Jump to content
Dogomania

niepokolorowanka

Members
  • Content Count

    210
  • Joined

  • Last visited

About niepokolorowanka

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    To zdjęcie było robione w sierpniu 2016. Śpij spokojnie kochanie.
  2. Moja sucz też ma problemy z rozwolnieniami. Dzieje się tak w wielu sytuacjach (przy dużej ilości węglowodanów typu makaron, ryż, warzywa albo przy zbyt tłustym jedzeniu, po nabiale, gorszej jakości karmach). U nas może mieć to związek m.in z kiepskim stanem wątroby.. Ale to, co chciałam napisać, to może się sprawdzić karma z dużą ilością błonnika (zwiąże zawartość jelit), np hill's r/d. Ona ogólnie jest polecana przy odchudzaniu psów i przy długim podawaniu błonnik może trochę źle wpływać na jelita (tak jak u nas) ale mimo wszystko, gdy F. była na tej karmie przez rok, to biegunki praktycznie nie występowały, tylko kup duuużo. Puszki 400g najtaniej kupowałam za 8,50 zł. Jeszcze lepszą karmą na kłopoty trzustkowo-wątrobowo-jelitowe jest puszka dr Berg 450g. Niestety jest bardzo droga, bo kilkanaście zł za puchę :( Sucz jadła ją chętnie przez kilka miesięcy i nie miała żadnych problemów z biegunkami a i błonnika tam jest około 5% a nie jak w r/d prawie 20%. Konsystencja też fajniejsza niż r/d. Niestety coś jej się odwidziało i odmówiła dalszej konsumpcji (wybredna taka).Teraz jest na samym gotowanym mięsie bez żadnych dodatków podzielonym na 2 lub 3 porcje w ciągu dnia (niestety schudła przy takiej diecie). Ale w takim przypadku trzeba chyba jeszcze zastosować suplementację witaminami. Rozwolnienia występują baaardzo rzadko. U nas jeszcze pomaga cykliczna kuracja nifuroksazydem. F. waży około 6kg, jak ją złapie mocna biegunka, to przez tydzień podaję jej ten lek w dawce 1 tabletka 100mg dwa razy dziennie. A następnie jakiś probiotyk przez tydzień i jest spokój.
  3. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    Delph, no proszę, okazuje się, że jest całkiem sporo preparatów pomocnych przy tego typu problemach. helli, dzięki, że wstawiłaś link do tej strony, na pewno sobie poczytam. Na razie oglądnęłam tylko filmik z Cricket i mogę powiedzieć, że u nas jest bardzo podobnie. Naszła mnie jeszcze taka refleksja, że niewiele się mówi u nas o tym, że zaawansowany wiek psa łączy się z występowaniem zaburzeń poznawczych, demencją; o tym jak sobie z tym procesem radzić i jak próbować go spowolnić. Myślę, że większość weterynarzy też traktuje ten temat bez należytej uwagi. Zwykle przeciętnemu człowiekowi starość u psów kojarzy się tylko z niedomaganiami fizycznymi i najzwyczajniejszym spadkiem aktywności. Życie psów będzie się wydłużać coraz bardziej, więc ten temat będzie coraz bardziej widoczny.
  4. niepokolorowanka

    Buldog francuski- hodowle

    Podbiję temat. Moja bratowa chciałaby kupić w tym roku szczenię buldoga francuskiego. Mam nadzieję, że skutecznie wybiłam jej pomysł nabycia psa z pseudo, ale równocześnie zobowiązałam się do znalezienie hodowli, w której szczenię nie będzie droższe niż 3000-3500 zł Czy ktoś z Was miał doświadczenia z Noble Braveheart? A może znacie jakieś sprawdzone hodowle bf z małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego ?
  5. niepokolorowanka

    Misia pilnie poszukuje DT lub DS

    Jest cudna :) Pewnie, gdyby była młodsza, ludzie by się o nią bili. Próbowałeś ogłosić ją na olx? Najlepiej ogłoszenie wyróżnić, żeby nie spadało na dalsze strony. Na twoim miejscu poprosiłabym też kilka fundacji, żeby zamieścili ogłoszenie grzecznościowe na swoich stronach facebookowych. Napisz np. do "Psygarnij" (pomagają znaleźć domy psom/kotom w domach tymczasowych, które nie są pod opieką fundacji), "Sznaucery do adopcji" (wiem, ona bardziej terier, ale jakąś tam brodę ma ;)), "Jamniki niczyje" (krótkie łapki, długi tułów, wygląda troszkę jak jamnik szorstkowłosy ;)), "Dwa Plus Cztery" (fundacja wrocławska), "Ekostraż" (fundacja wrocławska). Jeszcze mi przyszło do głowy, że możesz się skontaktować z panią Kasią Pisarską, która również pomaga szukającym domu zwierzętom i ma duży zasięg. Ona również posiada stronę na fb. Trzymam kciuki, żeby sunia znalazła odpowiedni dom.
  6. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    marra ciesze się, że mogłam Cię trochę pocieszyć z tym jedzeniem ;) Masz mądrą sunię, która nie chce wpędzić swojej pańci do grobu ;) Nie mogę być zła na F. o jej wybrzydzanie, bo sami ją tego nauczyliśmy, cała rodzina. Jak czegoś nie chciała, to dostawała pod nos coś innego i tak dopóki się nie skusiła. Już nigdy tak nie rozpieszczę psa. Lekcja na całe życie. F. nie chce jeść suchego, w ogóle. Wątróbkę bardzo chętnie by zjadła, ale... po niej też ma biegunkę :D Serca, żołądki też sprawdzałam - to samo. Po nabiale z kolei cukier szaleje a i biegunka też może się pojawić. Chociaż czasami dostanie kawałek żółtego sera i jest okay. Przez jakiś czas dawałam jej niemieckie puszki dr berg dla psów z problemami trawiennymi i chętnie jadła, kupy super. A potem przestały jej smakować. Zaczęłam robić więc przerwy na mięso, puszka dwa dni, mięso dwa dni, no ale jak zatrybiła, że może dostać mięso, to za puszki podziękowała ;) Te puszki nie mogą długo leżeć w lodówce, max 2 dni, bo są bez konserwantów, więc przyszedł moment, że więcej zaczęłam wyrzucać niż ona zjadać. A że to drogie, to postanowiłam nie kupować. Na dr bergu wystarczyło bardzo niewiele insuliny i było super. Wiedziałam, że mogę zostawić psa na wiele godzin i mi nie wpadnie w hipoglikemie. Potem przeszła na mięso z dodatkami. Najpierw próbowałam makarony, okazało się, że przy cukrzycy tylko jeden w miarę się nadawał, czyli krajanka do rosołu, bo dało się fajnie ustawić insulinę. Niestety często pojawiała się biegunka. Zmieniłam więc na ryż i tutaj też wypróbowałam różne. Najgorzej było na zwykłym białym ryżu, cukier masakra. Musiałam zwiększać ilość insuliny, bo inaczej cukier skakał na ponad 300 i utrzymywał się tak przez wiele godzin i dopiero potem spadał. Ale jak zwiększałam insulinę i cukier tak nie skakał, to zaczynała wpadać w hipoglikemię, gdy insulina miała szczyt działania. Dopiero jak zaczęłam mieszać mięso z ryżem basmati, to się fajnie unormowało. I przez długi czas było dobrze. Ona chętnie zjadała, a rzadka kupa pojawiała się tylko czasem. No ale przestała chcieć jadać mięso z ryżem :D Wtedy zaczęłam mieszać mięso z warzywami (startymi i sparzonymi) i wtedy to dopiero miała straszną kupę! W końcu stanęło na samym mięsie :( I tak już około 2 miesięcy. Nawet na to zaczęła wybrzydzać! Codziennie rano trzeba wstać wcześniej i ugotować świeżą porcję, bo księżniczka nie będzie jadała odgrzewanego na następny dzień! :D Najlepsze w mięsie jest to, że nie potrzeba w ogóle insuliny, a cukier jest 100-130 i można dawać kilka małych porcji w ciągu dnia. Przy posiłku zawierającym dodatkowe węglowodany musi być większa restrykcja, bo podawana jest insulina. Trzeba mieć wszystko zaplanowane. A jak tu planować, gdy pies ma to w dupie i robi co chce. I nie przetłumaczysz, nie wymusisz. Biegunki tak naprawdę zaczęły się, gdy F. zachorowała na cukrzycę, a ja jeszcze nie wiedziałam, że ona ma tę cukrzycę. Wcześniej tego typu problemy prawie nie występowały, mogła jeść wszystko. Przyszedł czas, że pojawił się u niej koszmarnie duży apetyt. I myślałam, że może stąd ma te biegunki, od przeciążenia układu trawiennego. Zmieniłam jej karmę na taką lepszej jakości, dawałam probiotyki, odrobaczyłam i nic. W końcu zaniepokoił mnie fakt, że pies dużo je, ale chudnie. Pewnego dnia jeszcze okropnie zwymiotowała. Poszłam do weta i okazało się, że to cukrzyca, a biegunki wynikały z tego, że organizm razem z kupą ( i moczem też) usuwał ciała ketonowe. Cud, że nie wpadła mi wtedy w śpiączkę. Po ustawieniu leczenia (kroplówki, insulina, karma) biegunki przestały się pojawiać. Przez jakiś rok albo dłużej była na karmie hill's r/d lub w/d, która zawiera bardzo dużo błonnika. Wtedy biegunki również nie występowały, aż do pewnego momentu. A ponieważ nic w badaniach nie wyszło, lekarz stwierdził, ze trzeba odstawić tę karmę, bo błonnik mógł uszkodzić jelita. Zaczęła jeść karmę na problemy jelitowe hill's. Nie za bardzo jej smakowała, więc próbowałam tę samą linię, ale z innych firm, trovet i royal. Też jej nie podchodziło. Niestety w tamtym roku (bodajże w czerwcu) F. się zatruła i to bardzo poważnie. Prawdopodobnie jakimiś pestycydami. Miała straszliwą biegunkę, wymioty, krwawienie z układu pokarmowego. Tydzień leczenia kroplówką i zastrzykami. Niestety wyniki wątroby były tragiczne. W sumie chyba cudem z tego wyszła. Miała przejść na dietę wątrobową. Nie chciała jeść hillsa, royala i troveta. Wtedy znalazłam dr berga, który jest dobry przy chorych jelitach i wątrobie. Oprócz tego dostaje Sylimarol i Hepatiale Forte. Po pół roku od zdarzenia (listopad) wyniki bardzo się poprawiły, ale nadal nie mieściły się w normie i nigdy już nie będą. Oprócz tego F. ma kamienie w pęcherzyku i czasami musi dostać nospę, bo widać, że coś ją tam pobolewa. Poza tym usg wykazało zmiany na wątrobie. Muszę je znowu powtórzyć, żeby sprawdzić czy stan się pogorszył. Może od tego te biegunki??? Wielokrotnie miała robione badania krwi i zawsze wtedy sprawdzaną również trzustkę. Wyniki trzustki zawsze w normie. Ostatnio jednak przeczytałam, że nawet jak są w normie, to biegunka może brać się od trzustki i dobrze dosypywać kreon do posiłku. Ktoś się z tym spotkał??? Nadal łyka również enarenal, furosemid, karsivan i prilium (problemy z ciśnieniem i arytmią). Pewnie nic nie wymyśle, dopóki znowu jej nie przebadam. Szkoda, że pieniądze nie spadają z nieba.
  7. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    Piękni seniorzy! Dużo zdrówka dla wszystkich :) Moja Figa nadal żyje, w październiku stuknęło jej 16 lat :) Przez te kilka miesięcy dużo się pozmieniało, część na plus, ale większość niestety na minus. Opanowałyśmy cukrzycę na tyle, że jedząc samo mięso, nie potrzebuje insuliny (dwa lata temu nawet na samym mięsie cukier miała ponad 200/300). Niestety z żywieniem jest problem. Jeśli zje za dużo na raz - biegunka. Jeśli zje za dużo węglowodanów (ryż, makaron) - biegunka. Jeśli zje niewłaściwe mięso (nawet małe ilości np chudej gotowanej wieprzowiny) - biegunka. Zje mięso z warzywami - biegunka, coś tłustszego - biegunka. Dlatego od dwóch miesięcy jej głównym pożywieniem jest gotowane mięso (różne części indyka, kurczaka lub wołowiny) bez żadnych dodatków, rozłożone na 2 lub 3 porcje w ciągu dnia. Bardzo chętnie zjada, nie ma biegunek, ale... schudła jeszcze bardziej :( Jedząc puszki i mięso z ryżem ważyła ok 7kg, teraz waży 5,7 kg i taką wagę utrzymuje. Lekarka mówiła, że jej dolna granica to 6 kg, ech. Zastanawiam się czy to tylko wina zmniejszonej kaloryczności posiłków, czy może jakaś poważniejsza choroba. W przyszłym tygodniu idziemy na badania (krew, mocz, usg), to zobaczymy, co tam w środku się dzieje. Najchętniej dawałabym jej puszki, ale tutaj problem jest z chęcią zjedzenia. Raz i drugi zje, a potem nie chce, puszka niedokończona i trzeba wyrzucać. Przy cukrzycy nie chcę jej przegładzać dłużej niż 24h, a ona jest uparta jak cholera. Ostatnio wpadły mi w oko jakieś niemieckie bio puszki 200g. Drogie jak cholera, ale tak sobie pomyślałam, że może jakby zjadła taką 2-3 razy w tygodniu, to chociaż trochę by przytyła. Tylko czy polubi? Wiem, wiem, trzeba to sprawdzić ;) Miała wcześniej problemy z moczeniem się nad ranem (do łóżka grr). Dostawała Propalin. Od jakichś dwóch miesięcy już go nie potrzebuje. Chociaż pewnie przyjdzie dzień, w którym mocz znowu się poleje ;) Figa straciła również całkiem wzrok i słuch. W mieszkaniu trzeba było porobić zasieki, żeby nie wchodziła w różne zakamarki. Niestety nie przyzwyczaiła się do utraty wzroku i nadal obija się o wszystko. Myślę, ze ma na to wpływ jej demencja. Niestety najczęściej jest tak, że jak zaczyna chodzić, to chodzi w kółko, nawet na dworze. Dlatego nasze spacery wyglądają tak, że ubieram szelki, zapinam smycz, biorę ją na ręce i zanoszę na ulubiony trawnik (ma takich kilka). Robi tam, co ma zrobić, trochę powęszy, a potem chce na ręce i albo idę się przejść z nią na rękach, albo wracamy do domu. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu wybierałyśmy się na kilkugodzinne spacery i to ja wracałam z nich zmęczona, a nie Figa. Ostatnio pojawił się również pewien problem z poruszaniem, tzn. zaczęła sztywno chodzić. Zastanawiam się nad jakimś wspomagaczem, ale wszystko na co mnie stać ma cukry proste i boje się, że może źle wpłynąć na cukrzycę. Dużo śpi. Powiedziałabym, że coraz więcej. A gdy nie śpi, to najlepiej się czuje, gdy jestem przy niej. Wtedy się rozluźnia i jest zadowolona. Futro ma nadal gęste i pięknie się kołtuniące :D Nadal nienawidzi czesania, kąpania, strzyżenia, ale uwielbia suszenie. Co dziwne, daje sobie założyć ubranko w zimne dni, a kiedyś chyba by mi ręce odgryzła przy wkładania :P Wciąż posiadana wszystkie zęby! No dobra, oprócz jednego, który dawno temu się złamał i trzeba go było usunąć. Niezmiennie słodka, kochana, urocza, a także uparta i wymuszająca swoje racje głośnym szczekaniem, o! Jeszcze mam kilka pytań do mądrzejszych głów. Jakie mogłybyście polecić witaminy dla starszego psa? Najlepiej, gdyby nie były w tabletkach, tylko w płynie (są w ogóle takie?) Czy ten Inflamex, który polecała Pysia, należy łączyć z Cortaflexem czy można podawać sam? Co można byłoby podać na wspomaganie aparatu ruchu u psa z cukrzycą i chorą wątrobą? Może znacie jakieś sprawdzone preparaty, które można by było dodać do jedzenia puszkowego, żeby było chętnie zjadane?
  8. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    marra bardzo to przykre :( Przytulam. Okropnie jest patrzeć, jak nasz przyjaciel się zmienia, powolutku przestaje być sobą i traci radość życia. Ostatnio byłam z Figą na kontrolnym usg w sprawie kamyczków w pęcherzyku żółciowym. Niestety po miesięcznym leczeniu nie było żadnej poprawy. Teraz F. będzie zażywała codziennie 1 tabl Zentonilu 200 i 2 tabl Sylimarolu przez 3 miesiące. Potem znowu kontrola. Z tego, co zrozumiałam celem leczenia jest rozpuszczenie kamyczków i usunięcie powstałego płynu drogami żółciowymi. Ale to może w ogóle nie nastąpić. Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia ? Boję się, że ją w końcu dopadnie kolka wątrobowa, a operacja nie wchodzi w grę ze względu na jej ogólny stan.
  9. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    marra, Figa by powiedziała, że Twoje psiaki jadają smaczniej od niej ;) Masz trudniejszą sytuację ze stanami zapalnymi, ale dobrze chociaż, że istnieje taki lek, który na trochę pomaga. Ja cukier mierzę z małżowiny usznej. Najlepiej jak jest ciepła. Można pomasować albo przyłożyć coś ciepłego do ucha. Wtedy krew dobrze leci i nie trzeba "wyciskać" kropli. Nawet się nie powinno tego robić, bo wynik pomiaru może być zafałszowany. Moja ma oklapnięte uszy, więc nakłuwam ucho w środku na tej nieowłosionej części w pobliżu wejścia do kanału słuchowego. Natomiast znajomi mają psa z małymi stojącymi uszkami i u niego ukrwienie lepsze jest na obrzeżach uszu. Można to robić igłą, ale ja mam specjalny nakłuwacz, który był dołączony do glukometru. Ustawiam sobie na jaką głębokość ma być wkłucie i naciskam przycisk. Tyle. Niektóre psy mogą się bać dźwięku, jaki nakłuwacz wydaje. Dość głośny "klik". Figa już się przyzwyczaiła i raczej nie ucieka przed tym ;) Minusem tego nakłuwacz są dość drogie "wkłady". Jeden bębenek ma 6 igiełek i rekomendowane jest, żeby po każdym nakłuciu przesunąć mechanizm w nakłuwaczu, żeby zmieniła się igła. Niestety, gdybym tak robiła, to bym zbankrutowała. Używam jednej igły po kilka razy. Tylko insulinówek używam jednokrotnie. Myślę, że Figi trzustka "coś" tej isnuliny produkuje. Pamiętam, jak było na początku i później. Z każdym tygodniem/miesącem było lepiej i lepiej, ale teraz już ten proces się zatrzymał. Da się sprawdzić badaniami z krwi czy trzustka wydziela insulinę?
  10. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    Jeszcze co do tej isnuliny. Taka sytuacja z dzisiaj... Rano dostała jedzenie 50g suchego i leki, ale zapomniałam dać jej insuliny, co zdarzyło mi się po raz drugi od początku jej leczenia :/ Zorientowałam się dopiero koło godziny 14, bo dużo wody z miski ubyło i po schodach nie mogła wejść. Zmierzyłam cukier 311 mg/dl. Podałam insulinę (końcówkę pierwszej narysowanej na strzykawce kreski). Teraz o godzinie 19, przed kolacją, zmierzyłam jej znowu cukier i miała 49 mg/dl. Dostała ok 180g puszki, już bez insuliny.
  11. niepokolorowanka

    Temat zamknięty?

    adiieszek, dobrze że zareagowałeś ! Ja kiedyś zareagowałam w tramwaju. Młody chłopak jechał ze swoją dziewczyną i małym szczeniakiem. Byli 2 metry przede mną a że lubię psy, to obserwowałam tego cudnego szczeniora. Był na smyczy i próbował zwiedzać tramwaj. Temu chłopakowi chyba to się nie spodobało i trochę go szarpał za tą smycz i próbował usadzać obok siebie. Szczeniak jednak nie dawał za wygraną. W końcu chłopak powiedział do dziewczyny, że go wyp.....li na następnym przystanku. Ona się tylko zaśmiała. Mnie ciśnienie skoczyło. Nie wytrzymałam, gdy przydusił psa podnosząc za tą smycz i potrząsając. Krzyknęłam na cały wagon "co ty robisz temu psu!?". Doszło do wymiany zdań między mną a nim i dziewczyną. Oczywiście byli totalnie prostatcy. W pewnym momencie koleś wstał i zrobił krok w moją stronę z tekstem "Przypier...ić Ci? Chcesz?". Na to ja zrobiłam krok w jego stronę i powiedziałam "Proszę bardzo. No chodź tutaj. Śmiało". Oczywiście miałam pełno w gaciach :P, czułam jak mi serce wali, ale starałam się grać twardzielkę. Koleś był w szoku i usiadł na miejscu. Wziął szczeniaka na kolana. Co jakiś czas tylko sprawdzali z laską czy się na nich patrzę. Patrzyłam dopóki nie wysiadłam na swoim przystanku. To co mnie zasmuciło w tej sytuacji, oprócz sposobu w jaki ten pajac potraktował psa, to fakt że nikt inny nie zareagował. W żaden sposób. Nawet wtedy, gdy mi groził. A było w okół mnie przynajmniej kilku mężczyzn :/
  12. niepokolorowanka

    Stan zdrowia bardzo starych psów

    A to Figusia. Tyle się rozpisałam, to chociaż jedno zdjęcie wstawię. Fota z 2012 roku. Teraz jest szczuplejsza i ma bardziej niebieskie oczęta.
  13. Dzisiaj porozwieszałam ogłoszenia w okolicy. W sumie 32 kolorowe plakaty A4. W tym miejscu chciałabym podziękować Panu z ksero na os. Ogrodowym, który policzył tylko 50gr za sztukę i 2 plakaty dał w gratisie :) Ogłoszenia wiszą w parku przy Szpitalu Żeromskiego (gdzie został znaleziony kot), na os. Centrum E (także w lecznicy), os. Na Skarpie, os. Młodości, os. Ogrodowym, os. Wandy (także w sklepie zoologicznym), Placu Centralnym. Zamieściłam również ogłoszenia w Internecie na olx, gumtree oraz zaginionekoty.pl, na razie w dziale zwierzęta znalezione. Mam tylko 4 zdjęcia Rubinka (kiepskie;))i umiem tylko wstawić przez "załącz pliki", ale z tego, co wiem nie wyświetlają się one niezalogowanym użytkownikom. Gdyby ktoś mnie czytał i umiał wstawić zdjęcia "normalnie", to bardzo proszę.
  14. Jeśli wszystko dobrze się potoczy, to dzisiaj wieczorem kotek zostanie podopiecznym fundacji Zwierzęta Krakowa :)
  15. Nie za bardzo wiem od czego zacząć, ale postaram się tutaj umieścić najważniejsze informacje. Dzisiejszego wieczoru, gdy byłam na spacerze z moim przyjacielem i naszymi psami (spacerowaliśmy po parku obok Szpitala im Żeromskiego w Nowej Hucie/Kraków), przybłąkał się do nas kotek. Dosłownie wbiegł między nas, nie zważając na to, że na smyczach są nasze czworonogi. Na szczęście tragedia się nie wydarzyła, bo moja Figa ma już 15,5 roku i chyba w tych ciemnościach nie zauważyła "intruza" :)Zajęło jej dobre kilka minut, żeby to wyczuć ;) Potem tylko się troszkę bała kici. Natomiast pies kolegi, mimo że goni koty, to do tego konkretnego podszedł bardzo po przyjacielsku. Kot nie boi się psów (przynajmniej tych małych). Ocierał się o nie, nie prychał, nie pokazywał pazurów, nie bił ich łapami, tylko od czasu do czasu robił "koci grzbiet" ale bez najerzania się. Nawet jak pies kolegi próbował go "pokryć", to kot był dziwnie spokojny (czy to możliwe, że ma ruję?) Wygląda na młodego, a nie dorosłego. Futerko miał ładne, ale miał jakieś ranki na uszach. Dało się wyczuć kosteczki i ogólnie wygląda raczej chudo, więc chyba waży za mało :( Jest rudo-biały z różowym noskiem i czarnymi oczkami. Śliczny. Nie wiem czy to kociczka czy kocur. Mój przyjaciel obstawia, że dziewczyna, ale nie wiem na jakiej podstawie, bo pod ogon nie zaglądaliśmy. Do nas też podchodził bez problemu, chętnie dawał się drapać po głowie, a po kilkunastu minutach sam wszedł mi na kolana. Potem kilkanaście minut niosłam go na rękach do domu. A właściwie nie do domu, ale do piwnicy w bloku u przyjaciela. I tu zaczyna się problem. Nie mogę go zabrać. Mój przyjaciel też nie może. I to nie dlatego, że nie chcemy, bo ja baaaardzo bym chciała :( Ale niestety oprócz Figi, którą może dałoby się przekupic dobrym jedzeniem, mieszkam z mamą i babcią, a one kategorycznie odmawiają przyjęcia jakiegokolwiek zwierzęcia pod nasz dach. I to nie podlega dyskusji. Już wielokrotnie próbowałam. Jest jeszcze sprawa finansów. Miesięcznie wydaję nawet po 400-500 zł, żeby moją Figę utrzymać przy życiu (cukrzyca, arytmia, problemy neurologiczne). A w gorszych miesiącach, gdy trzeba robić dodatkowe badania i płacić za dodatkowe leki, ta kwota się powiększa. Możliwe, że nawet nie byłoby mnie stać na utrzymanie kolejnego zwierzęcia. Kot dostał jeść i pić i tę noc bezpiecznie spędzi w piwnicy, ale co dalej? W tej piwnicy zostać nie może. On/ona potrzebuje człowieka, domu, opieki, to widać :( Nie wiem czy ktos wyrzucił tego kota, czy go wypuszcza na spacerki (kot nie ma żadnej obroży) czy może urodził się na wolności, ale od małego miał kontakt z człowiekiem? Dzikusem, to on na pewno nie jest. Przeglądnęłam ogłoszenia o zaginionych zwierzętach z Krakowa i nie znalazłam niczego odpowiadającego opisowi tego rudzielca. Jutro wezmę go do kliniki weterynaryjnej, do której chodzę ze swoją sunią. Zapytam się też właścicielki owego gabinetu, czy nie wzięłaby go do siebie, chociaż na czas szukania domu. Tam na pewno miałby dobrą opiekę. Ale to może nie wypalić. Na moim osiedlu jest Pani, która pomaga bezdomnym kotom. Na pewno je karmi i umożliwia korzystanie z piwnicy. Ale nie wiem czy sterylizuje :/ Poza tym, nie chcę żeby Rudzielec był kotem piwnicznym. Znam jeszcze dwie Panie, które są koleżankami mojej mamy i każda z nich ma po jednym kocie. Ich koty nie są wychodzące, na pewno są dobrze zaopiekowane. Nie wiem czy są wysterylizowane :/ Zapytam ich czy nie chciałyby przygarnąć Rudzielca. Ale i ta opcja może nie wyjść. Dzisiaj nie miałam jak zrobić zdjęć kotu. Może jutro się uda. Bardzo proszę o pomoc. Jeśli żadnej z powyższych opcji nie uda mi się zrealizować, to kot będzie musiał trafić do krakowskiego schroniska. Nie może 24h na dobe siedzieć w piwnicy, nie wiadomo jaj długo :/ I jeszcze jedno. Nie ukrywam, że brakuje mi wiedzy i doświadczenia w szukaniu domów dla kotów. Naprawdę bardzo proszę o pomoc dla tego cudnego kotka.
×