Jestem winna wszystkim wyjaśnienie.W czwartek mój 7 letni syn wracając ze szkoły około 15-tej przechodząc przez bramę wypuścił niechcący Rudego. Niestety nie było mnie w domu i nie miał kto odrazu za nim pobiec(w domu była tylko 84 letnia ciocia z moim 4 letnim chorym synkiem). Kiedy dostałam telefon z informacją co się stało ,odrazu zadzwoniłam do moich sąsiadów którzy [FONT=Calibri] rozpoczęli poszukiwania . Byłam pewna że się odnajdzie bo nie odszedł daleko . Jednak kiedy się okazało że nie mogą go znaleźć powiadomiłam Dorotę. Do domu dotarłam ok. 21.30 i również go szukałam. Dziś od 6,30 rano szukałam go w rowach w kierunku Wilczeńca oraz na cmentarzu i jego okolicach. Sprawdziłam rowy na odcinku Wilczeniec- Tłuszcz. Mówiłam grzybiarzom że go szukamy ,byłam w gminie, dzwoniłam do schroniska ,rozwiesiłam plakaty w sklepach na stacji kolejowej i na stacji gazowej po prostu wszędzie gdzie się dało. Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie, dzwońcie. BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJE ZA POMOC W POSZUKIWANIACH ,WSPANIALI Z WAS LUDZIE-).Tylko wybaczyć sobie nie mogę że tak się stało. Obiecałam Rudemu że będę się nim tak zajmować jak bym chciała żyby się mną zajmowano. Zawiodłam-Przepraszam[/FONT]