JA osobiście też nie jestem przekonana do schroniska ale z Łodzi. Ponad 2 lata temu chcieliśmy pomóc jakiemuś pieskowi, znaleźliśmy psa 5 letniego wielkiego kundelka ala owczarek niemiecki. Gdy pojechaliśmy zobaczyć psa to zanim dotarliśmy do upatrzonego, Wolontariuszka pokazała nam 30 innych psów i opisywała każdego w ten sam sposób "Pies przyjazny, kochany" itd... trochę mnie to irytowało bo chyba nie była świadoma o czym mówi, a my szukaliśmy psa o określonych cechach a okazało się że nagle wszystkie takie mają ?!
Tego dnia nie byliśmy przygotowani wsiąść psa, przyjechaliśmy małym autem gdzie nie było dużo miejsca, ale tak nam chcieli jakiegoś psa wcisnąć, że w końcu się zdecydowaliśmy. Pani nie były zainteresowany czy mam kaganiec i czym będziemy jechać ani nic. powiedziała tylko "będziecie zadowoleni, tydzień macie darmowe wizyty u naszego weta... i do widzenia".
Bardzo było mi przykro w jaki sposób traktują zainteresowanych przyszłych właścicieli. Totalnie nie interesowało ich co i jak.. do tej pory nawet nikt się nie odezwał, żeby zapytać czy pies żyje?
Ale chyba miałam w głowie wygląd adopcji w USA bo się naoglądałam Animal planet.. szkoda gadać jakie Łódzkie schronisko jest zimne dla ludzi a co dopiero dla psów.