moyogi
Members-
Posts
193 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by moyogi
-
Dzisiaj w ramach socjalizacji ze zlymi mezczyznami zaangazowalismy Mariusza w spacer i maly biwak na bloniach. Tobis zna Mariusza, wychodzil z nim kilka razy na spacery, a mimo wszystko Tobi nadal wita go dosc ozieble (zeby nie powiedziec, ze wcale). A ze haslo "do parku" wzbudza u Tobisia dziki entuzjazm uznalismy, ze bedzie to dobry moment na popracowanie w tym temacie. Szlismy razem, bylo duzo fajnych zapachow, trawa, pieski - szlo calkiem dobrze, choc Tobis trzymal sie blisko mnie mimo tego, ze to nie ja trzymalam smycz. Po czesci spacerowej zaleglismy na kocyku, zeby male lapki mogly odpoczac. Na jednym koncu kocyka usiadl M., potem bylo duzo pustego kocyka, a na przeciwleglym koncu siedzialam ja i przyklejony do mnie Tobis ;) Bylo troche drzemki, gotowany indyk i duzo glaskow. Bylo troche nowych pieskow do poznania i wypady na trawe, po czym wracalismy na kocyk. W koncu Tobis poddal sie glaskom M. i rozluznil na tyle, zeby umiejscowic sie po srodku kocyka. Pod koniec bylo juz na tyle dobrze, ze odeszlam troche od chlopakow. Tobi zrobil za mna dwa kroki ale odwolany przez M. wrocil na kocyk i... przykleil sie do niego :) Okazalo sie, ze panow zblizylo wspolne hobby - drzemanie na trawie :) Misio jeszcze nigdy nie byl przy M. taki spokojny i wyluzowany :) Duzy postep :)
-
Niestety okazuje się, że ta psinka ma trochę strachów z przeszłości :/ Ostatnio całkiem przypadkiem Samanta odkryła, że Tobiś boi się ciemnych pomieszczeń. Idąc na spacer wstąpiła na chwilę do piwnicy - Tobiś za nic nie chciał się zbliżyć do wejścia. Wolał zostać na chwilkę z panem portierem (który w ramach socjalizacji z mężczyznami często daje Tobiemu smaczki), niż zrobić dwa kroki z Samantą w kierunku piwnicy.
-
W srode mamy konsultacje u Olkowskiego bo cos nam sie nadal nie podoba w motoryce misia. Moze to przewrazliwienie ale chcemy to sprawdzic. No i Tobi nadal wymaga pracy - boi sie mezczyzn, przeraza go ulica. Jest coraz lepiej bo Samanta wklada w niego mnostwo czasu, wysilku i angazuje w to sporo roznych osob. Ma duze doswiadczenie, tymczasowala juz wiele psow, takze z problemami i tak naprawde zostawiamy jej decyzje o gotowosci misia do adopcji. Zdajemy sobie sprawe, ze nie jest najlepszym pomyslem wydanie psiaka, ktory nie bedzie sobie radzil w przestrzeni miejskiej, albo bedzie uskakiwal na widok kazdego faceta. Postepy sa ogromne ale to jeszcze nie ten moment.
-
Praga, Kamionek :) Po odprowadzeniu Kasi wrocilismy na kocyk i chlopak sie tak rozleniwil, ze leniuchowalismy do teraz :) W miedzyczasie doszla Samanta i bylo sniadanie na trawie. Przy okazji dowiedzialam sie, ze Tobis umie juz tez komende zostaw i pieknie mu to wychodzi. To cwiczenie jest wazne bo na poczatku Tobis potrafil niefajnie warczec na Sami przy probie odebrania smakolyka. Ten etap juz minal ale dobrze, zeby mis nie bronil tak swoich smaczkowych zasobow.
-
A jak wysoko trzyma tę swoją kitę :) Komedia z nim jest, serio. Nadal bardzo boi się facetów. Mariusza zna, kilka razy wychodzili na spacerki, były parówki. A jak w poniedziałek chodziliśmy po osiedlu i spotkaliśmy M. to Tobiś żwawo w drugą stronę. Nie ucieszył się specjalnie ;) No i wystarczy, żeby facet szedł energicznie z naprzeciwka i już mamy popłoch :/ A jak już sie taki facet odezwie, to już w ogóle strachulec. Ech, co ta psinka musiała w życiu przejść...
-
Mamy umówioną wizytę u dr Olkowskiego ale niestety dopiero na 25 kwietnia. Wcześniej były wolne tylko godziny poranne, a nikt z nas nie może obecnie brać wolnego :/ Pani rehabilitantka oglądała filmiki ze spacerów i choć jest zdania, że jak na rozmiar urazu to Tobi chodzi super, to również stwierdziła, że wizyta u doktora nie zaszkodzi. Tobi chodzi raz lepiej, raz gorzej. Samanta zauważyła, że najczęściej utyka, kiedy chodzi wolno, np. po mieszkaniu. Na specerkach jak już się rozkręci, to nawet podbiega z radości. Może nie zwraca tak uwagi na łapkę, kiedy wkoło tyle nowych i ciekawych rzeczy ;) Dzis na przykład Tobiś poznał w parku dużo psich kolegów i koleżanek. No i oczywiście ich człowieków. O zgrozo - byli wśród nich także straszni mężczyźni ;) Samanta robi co może, żeby nadrobić braki Tobisia w wiedzy o normalnym, psim życiu. Chodzenie po ulicy, gdzie jest duży ruch samochodów nadal jest dla niego przeżyciem, a musi sobie przecież z tym radzić przed pójściem do nowego domu. Po każdym takim treningu jest nagroda - Tobi uwielbia park, chodzenie po trawie, węszenie i zwiedzanie :)
-
Wyglada na to, ze Tobis moze zamieszkac docelowo z kotami :) Goscil juz z Samanta kilka razy w kocio-psich domach i zawsze byl bardzo grzeczny. Dodatkowo jest sztama z naszymi osiedlowymi, miejskimi kotami, ktore sa zaprzyjaznione z kilkoma spokojnymi psami. One czesto towarzysza ludziom w psich spacerach i dzisiaj tez sie zalapalismy na taka kocia asyste - Kasia wrzuci filmik, jak bedzie miala chwilke :)
-
Powoli ;) Mariusz wychodzi z nim na spacery ale jak tylko mis zobaczy mnie albo Samante, to robi mine "hura, uratowany" i probuje isc bardziej z nami, niz nim. Cos nie za dobre ma chyba doswiadczenia z facetami :( Kasia wrzuci filmik z takiego spacerku, a na Smokowym profilu mozna zobaczyc, jak Tobis przebrnal przez kapiel w wannie :) Najpierw byl chudym szczurkiem, a potem puchata kulka :) https://www.facebook.com/smokanielski/
-
To po naszym powrocie ze spacerku. Bliskość DT Tobisia jest nie do przecenienia - mogę wychodzić z nim, kiedy tylko mam czas. No, i w razie czego mamy rzut beretem :) W sobote byłam cały dzień poza domem, a Samanta musiała pojechać do schroniska, więc już w tygodniu w spacery włączyliśmy Mariusza. Jest to spory krok dla Tobisia, bo do tej pory kojarzył M. tylko z wizyt u weta i jakoś ogólnie boi się mężczyzn. Pisałam już wcześniej, jak te spacery wygladały ;) W sobote M. poszedł o umówionej godzinie do Tobisia i zastał takie przypomnienie przyklejone do drzwi wejściowych haha Przesiedział z misiem dobre pół godziny przekonując go do siebie głaskami i parówkami ale o współnym wyjściu poza drzwi nie było mowy - Tobiś przekraczał próg mieszkania na rękach M. Potem poszło już gładko - spacerowali dobrą godzinkę, wszystkie potrzeby zostały zalatwione i misio zadowolony wrócił do siebie.