Jump to content
Dogomania

KatarzynaJanik

Members
  • Posts

    404
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KatarzynaJanik

  1. Niezabezpieczony balkon to oczywiste niebezpieczeństwo dla KAŻDEGO zwierzaka, który jest niewielkich rozmiarów. Dla zwierzaków, które mają problemy ze wzrokiem - tym bardziej. Takie rzeczy powinny być OCZYWISTE, jak myślę. Nie rozumiem, jak możecie pisać rzeczy typu: "nikt się tego nie spodziewał". Wybaczcie bezpośredniość, naprawdę, ale zwyczajnie złość mnie ogarnia, kiedy czytam coś takiego! Niezabezpieczony balkon, na który wychodzi zwierzak tak mały/chudy, że mieści się między barierkami, to zwyczajne zaniedbanie, koniec, kropka.
  2. Mały ma dzisiaj średni dzień, ale w miarę spokojny. Trochę śpi, trochę drepcze, ładnie jadł i pił/pije. Równie ładnie się załatwia, chociaż mógłby mi oszczędzić tych psikusów, bowiem dzisiaj uprzedził na dywanie każde wyjście na dwór (już prawie pomyślałam, że robi mi na złość ;)), a na dworze za każdym razem pojękiwał i szczekał, jakby miał focha, że w ogóle śmiałam go zabrać z domu ;) Co do polecanych mikstur - zapiszę wszystko i skonsultuję z weterynarzem. Nie, żebym podważała czyjekolwiek doświadczenie, absolutnie nie. Jednak wolę, by weterynarz wiedziała o wszystkim, co Mały dostaje.
  3. Współczuję (byłym) właścicielom, mimo wszystko - domyślam się, że cierpią, przykro mi. Najbardziej jednak żal mi tego biedaka, który został niedopilnowany, po prostu - nie oszukujmy się. Ja wiem, że nikt nie chciał tej tragedii, to oczywiste...ale fakty mówią same za siebie. Ja na pewno nie będę ani nikogo winiła, ani oceniała, bo nie mam do tego prawa. Oceniam jednak to poważne niedopatrzenie. Nie można w tego typu sprawach "liczyć na zwierzę", nigdy. To człowiek jest odpowiedzialny za te kwestie - za to, by zapewnić bezpieczeństwo zwierzakowi. I w pewnych sprawach lepiej być "przewrażliwionym", mimo wszystko...
  4. Proszę mi wybaczyć bezpośredniość, ale to nie był nieszczęśliwy wypadek. To było poważne niedopatrzenie właścicieli. Balkon powinien był być zabezpieczony, zdecydowanie. Tłumaczenie typu: "zawsze wychodził na balkon i się nie wychylał" jest...jest nie na miejscu, co najmniej. Balkon powinien był być ZABEZPIECZONY!
  5. Przykro mi... :( Biedactwa... :( Również chciałam zadać to pytanie: jak to wypadł z balkonu? Edycja: Już wiem, "jak wypadł z balkonu", przeczytałam ostatnie posty w wątku Priama...
  6. Ja oczywiście nie mam pewności, że on się akurat denerwuje. Wnioskuję po tym, że wcześniej nie szczekał na dworze, do tego dzisiaj pojękuje, kiedy stawiam go na trawnik. No i zwykle szczeka, kiedy się niecierpliwi lub coś ewidentnie mu przeszkadza (np. czyszczenie uszu, zbyt długie trzymanie na rękach (kiedy np. niosę go z auta do gabinetu weterynarza) etc.). Boję się zapytać, co się stało...
  7. Pepi dostał nowe szelki dzisiaj (podczas niedzielnych zakupów nie udało mi się znaleźć niczego odpowiedniego) - solidne, ale przy tym bardzo miękkie. Na dworze (po południu już na szelkach) jednak się denerwował - szczekał (na swój, piskliwy sposób). Nie wiem, heh, czy to szelki go tak denerwowały, czy, po prostu, fakt, że znów zabrałam go z kołderki na dwór ;)
  8. Nie, niczego osłonowego nie dostaje, jednak weterynarz na początek dała mu "najlżejszy" z antybiotyków. Powiedziała, że to lekki specyfik, który nie będzie znacząco obciążał organizmu Małego.
  9. Mały spał dzisiaj całą noc. Jest spokojniejszy, drepcze mniej. Teraz, w sumie, też śpi. Byliśmy u weterynarza. Zarówno wymaz jak i badania krwi będzie można zrobić dopiero w przyszłym tygodniu. Z wymazem należy odczekać po stosowaniu Surolanu. Poza tym, Mały do środy dostaje antybiotyk. Surolanu nie stosujemy od dziś, antybiotyk kończy mu się w środę - i akurat minie kilka dni, więc w poniedziałek będzie można spokojnie/pewnie zrobić badania.
  10. On prawie całą noc nie spał, więc dzisiaj to nadrabia(ł) od rana. Do tego, zdecydowanie, wymęczyło go popołudniowe badanie. Śpi, odkąd wróciliśmy do domu i oby przespał noc...
  11. I on również nie powiedział, że w 100% problem leży dokładnie w tym czy w owym, bo to pokazać może jedynie rezonans, zgadza się (to również powiedział). Po reakcjach psa (i moich odpowiedziach na zadawane pytania) natomiast, stwierdził, że to nie może być tylko zespół przedsionkowy, a również jakieś uszkodzenie mózgu (mowa tutaj o tym nieustannym, bezcelowym dreptaniu).
  12. Pamiętać należy jednak, że dr Wrzosek powiedział wyraźnie również o tym, że problem tkwi także w mózgu. To nie jest tylko zespół przedsionkowy i chore ucho, to również jakieś uszkodzenie mózgu. Dlatego rokowania są średnie, bo jeśli to mózg, to niczego już się nie zmieni i nie polepszy. W tym rzecz - w mózgu Małego najprawdopodobniej są nieodwracalne zmiany, które potęgują jego kiepski stan...
  13. Mały ma gorsze i lepsze dni. Podczas tych gorszych faktycznie nie reaguje na otoczenie w ogóle, taka jest prawda. Chodzi ciągle, bez celu, obija się o meble, męczy się tym, jest wyalienowany na tyle, że czasem nawet głaskanie go nie zajmuje. Podczas tych lepszych dni wyraźnie widać jego reakcje. Podnosi uszy, kręci łebkiem w stronę, z której się go woła. To nie są jakieś nadzwyczajne sytuacje, ale są i są wyraźne (bo przecież nie wszystko jest zbiegiem okoliczności lub autosugestią, na pewno nie). O to pytał lekarz i o tym mu opowiadałam. Chciałam wiedzieć, co on myśli na temat tego, czy Pepi się męczy, czy cierpi. Odebrałam dr. Wrzoska pozytywnie, wierzcie mi. Nie znam go, oczywiście, więc nie mogę powiedzieć nic więcej ponad to, że odebrałam go pozytywnie. Powtarzam raz jeszcze, że on nie zasugerował, żeby uśpić psiaka, tylko żeby dobrze przeanalizować całą jego sytuację. Dlatego, że nikt nie da pewności, że stan Pepiego uda się poprawić i może się okazać za jakiś czas (być może już za kilka tygodni nawet), że psina osłabnie i będzie trzeba skrócić jego cierpienia. Z tym się trzeba liczyć przecież. Póki co, Pepi je sam, sam pije, załatwia się (nie szkodzi, że również na dywanie), ma dobre chwile, nie poddał się. A dopóki on się nie podda, nie poddam się i ja. (Jeśli się powtarzam (a na pewno się powtarzam), to mi wybaczcie.) Nie po to wzięłam go ze schroniska, żeby go skreślić. Chociaż Mały ma swój świat i chociaż wiem, że leczenie być może nie przyniesie efektów - spróbuję, zrobię, co będzie można dla niego zrobić. Jutro rano pojadę z nim do weterynarza, opowiem o wszystkim. W planach, już od pierwszej wizyty, były ponowne badania krwi, więc prawdopodobnie na dniach będą zrobione. Tak, jak polecił dr Wrzosek, zrobiony zostanie również wymaz z ucha, a jeśli zajdzie konieczność - także posiew. Stopniowo, ogarnie się psiaka i ogarnie się jego sytuację/możliwości. Chciałabym w tym miejscu podziękować Natalii za to, że udało Jej się tak szybko i sprawnie (i bezpłatnie) załatwić zarówno wizytę u okulisty, jak i u neurologa. Natalia - dziękuję! Pepi, jak myślę, również by podziękował, gdyby potrafił...
  14. Lekarz nie zasugerował, że Pepiego należy uśpić (zasugerował, że należy się nad tym dobrze zastanowić (jemu chodziło o przywiązanie się do psa, wiadomo)). A ja nie mam zamiaru tego robić. Nie umiem teraz poskładać sensownych zdań, bo ciągle płaczę (bałam się tego badania i opinii lekarza). Na pewno nie pozwolę uśpić Pepiego dopóki chociaż nie spróbuję go ustabilizować. Nie po to zabrałam go ze schroniska, żeby go skreślić. Przyznaję, że jest mi ciężko po tej wizycie u dr. Wrzoska, ale nie straciłam nadziei, jeszcze nie. Nie chcę i nie uśpię Małego...
  15. Mały miał dzisiaj kiepską noc - nie spał, dreptał - nie pomagało nawet głaskanie (wciąż chciał dreptać)... Po badaniu okulistycznym wiadomo tyle, że oka wyleczyć się już nie da. Pepi jest zbyt leciwy, by jego siły witalne mogły wspomóc leczenie/regenerację. Pozostało jedynie zapobiegać pogarszaniu się stanu oka. Tak więc krople (Gentamicin) oraz żel (Corneregel) stają się nieodłącznymi/dożywotnimi kompanami oczka Pepiego...
  16. Trzymajcie kciuki za jutrzejsze badania...
  17. Nikogo nie będzie gryzł - założymy mu kaganiec i będziemy mieć nadzieję, żeby jak najmniej go bolało, w razie czego...
  18. ---> Dlatego więc kupiłam materiałowy kaganiec.
  19. Ja go w kagańcu na pewno prowadzać nie będę, spokojnie ;) Kupię jakiś "delikatny" (m.in. na jutro) do badania (tak, jak radziła Natalia), bo nie mam, a nie mam też od kogo pożyczyć. A szelki mam takie "nie dla niego" za bardzo, więc dostanie nowe, swoje ;)
  20. Siostra zostaje z Małym, ja jadę na Marsz (Nie) Milczenia, a później na zakupy, skoro kaganiec lepiej mieć ;) Kupię mu także jakieś wygodne i solidne szelki ;)
  21. Jego bunt podczas próby wycierania łap objawił się tym, że zaczął jakby warczeć (chociaż, jak dla mnie, to był to taki stłumiony jęk bardziej) i szarpnął łebkiem w stronę łapy wycieranej w tamtym momencie; nie miał odruchu: "Ugryzę!", nie, on bardziej się wyrywa i tak właśnie jęczy (albo próbuje szczeknąć).
  22. Mały nadrobił zaległości w jedzeniu - zjadł łącznie dwie miski (nieduże, ale pełne) :) Dworek miał dzisiaj w pupie cały dzień i chociaż dzielnie dreptał na ostatnim, wieczornym (po 22:00) spacerze - niczego "nie zostawił". Tak więc pewnie akurat to "nadrobi" w nocy, heh ;) Kręcił się dzisiaj dużo po pokoju, teraz dopiero się położył - mam nadzieję, że zaśnie...
  23. Może być...nie najłatwiej... On sobie do uszu zajrzeć nie daje, a co dopiero...żeby go powyginać... : x Dzisiaj się (z)buntował, jak mu zaczęłam łapki wycierać po powrocie z dworu (bo mokro było)... : x
  24. Jest grzeczny, ot, słabszy dzień dzisiaj ma Maluch...
  25. Pepi dzisiaj ma gorszy dzień, niestety. Zjadł niewiele, potyka się często : ( Do tego wszystkie dotychczasowe wyjścia na dwór zakończyły się siusianiem na dywan.
×
×
  • Create New...