Madzia- ciężko powiedzieć ;) Organizator na początku wiele razy powtórzył,że to dogtrekking profeszional :D Więc było dziwnie- nie jak w Tychach, wszyscy razem, a każdy pojedynczo był puszczany, co 30 sekund osoba, po kolei od numeru 1. Więc które miejsce- nie mam pojęcia. Na pewno nie najgorsze, bo minimalnie przed nami doszły osoby z numerami 16 itp., a my miałyśmy 49, 50, 51. Ale które miejsce dokładnie to nie wiem :) Ale najlepsze też nie :)