moyogi
Members-
Posts
193 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by moyogi
-
Dr Olkowski byl zdziwiony, ze iniekcja nie przyniosla zadnych efektow, i ze mial miejsce taki incydent, ze misio nie wstawal na lapy. Przebadal Tobiego jeszcze raz ale rozpoznania nie ulatwia fakt, ze Tobi nie okazuje bolu. Nie wiem, co ta psina w zyciu przeszla ale jego najczytelniejsza reakcja, ze cos boli jest pelne strachu i prosby spojrzenie. Nie piszczy, nie warczy, nie klapie, nawet sie nie odwraca w strone bolu. Tylko wbija w czlowieka blagalne spojrzenie, z polozonymi plasko uszkami. W badaniu doktor wyczul nieprawidlowosc podczas zginania nadgarstkow. Tak, jakby cos chrobotalo. Ale w tomografii nic nie wyszlo, wiec stawy jako takie sa wolne od zwyrodnien. Byc moze uklad krzywych lapek misia wymusza nieprawidlowa prace nadgarstkow, co uwidacznia sie tylko podczas ruchu. Misio dostal wiec dzis cztery iniekcje: steryd na naderwany przyczep miesnia + kwas hialuronowy oraz sam kwas hialuronowy do nadgarstkow w obydwu lapkach. Po prawie trzech godzinach odebralismy rozespanego misia, ktoremu przyspienie nie przeszkadzalo nawarczec na zblizajacego sie psa ;) Przez kolejne trzy dni moze byc pogorszenie - jest to zwiazane ze zwiekszeniem sie cisnienia wewnatrz stawu. Po ok tygodniu powinno byc widac efekty i mamy kontaktowac sie z doktorem odnosnie dalszych krokow. Prawdopodobienstwo powtorki calej procedury za miesiac jest raczej pewne.
-
Wczoraj mielismy zawalowy dzien. Bo jak sie mysli, ze jest kiepsko, to zawsze moze byc gorzej :/ DT zaniepokoil brak apetytu i apatycznosc misia. Od rana mega kulawizna na przednie lapy. Po wyniesieniu na dwor Tobi polozyl sie tam, gdzie go postawiono i nie chcial wstac :( Nie zalatwil sie, nie mial ochoty na spacer, tylko lezal. Samanta szybciutko mi napisala co sie dzieje i pogalopowala do najblizszego weta z misiem w torbie. Ja siedzialam w pracy jak na szpilkach. Pierwsza nasza mysl podczas rozmowy - babeszjoza. Obydwu nam skoczylo cisnienie. Kurcze, no niemozliwe... Temperatury brak. Wet pobral krew, dal kroplowke i pbolowy na lapy. Czekalismy na wyniki, a w miedzyczasie misio zaczal odzywac. Troche podreptal po osiedlu, siknal i do domu. W domu juz bylo duzo lepiej, wrocil humor. Ale przednie lapki non stop byly lizane. Wyniki krwi wyszly wzorcowe. Wet powiedzial, ze dawno takich nie widzial. Czyli to jednak lapy. Na poniedzialek mamy wizyte u dr Olkowskiego, bedzie druga iniekcja w lewa lape. Prawa pewnie bedzie ogladana na usg bo do tej pory bolala tylko lewa. Pewnie misio odciazal chora lape i stad teraz druga sie popsula. Dzis Tobi byl przez Samante noszony. Ze mna wyszedl wieczorem na 10 minut. Powolutku, 4 razy siku i sam chcial do domu. Od dzis do niedzielu znowu dostaje Loxicom. Byle jakos dotrwac do poniedzialku. Masakra, rece opadaja. My naprawde na tego pieska chuchamy i dmuchamy. Nic nie rozumiem :/
-
W spacerku towarzyszyl nam dzis niezawodny Miluś - nasz osiedlowy kot miejski. Miluś uwielbia z nami spacerowac. Ma chyba specjalny radar bo zawsze pojawia sie znikad i kroczy obok misia z ogonem w gorze, a czasem przecina mu droge, zeby sie o niego otrzec :) I odprowadza Tobiego pod sama klatke schodowa. Przy okazji - misiowe futro juz bardzo odroslo, a po kapieli zmienilo sie w puchate afro. Szelek juz nawet nie widac :) Chyba trzeba bedzie znowu odwiedzic groomera.
-
Malwa dzieki bardzo ale te rozwiazania, o ktorych piszesz, raczej sie dla misia nie sprawdza. Wozek na kolkach -> gumowe kolka sa super ale odkryta paka, po ktorej misio latalby w kazda strone juz mniej. Trzeba pamietac, ze Tobi ciagle latwo sie ploszy i jest bardzo wyczulony na halasy i ludzi, ktorzy stoja za blisko. Jesli cos go przestraszy, to skacze w bok. Transportery na kolkach w formie takiej jak walizka zakladaja, ze pies w nich siedzi (pionowy transporter), a misio niestety dlugo na swojej poprzestawianej miednicy nie posiedzi - musialby miec mozliwosc wstania i zmiany boku. W dodatku takie trolleye maja mikro kolka, ktore terkocza na byle kamyku. Jazda czyms takim po ulicach, podjazdy pod krawezniki. Walizka wszystko zniesie - gorzej z wyploszowatym pieskiem, ktory zle reaguje na halasy. Rozwiazaniem bylby mix - transporter poziomy dopasowany do wielkosci misia, na platformie z duzymi, gumowymi kolkami.
-
Torba jest dla nas wybawieniem. DT dostal ja w prezencie od dobrej cioci. Niestety nie jest idealna. Gruba kordura na sciankach niemozliwie grzeje, za to na spodzie jest jednak za malo usztywniona, zeby wytrzymac ciezar misia. Jak tylko siadamy wywijam boczne scianki, zeby bylo chlodniej. Tobi jest maly, ale budowe ma mocna i swoje wazy. Wypycha podloge, co jest na maxa niewygodne bo robi sie taki kokon na psa. Do noszenia to tez nie jest fajne, bo jedna reka staramy sie podtrzymac podloge. W tramwaju, jak nikt nie ustepuje miejsca, to jest jednak lekka gimnastyka. Rozgladam sie za lekkim psim transporterem, do ktorego moznaby dorobic wieksze, gumowe kolka. No bo nie oszukujmy sie, po tym co Tobi przezyl pewnie nie zawsze bedzie w pelni mobilny jak inne psiaki :/
-
Poniewaz w niedawnym RTG nic nie wyszlo, a kulawizna bardzo sie nasilila, za rada dr Olkowskiego zdecydowalismy sie na tomografie stawow. Doktor byl zaskoczony, kiedy zobaczyl filmik z poranna kulawizna bo naprawde mis potrafi skakac na jednej lapie - dzieje sie tak po spoczynku i po wysilku. Zeskanowali misiowi wszystkie stawy + odcinek szyjny kreg. No i stawy sa ok. Uf. Nie ma zwyrodnien. Za to w lewym barku Tobi ma spory stan zapalny przyczepu miesnia dwuglowego, jest tam tez sporo plynu. Poniewaz mis byl juz i tak pod narkoza Dr Olkowski zdecydowal od razu o iniekcji leku sterydowego bezposrednio do stawu, w okolicy tego przyczepu. Efekt powinien byc widoczny za kilka dni. Trzeba bedzie obserwowac, na ile iniekcja pomoze. Moze byc tak, ze wszystko przejdzie po pierwszej iniekcji, moze byc tak, ze bedzie konieczna kolejna. Najgorszym scenariuszem (jesli steryd nie zadziala) jest operacyjne obnizenie przyczepu miesnia. Kontrola za trzy tyg. Do tego czasu oszczedzamy lape, spokojne i krotkie spacery na smyczy. Kompletny wypis bedzie po weekendzie bo dr musi jeszcze ogarnac te wszystkie skany. No i tak. Tomografia, iniekcja dostawowa z lekiem sterydowym podana pod kontrola usg. Dodatkowo zrobilismy od razu podstawowa morfologie bo ostatnie badanie krwi robilismy w marcu. Dr Olkowski kontrolnie zrobil tez RTG lapy i miednicy, ktora operowal. Zrobilismy wszystko, co moglismy, zeby na 100% wiedziec, co sie dzieje. Koszt byl niemaly ale jak na to, co zostalo zrobione, to chyba i tak zostalismy potraktowani ulgowo. Sama tomografia to przeciez koszt 600 zl. Misio dzis na spacerku byl przewesoly, pieknie sie poruszal, nie kulal. Oby ta iniekcja pomogla. Strasznie bym chciala, zeby to juz byl koniec jego pecha.
-
Spacerkujemy wlasnie w parku. Przednie lapki tak sobie, wiec do parku wozimy misia w torbie, tramwajem. Niezbyt to wygodne i dla niego, i dla nas ale to jedyna mozliwosc, zeby pochodzil po parku (co absolutnie uwielbia) i nie sforsowal laputek. Jesli ktos wie, gdzie mozna kupic dobra torbe/plecak, ktory nie bedzie sie zapadal pod 8 kg misiem, to dawajcie znac, bo ta nam wykonczy kregoslupy. Jutro wizyta u dr Olkowskiego...
-
Wraca niestety temat przednich lapek :/ Minelo juz troche czasu od ostatniej dawki syropu pzapalnego i misio na spacerkach jednak kuleje. Caly czas odzywa sie ta lewa przednia :/ Dzis jest gorzej niz wczoraj, moze to przez te pogode. Na spacerek do parku Tobi jezdzi w Torbie. W piatek jedziemy do dr Olkowskiego.
-
Trzeba troche czasu, zeby go przyzwyczaic do apatatu i wszystkie beda takie usmiechniete ;) Na tych lezacych dobrze widac mine "ratunku, beda jesc pieska", ktora jest obecna w wiekszosci interakcji z obcymi ludzmi, np. w komunikacji miejskiej. I to nie tak, ze lezalam plackiem i stresowalam psa bo staralam sie robic dluzsza ogniskowa i pstrykac, kiedy nie patrzyl. Ale misio caly czas sie uczy i robi mega postepy. DT dostanie aparat do cwiczen i jestem pewna, ze misio bedzie wkrotce gwiazda paparazzi.
-
Misio to maly manipulator i cwaniak! :D Do niedawna sadzilismy, ze po dlugim chodzeniu piesek sie meczy bo wiadomo - operacja, krotkie lapki itp. Powroty ze spacerow po parku to byla zawsze dosc dluga i powolna procedura. Przy wycieczkowaniu Tobis dosc szybko skumal, ze jak idziemy "od auta" to jest spacer, a jak "do auta" to wracamy :) Dzis zrobilismy experyment i stanelismy autem po srodku trasy spacerowej, zeby zobaczyc, czy rzeczywiscie tak sie szybko meczy, czy gra na zwloke, zeby wydluzyc spacer :) No i bingo haha "Od auta" misio biegl przed siebie drozka az kuperek podskakiwal. Kiedy wreszcie zawrocilismy toczyl sie juz lapka za lapka i pokladal w cieniu bo przeciez "jestem maly, zmeczony piesek". Powrot do auta trwal wieki. Jak tylko minelismy auto i mis zrozumial, ze idziemy dalej nastapilo cudowne uzdrowienie :D Kasia wrzuci filmiki, to sami zobaczycie : D A ja sie wczoraj zlitowalam i nioslam tego kloca prawie kilometr haha No to juz wiemy, czemu powroty z parku sa taaaakie meczace ;)
-
Troche nas nie bylo ale wszystko u nas ok. DT Tobisia wyjechal na tygodniowy urlop, a poniewaz my tez mamy wlasnie urlop, to misio buja sie z nami. Przez najblizszy tydzien pewnie bede Was zanudzac licznymi relacjami :) A po powrocie DT z urlopu, ruszamy z kopyta z szukaniem dla krasnala najlepszego domku pod sloncem.
-
Z ostatniej chwili. Po wczorajszym lozkowaniu dzisiaj przyszla kolej na kanaping :) Tobi mimo zaproszen zawsze trzymal sie swoich poslanek blisko podlogi ale po wczorajszej burzy odkryl nowe mozliwosci. Kurs wchodzenia/ schodzenia po podesciku zaliczony. Ciekawe, czy bedzie korzystal z nowych umiejetnosci :)