Byliśmy z Bambulkiem teraz 1,5 godziny na spacerze,a że u nas zima jak na Syberii,to szliśmy w zaspach po kolana ,Bamba prawie nie było widać,jak przedzieraliśmy się przez tunelowy śnieg i sami musieliśmy robić sobie tor,bo szliśmy tą drogą dzisiaj pierwsi,ogolnie stawaliśmy z Bambem co kawałek ,bo nie mieliśmy już sił,Bambu wybierał skróty,żeby jak najszybciej dojść do domu,jesteśmy padnięci