moyogi
Members-
Posts
193 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by moyogi
-
Wczoraj misio byl na biezni wodnej! Jestem z niego taaaaka dumna bo choc mina mowila "helpunku" to pieknie cwiczyl. Jak zobaczyl, ze p. Piotr podchodzi z recznikiem to skrecal do niego z mina "wyjmij pieska, wyjmij". Po wytarciu i wyzymaniu futra byl tak szczesliwy i podekscytowany, ze zjadl od razu garsc kawalkow parowki, na ktore na biezni nawet nie chcial spojrzec. I latal potem maly wariat po pomieszczeniu otrzepujac sie z wody. Wszystko jest na filmikach, Kasia wrzuci jak bedzie miala chwile. Transport powrotny sie nam skomplikowal, wiec zataszczylam misia do Parku Dolinka Sluzewiecka, gdzie Tobi zjadl i latal w lisciach caly szczesliwy. Pekam z dumy, serio. To bylo dla niego na pewno mega wyzwanie i dal rade :)
-
Dzis bylismy na trzeciej sesji rehabilitacji. Laser, prad, masaz metoda Dorna. Tobi szybciej sie rozluznil i chyba zaczyna pozytywne kojarzyc Pana Piotra fizjoterapeute, ktory naprawde okazuje mu duzo serca. Misio osmielil sie nawet ukrasc mu psie ciacho, ktore Pan Piotr nieopatrznie polozyl obok na materacu :) Poszlo 50 zl. Po rehabilitacji pojechalismy do parku, gdzie misio szusowal w lisciach przez kilka minut jak wyscigowy krolik. To brykanie to takie jego okazywanie radosci :) Potem juz spacerowalismy spokojnie, posiedzielismy na trawce, bylo mega fajnie. Powrot niestety odbywal sie juz w torbie bo misiowe lapki byly juz zmeczone i nie chcialam ich nadwyrezyc. Kasia tradycyjnie wrzuci filmik :)
-
To byl nasz wieczorny spacer :) Po jednej sesji ciezko o jakies wyniki. Tobi mial w sobote laser i prad, co powinno dzialac przeciwbolowo i przeciwzapalnie. Fizjoterapeuta to Pan, wiec troche misio byl spiety ale Pan byl tak czuly i delikatny, ze misio w koncu sie troche rozluznil. Mimo, ze nie spuszczal z Pana oczu :) Dostalismy do domu cwiczenia na lapke i dzis o 21 wracamy na druga sesje. Moze uda sie cyknac troche fotek, w sobote bylam sama i nie bylo jak. Koszt sobotniej, pierwszej sesji to 100 zl.
-
Wlasnie ciekawe jest to, ze specjalnie cieplych uczuc miedzy panami nie ma. Jeden i drugi traktuje ten wspolny spacer jak jakis rytual. Tobis mysli "O, znowu ten kot. No dobra, skoro juz jestes, to idziemy. Tylko mi drogi kuprem nie zachodz, bo musze wtedy zmieniac pas ruchu." Miluś mysli "Nie bedzie mi tu pies wielkosci kury robil obchodu na mojej dzielni... Paczajcie ludzie, mam swojego psa!"
-
Jest elektryczny na dzwieki/ halasy, uskakuje przed obcymi ludzmi. Na spacerze juz ladnie chodzil, nie zwracal uwagi na otoczenie, a teraz znowu jest w stanie gotowosci. Poza mieszkaniem nie jest nigdy zostawiany sam, przy nas zadnych incydentow nie bylo. Nie mam pojecia. Moze przez te rewelacje zoladkowo-jelitowe byl podstresowany? Nie wiem, o co chodzi, mam nadzieje, ze mu szybko przejdzie.
-
Wiedzialam, ze zapomnialam o czyms istotnym... Od poczatku zeszlego tygodnia Tobi zrobil krok w tyl, jesli chodzi o lekliwosc. Zachodzimy w glowe, czy zdarzylo sie cos, co go moglo wystraszyc ale nic takiego nie przychodzi nam do glowy. Kalmaid nie za bardzo pomaga, wiec poprosilam na piatkowej wizycie o cos troche mocniejszego.
-
Zla passa sraczkowa z zeszlego tygodnia, przez ktora wstrzymalismy trzecia iniekcje dostawowa, niestety przeniosla sie rowniez na ten tydzien. Iniekcje i zabiegi sa robione w godz. porannych lub popoludniowych, i ten piatek byl ostatnim mozliwym terminem, w ktorym moglismy jechac z Tobim w ciagu dnia. Potem nie dostalibysmy urlopu. No wiec scigalismy sie z wiedzma ple ple, zeby moc dokonczyc serie iniekcji i nie zaprzepascic tego, co juz zostalo zrobione. Tobi dostawal kroplowki, antybiotyk i kilka innych specyfikow, ktore mialy go postawic na nogi i umozliwic sedacje. W czwartek konsultowalismy sie z anastezjologiem i dostalismy zielone swiatlo. Uff. W piatek Tobi dostal do lapki trzecia iniekcje. Wczesniej pojechalismy do lasu, zeby misio sie troche wyluzowal ale chyba i tak czul pismo nosem bo byl bardzo spiety. No, wiec zeszly tydzien minal pod znakiem wydatkow i nerwow. Ze wzgledu na te nagle dolegliwosci zoladkowo-jelitowe Tobiego zbieramy jeszcze probki kalu do badan, a za jakis czas pewnie zrobimy kontrolnie krew. Teraz trzymamy kciuki, zeby kulawizna minela.
-
Nie bedziemy szukac DS ani w Kolobrzegu, ani w Zakopanem, ani w Zgorzelcu. Abstrahujac od tego, ze zadna z nas nie pojedzie na drugi koniec Polski, zeby zrobic PA - to jest lekowy pies z problemami zdrowotnymi. Moze zwiac, bo mimo chorych lapek przestraszony po prostu biegnie. Moze przesiedziec w stresie pod meblami dlugie tygodnie zanim zaufa obcym ludziom. DS moze wreszcie wymagac naszego wsparcia w prowadzeniu dalszego leczenia. Zdrowego i otwartego na ludzi psa pewnie byloby latwiej i szybciej wyadoptowac, niestety nam trafil sie Tobis, ktory mial trudna przeszlosc i wymaga nieco innego podejscia. W tym tygodniu duzo sie dzialo, poszlo sporo kasy - przepraszam ale opisze wszystko i wrzuce screeny jak tylko bede miala wiecej czasu. Na razie pierwszenstwo ma moj koci rekonwalescent.
-
Nie wiedzialam, ze nieswiadomie blokujemy pieniazki, ktore moglyby juz teraz pomoc innemu psiakowi w zakupie wozka. W takim razie nie ma o czym mowic, zwracamy przelew i niech piesek korzysta ze spacerow. My sobie na razie dajemy rade :) Bardzo cenimy pomoc wszelaka ale o ile zastanawislismy sie glosno na forum nad wozkiem, to zadnej zbiorki nie planowalysmy. Wiemy, ze takie pieniazki zebrane na konkretny cel trzeba rozliczyc wg woli darczyncow ale szczerze powiedziawszy mamy obecnie pilniejsze wydatki i na Tobiego, i na prywatne zwierzaki, wiec w tej chwili wozek zszedl na dalszy plan bo ani nie mamy finalnie upatrzonego odpowiedniego modelu, ani nie mozemy dolozyc reszty potrzebnej na zakup. Zeby w przyszlosci uniknac takich sytuacji, jesli ktos mialby ochote pomoc Tobiemu zbiorka to oczywiscie bardzo bedziemy wdzieczni ale serdeczna prosba, zeby sie z nami wczesniej kontsktowac, zebysmy byly w stanie sie rozliczyc szybko i sprawnie z celu takiej zbiorki, bo to i dla nas i dla darczyncow troche niekomfortowa sytuacja.
-
O rany, slicznie dziekujemy. Przepraszam ale jeden z moich kotelkow jest obecnie leczony onkologicznie - masa badan, jezdzenia, wczoraj rozlegla operacja, teraz leki, kroplowki i opieka. Doba jest za krotka, nie mam juz kompletnie glowy :( Kasia z reszta wie bo jako technika wet radze sie jej w wielu kwestiach. Bgra moze lepiej zwrocic te 200 zl bo darczynca celowal we wsparcie zakupu wozka? Nie chcialabym, zeby to niepowaznie wyszlo. Naprawde, nie ma problemu. Co prawda dla nas byla to niespodzianka i nie bylismy przygotowani na szybki zakup ale bardzo doceniamy chec pomocy, ogromne serducho i nie chcielibysmy tutaj jakis nieporozumien.
-
Na pewno by mu sie to nie podobalo. Dla kazdego zwierzaka na tymczasie nowy dom to stres. Nasza w tym glowa, zeby mu to maksymalnie ulatwic. Duzo o tym z Samanta rozmawialysmy. Ze wzgledu na jego przeszlosc (porzucenie) i lekliwosc Tobi nie pojdzie do nieznanej mu osoby ot tak, bo bylby to dla niego ogromny stres, a i domek nie czulby sie dobrze, gdyby psiak siedzial pod meblami i sztywnial na widok wyciagnietej reki. Nawet na Paluchu przed adopcja trzeba odbyc 3 spacery. U nas bedzie pewnie troche dluzej ale i sympatyczniej, bez psiej traumy - zaprosimy pare razy do siebie, na spacery i pare razy odwiedzimy z misiem nowy domek. Misio i DS zakoleguja sie, Tobi pozna nowe otoczenie i... wycofamy sie pozostajac w kontakcie i do tzw. dyspozycji. Tak wiec bedziemy niedlugo oglaszac misia. Iniekcje pomogly na tyle, ze Tobi chetnie chodzi, jest bardziej mobilny i choc chartem nie zostanie, to nawet czasem podbiega (filmik z parku z innym psiakiem). Zobaczymy jeszcze co powie dr Olkowski ale spodziewam sie raczej, ze misiowe dolegliwosci to stan przewlekly, powracajacy i nowy domek bedzie musial byc swiadomy, ze oprocz 9 kilo slodyczy Tobi to rowniez niedomagajace lapki.
-
Zeby nie bylo tak slodko - Tobis ostatnio zaczynal kozaczyc i startowac do psow, nawet tych sporo wiekszych. Ma tez caly czas spore problemy z dzieleniem zasobow, w zwiazku z czym Samanta, ktora hotelowala do tej pory w wakacje kilka pieskow, musiala odmowic swoim stalym klientom bo misio ostro bronil swojego terytorium. Samanta pracuje nad tym, zaprasza znajome psy do domu, ja tez dostalam wytyczne, jak reagowac na humory misia. Widze pierwsze efekty bo Tobi na spacerze przestaje wreszcie warczec na kazdego psa. Na jednym z filmikow mozecie zobaczyc, jak ladnie wszedl dzis w interakcje z pewnym malym psiakiem (nagrywam filmiki Samancie, zeby widziala jak sie zachowywal i zeby mozna bylo korygowac jego zachowanie).