Jump to content
Dogomania

moyogi

Members
  • Posts

    193
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by moyogi

  1. Przepraszam, za opóźnienie w wiadomościach. Ale jak u nas cisza, to znaczy, że się dzieje ;) Najpierw o rehabilitacji. W poniedziałek Tobiś był na magnetoterapii i laserze. Ja szczerze podziwiam, jak ten psiak odnajduje się przy tym całym zamieszaniu. Dziś rozmawiałyśmy o tym z Kasią - on już był w tylu rożnych miejscach i dotykało go tyle różnych, obcych osób, a on znosi to szaleństwo tak pokornie i bez narzekania. Pewnie za każdym razem jak go zabieramy, procesuje w tej małej główce, gdzie go znowu wieziemy. Pani rehabilitantka wsadziła najpierw piesa do magnetomaszyny, gdzie leżał sobie 30 minut zmieniając boczki. Potem było kilka minut naświetlania bioderka laserem - to znowu dziwactwo było, bo przykryli psu głowę i nic nie widział. W nagrodę za rewelacyjne sprawowanie było kilka chrupek. Pani rehabilitantka obejrzała dokładnie Tobisia i jego łapkę. Misio rozczulił ją mocno, bo pykał ją w dłoń noskiem i tak patrzył, jakby prosił, żeby nie robić mu krzywdy. Ma ta psinka w sobie coś takiego, że roztapia serducha spojrzeniem :) Po oględzinach Tobiś miał pochodzić trochę po gabinecie, żeby zademonstrować, jak pracuje łapkami ale skończyło się na pełzającym okrążeniu i schowaniu pod krzesło. Dzięki ścieżce z chrupek wyszedł znowu na gabinet i... postawił dorodnego klocka ;) Jaki plan na najbliższe tygodnie? Głównie lasero i magnetoterapia. Bieżnia wodna na razie odpada z trzech powodów: - siarczyste mrozy, - mała ruchliwośćTobiego, nad czym musimy popracować zachęcając go do spacerów śladem smaczków - w tej chwili mamy przykurcz ścięgien i zanik mięśni, więc musimy go rozchodzić; - niedowaga - tutaj trochę zastanawiamy się z Kasią nad możliwą przyczyną, w końcu od dwóch miesięcy Tobi rusza się mało, a dostaje dobrą michę i był dwa razy odrobaczany, więc powinien być już niezłą kulką (spróbujemy przyjrzeć się temu w najbliższym czasie). Podsumowując - biorąc pod uwagę rozległość urazu i przebytą operację, Tobi chodzi bardzo dobrze i powinien szybko wrócić do sprawności, musi tylko zacząć się więcej ruszać :) I teraz o DT. Udało się załatwić Tobiemu tymczas u mojej znajomej z osiedla, więc misio nie będzie się przeprowadzał z Paulą, której jesteśmy mega wdzięczni za dotychczasową pomoc. Będzie mieszkał tuż koło nas, więc będzie nam dużo łatwiej cokolwiek załatwić - powiem szczerze, że to ogromna ulga, bo to ciągłe podróżowanie jest dość uciążliwe. I dla niego, i dla nas. W poniedziałek omówiłam wszystko z DT, a dzisiaj Tobi był na zapoznaniu przyszłej, tymczasowej opiekunki. Były ścieżki z parówek i nikt piesa nie oglądał na wszystkie strony, więc nareszcie było całkiem fajnie ;) Tobi oczywiście użył całego swojego uroku, żeby kupić kolejnego ludzia i odmówił opuszczenia miejscówy, gdzie rozdawali parówki ;) Jutro kolejna sesja rehabilitacyjna, a w czwartek Tobi zmienia lokum :) No i teraz najlepsze - jak czekalismy dziś na Tobiego w aucie i zobaczyliśmy Paulę z psiakiem na smyczy kompletnie osłupieliśmy - nie tylko całkiem ładnie szedł, ale szedł na smyczy! Co prawda na bardzo lekkiej, więc pewnie sobie nie zdawał sprawy z jej istnienia ale to i tak sukces, że poruszał się w tym samym kierunku, co prowadzący go człowiek :) Apogeum radości osiągnęliśmy, kiedy Tobi podszedł do auta, podniósł zdrową łapkę stając na chorej i... olał nam koło :D Po powrocie Tobi zrobił dokładnie to samo. Dołożył tylko mały bonus w postaci prawie przegryzionej smyczy. 10 sekund - tyle rozmawiałam z Paulą i to wystarczyło. Na szczęście Paula szybko zareagowała i weszła z nim za ogrodzenie zanim dokończył dzieła zniszczenia ;) Na dworzu trzeba będzie go bardzo bacznie obserwować. O finansach będzie pisać Kasia, która zarządza skarpetą Tobisia.
  2. Dzis wieczorem jedziemy na pierwsza rehabilitacje, wrzuce nowe fotki i filmiki. Tobis ma juz zdjety abazur, w weekend Paula go wykapala. Cos czuje, ze misio bedzie dzis w dobrym humorze :)
  3. Kochani, spiesze z wyjasnieniem. Wawerek, bardzo dziekujemy za super propozycje, serce rosnie, ze sa jeszcze tak wspaniali ludzie :) Wczoraj byl troche szalony dzien. Wrocilam po 24 do domu, rozmawialam w biegu z Kasia bo nawet na telefonie nie mialam kiedy doczytac i Kasia miala sie z Toba kontaktowac. Niestety rozlozylo ja chorobsko i przysnela z temperatura, miala do Ciebie dzwonic dzis po pracy. Przepraszamy bardzo za zamieszanie. Tobi przed adopcja powinien przejsc rehabilitacje, nauke spacerow i remont paszczy. To wszystko bedzie nam latwiej zalatwic majac go blisko siebie. Urabiam znajoma z mojego osiedla, zeby zgodzila sie na tymczasowanie, bo wtedy moglabym bezposrednio brac udzial w opiece nad nim, duzo latwiej bedzie tez z dojazdami. Mamy pod opieks sporo wlasnych zwuerzakow +2 kolonie wolnobytujacych kotow, wiec czas jest dla mnie bardzo wazny :/ Przepraszam ale musze miec to na uwadze, bo inaczej nie damy rady tego wszystkuego ogarnac. Znajoma jeszcze sie zastanawia, wiec to nic pewnego. Jesli ta opcja nie wypali, to z najwieksza przyjemnoscia powierzymy go pod Twoja opieke :) Bardzo goraco dziekuje. Grunt przestal sie nam palic pod lapami ;) I zycze zdrowka :)
  4. Nie napisałam za dużo o rehabilitacji, przepraszam, już rozwijam temat. Chcieliśmy znaleźć kogoś doświadczonego i naprawdę dobrego, a że najlepsze rezultaty daje bieżnia wodna, więc bralismy pod uwagę Animal Center, Psychodnie i fizjoterapeutę przy Vet4Pets. Biorąc pod uwage odległości i to, że pewnie będziemy musieli tam jechac wieczorem po pracy, wybraliśmy finalnie https://rehabilitacjapsow.net/, które jest niedaleko nas. Po wstępnej rozmowie utwierdziłam się w wyborze - pani fizjoterapeutka wypytała mnie dokładnie o psiaka, uraz i sam zabieg. Ma ogromną wiedzę i dobry sprzęt. W poniedziałek obejrzy Tobiego, dokumentacje i będziemy wiedzieć, co powinnismy dalej z nim robić, żeby szybko wrócił do pełnej sprawności. Juz na pierwszej wizycie będziemy mieć sesję lasera i magnetoterapii (50 zł). Jeśli rany będą już wygojone, na środę wstepnie umówiliśmy bieżnię (75 zł) ale tak naprawde wiecej bedziemy wiedzieć po poniedziałku. Musze wspomnieć, że podczas rozmowy pani fizjoterapeutka dość nieufnie i bardzo szczegółowo odpytywała mnie co, jak i u kogo było z psem robione, i jak tyko usłyszała, że operacje robił dr Olkowski rozmowa od razu była inna ;) Podobno rehabilitowanie zwierzaków po naszym doktorze jest mega udane - operacje sa swietnie robione, rany dobrze zaszyte i psy szybko dochodzą do siebie. Kolejne potwierdzenie, że to był dobry wybór :)
  5. Do małych psów Tobi jest ok, przy większych czuje się niepewnie. Zdarza mu się powarkiwać przy misce, jesli jakiś pies się zbliża ale na tym sie kończy. Nie gryzie, nie kłapie paszczą, nie szczeka. Ogólnie w ciagu dnia zachowuje się, jakby go nie było - znajduje sobie ustronny kącik i tam sobie poleguje. Lubi sobie uwić gniazdo z kocyka i tak sobie śpi. Chociaż jest mega pieszczochem, to sam nie inicjuje kontaktu z człowiekiem, nie zaczepia. Jak już ktoś zwróci na niego uwage, to jest wzniebowziety - za głaski i smaczka da się pokroić ;) Do kotów - Paulina twierdzi, że można go pewnie przyzwyczajać i rokuje na poprawne relacje ale to są dość luźne obserwacje. Obecnie Tobi nie bierze żadnych leków, je normalną karmę (sucha i mokrą), apetyt mu dopisuje. Do tej pory był obolały i nie bardzo mógł sie ruszać, więc siłą rzeczy nie był wynoszony na dwór i załatwiał sie na podkłady. Przeważnie tam trafiał ale zdarzało mu sie, że robił obok. Mimo większej liczby psów, które mieszkają w hoteliku nie zdarzyło mu się znaczyć pomieszczenia. W ogóle nie zadziera łapki - pewnie po części z powodu urazu. Teraz, kiedy Paulina częściej wynosi go na dwór, załatwia się na trawniku ale od razu spieprza do domu. Ogólnie nie przepada za wychodzeniem z ciepłego ;) Ostatnio jak jechaliśmy do dr. Olkowskiego (godzina jazdy) musiał trzymać kupala przez drogę bo wykupsał się zaraz po tym, jak dojechaliśmy i wystawiłam go na trawnik. A mógł to zrobić w aucie. Wydaje mi się, że szybko załapie o co chodzi, tylko na razie trochę stresuje go smycz i sama idea wychodzenia z domu. I tu jest też potrzeba nauki - Tobi nie umie chodzić na smyczy. Dopóki czuje luz drepcze ale jak poczuje opór na szyi to siada i chwyta ją ząbkami. Paulina ma spróbować w weekend z szelkami. Jest coraz bardziej mobilny i wczoraj całkiem ładnie dreptał z auta pod drzwi domu. Oczywiście na luźnej smyczy i tylko w stronę domu. Nie ma ochoty na oddalanie się spod drzwi wejściowych ;) Jak wczoraj postawiliśmy go koło samochodu zamarł i przypadł do ziemi. Przykucnełam, a on szybciutko przydreptał i schował mi się pod nogi. Co do rehabilitacji - w poniedziałek idziemy na laser i magnetoterapię i wtedy po ogledzinach będzie wiadomo, co dalej trzeba robić, żeby pomóc mu jak najszybciej dojść do formy. Na środę mamy umówioną bieżnię wodną. Co dalej - na razie nie wiemy. Paulina w przyszły weekend przeprowadza się wraz z hotelikiem w okolice Sandomierza (300 km). Jeśli do tej pory nie znajdziemy dla Tobiego DT w Wwie lub okolicy, to Tobi pojedzie razem z nią. Paulina na pewno zajmie się nim troskliwie i jesteśmy wdzięczni, że zaproponowała, że go zabierze ze sobą ale taka odległość od Wwy niestety ma sporo minusów. Nie będziemy miec możliowści zapewnienia mu rehablitacji u specjalisty, a znaczna odległość znacznie utrudni częstszy kontakt z nim. Nie wspominając o potencjalnych wizytach zapoznawczo-adopcyjnych, bo kto pojedzie 300 km, żeby poznać psa... Tak to na razie wygląda, jesli o czymś jeszcze nie napisałam, dajcie pliz znaka. Kwestie finansowe - DT nie będzie obciążony żadnymi kosztami, w tym głowa Kasi i moja. Karmę i podkłady zamówimy, wizyty wet/ rehab. organizujemy sami. Jeśli ktoś mógłby się zdecydować na BDT byłoby super, ale zdajemy sobie sprawę, że to raczej małe szanse. Nie jesteśmy fundacją, więc wszystkie konsultacje i badania/ rehab. musimy opłacać na bieżąco, nikt nam nie będzie świadczył tych usług na krechę. Bardzo pomogliście nam finansowo, dzięki czemu dość droga operacja nie wywaliła nam życia do góry nogami - jeszcze raz wielkie dzieki. Wyciagając Tobiego z rowu Kasia nie wiedziała jeszcze, że psiak będzie wymagał opieki, a mimo dobrych chęci i ogromnego serca sama nie da rady mu pomóc. Jesteśmy zaangazowani w tę akcję bo mamy wobec Kasi dług wdzięczności - pewnie nie wiecie ale Kasia poratowała nas przyjmując na tymczas Brysia, kiedy zostalismy sami z piątką, półdzikich kocich podrostków, które nie mogły wrócić w miejsce bytowania. Siłą rzeczy w Wwie jesteśmy w stanie szybciej doprowadzić Tobiego do formy niż w Nowym Dworze, więc teraz my z nim więcej jezdzimy, żeby Kasia nie musiała robić tyle kilometrów. Niestety ani my, ani Kasia nie mamy fabryki pieniędzy i mamy prywatnie pod opieką sporo zwierzaków, więc nie ma co ukrywać, że potencjalne koszty hotelowania i rehabilitacji lekko nas niepokoją. Ale czekać też nie możemy, bo psina musi szybko wrócić do życia i znaleźć szybko fajny dom. Tobi jest mega fajnym psiakiem i pewnie do tej pory nie miał w życiu zbyt duzo szczęścia. Bardzo chcemy, żeby ta psia historia zakończyła się szybko happy endem i gorąco liczymy na Wasze wsparcie :)
  6. Droga powrotna autem. Jak już dojechaliśmy na miejsce i usłyszał znajome szczekanie psów, odwrócił sie grzecznie w stronę wyjścia w pozie "dziekuję - do widzenia - ja tu wysiadam". Cudny jest :)
  7. Przepraszam, że w telegraficznym skrócie o samej wizycie. Pogadałam dziś trochę z Pauliną, u której mieszka Tobi, wszystko opisze jutro. Wizyta poszła bardzo dobrze. Szwy z biodra i moszny zdjęte, wszystko się ładnie zagoiło. Na mosznie jest jeszcze malutki, nie do końca zagojony fragment (bez wysięków), który powinien się szybko zasklepić. Blizny zostały odkażone i zabezpieczone srebrem. Tobi dał się bez większego oporu przewrócić na bok nawet nie warknął, kiedy wet wyciagał mu szwy z byłych jajek. Nie za bardzo sposobało mu się zabezpieczenie blizny sprayem ale skoro niedługo wielkanoc to wydmuszki trzeba było pomalować ;) W poczekalni, w aucie, na stole u weta - Tobi jest aniołem. Zachowuje się wzorowo i jest przekochanym pieszczochem.
  8. Jesli znalazlby sie DT w Wwie to nie bedzie problemu. Wszystkie wizyty wet i rehabilitacje bierzemy na siebie.
  9. Bez Waszego wsparcia byloby ciezko. Dzieki Waszej pomocy wszystko jakos idzie do przodu. Wielkie dzieki za wplaty, bazarek i kibicowanie dzielnemu maluchowi :)
  10. Kilka fotek z niedzielnej kontroli u weta. Misio byl mega dzielny, w lecznicy obserwowal wszystko z kolan, nie zwracal uwagi na psy, koty, halasy i tabuny ludzi. Byl bardzo cierpliwy, bo czekalismy ok. godziny na przyjecie, a on nawet nie pisnal. To taki lagodny, kochany i nieklopotliwy psiaczek. Ktos bedzie mial z niego wielka pocieche.
  11. Nie, ma tylko usunieta glowke i szyjke kosci udowej lewej lapy. Lapki, choc krociutkie, ma wszystkie i liczymy, ze niedlugo bedzie na nich calkiem dobrze smigal ;)
  12. Zjadl i wykupsal. Jest obolaly, sporo spi, malo chodzi ale stawia kroki na te lape. Jedziemy zaraz na kontrole, po pbolowe i antybiotyki. Smieszna rzecz - wczoraj w lecznicy mieli troche sprzatania, bo probowal sobie zrobic gniazdo z ligniny, na ktorej lezal. On tak jamnikowato sobie sciele nawet kocyki :)
  13. Dzien dobry, tu rydwan Tobiego :) Humor misiowi dopisuje, chociaz abazur go nie zachwyca. Pozniej wrzucimy opis i wiecej info, teraz jedziemy do Pauli. Machal do nas ogonkiem, jak go przyniesli!
×
×
  • Create New...