Wreszcie znalazłam czas i siłę żeby coś napisać.
Karlosek czuje się dużo lepiej.
Więcej spaceruje, dopomina się o jedzenie.
Chyba też zaczyna rozumieć, że wszystko co "mu" robię jest dla jego dobra bo troszkę mniej kłapie pycholem :)
Dzisiaj znowu byłam z Karloskiem u weta, ale tym razem na wizycie kontrolnej. Miał dzisiaj wyciągnięty sączek, przepłukaną ranę. Dostał też zastrzyki p. bólowe, p. zapalne i antybiotyk.
Do domu dostałam antybiotyk i lek p. bólowy w tabletkach. W poniedziałek kolejna wizyta. Muszę mu codziennie przemywać ranę rivanolem i jodyną.
No i faktury