak oszalała.

     

    A dopiero co rano obserwowałam jak móulubieniec zostawił pod sklepem pekińczyka,który się rzucił na sznaucerka prowadzonego przez starszą panią i pomyślałam "jak dobrze że to nie ja znowu na niego wlazłam"...

     

    A żeby było fajniej to do nich nikt się nie odzywa,bo wszyscy się boją...


  11.  

    15 godzin temu, AMIGA napisał:

    Czy to ta ciotka od mopsa?

    Jeśli juz to od buldożka :p

    Nie mam mopsa w rodzinie jeszcze.

     

    Ale ciocia od bulwy jest waldkową miłością. Pozwala mu wskakiwać na wersalkę na hasło "chowaj się" i pies wskakuje jej za plecy i mysli że go nie widać. 

    Te ciocie łączy jedna wspólna rzecz - obydwie chronią Warchla przed opieprzem z mojej strony :p

    I na ciocię od bulwy Wald nie ujada, bo ją kocha -ciocia od bulwy całuje po nosku i częstuje pasztetem z bażanta. Ciocię od bulwy się kocha i akceptuje nawet to ,że bulwę posiada.  I kiedy się z bulwą spotykamy to ciocia nie kocha nikogo bardziej. Bo ciocia od bulwy wie, ze nie kocha sie nikogo bardziej jeśli sie spotykamy,bo to prowadzi do zazdrości i rywalizacji. Ciocia od bulwy jest ogarnięta choćby przez to że sama posiada psa.  I wie ze np jak sie podaje psu 3 miski żarcia to sie potem wstaje w nocy

    Chyba powstaje rozdział trzeci - wszystkie ciocie Waldemara...


  12. Ja ciotce powiedziałam wprost że mi psa niepokoi :p Tłumaczyłam,że za dużą zwraca na niego uwagę,zbyt chce mu -mówiąc wprost- wejść do tyłka.Bo ona się go obawia. Stąd ubzdurała sobie że jak będzie dla niego szalenie miła to on ją zaakceptuje. 

    Tłumaczyłam,ze nie może go chwalić kiedy on na nią ujada i zachowuje się niespokojnie,że najlepiej go olać. I tak też robią wszyscy co do nas wchodzą. Zdają się na mnie -a ja schodzę do normalności,olewam psa, nie szczekamy, ogarniamy się i zachowujemy się normalnie. Tylko przy niej dostaje takiego obłędu ,że ujada,warczy i pilnuje każdego jej kroku. Wszyscy inni są akceptowani po chwili,bo przychodzą ze mną i ja zarządzam czy ich zjadamy czy nie.

    No i ci ludzie mnie słuchają... Jak mówię olać psa to olewają. Ale ciotka jest emerytowaną nauczycielką i ona jest od pouczania,nie będzie słuchać nikogo,szczególnie mnie. 

    I nie w temacie psów, bo ona wie o psach wszystko bo przecież ma koleżanki które szybkim marszem chodzą z psami wkoło bloku :p


  13. Godzinę temu, jolkablaszczyk napisał:

    No cioteczak to jedna z wiekszych atrakcji waszego domu :)

    Noooo...

    A żeby było atrakcyjniej ma do tego pełne prawo i muszę być dla niej szalenie uprzejma ,bo mieszkanie jest jej własnością...

    I tak więc chodzi jak u siebie, ściany maca, szafki otwiera, zagląda to tu to tam...

    Może ten pies wie że mnie to wkurza I Stąd tak ujada,bo widzi że jej przemieszczanie się po naszym mieszkaniu jest dla mnie dyskomfortowe...

×
×
  • Create New...