I jeszcze trochę o Skrzatku: przybiega jak go się woła /moje dwa koty jak się je woła mają zanik słuchu/, ładuje się do łózka i profesjonalnie się układa /i choć śpi z Krecikiem-kocurkiem na fotelu/,to bardzo doceniamy fakt, że zaszczyca nas swoją obecnością. Jak się go bierze na ręce, to szybciutko zasypia. Gdy ktoś przychodzi obcy, to nic, a nic się nie boi i też jest zadowolony jak gość szkrobnie go za uchem. Bawi się z rozmachem i jak Kret nie chce z nim brykać, to świetnie radzi sobie sam. Dostał w prezencie taki bacik, stawia go sobie w pionie, opierając o łóżko i szaleje z dyndającymi rzemykami - taki spryciur z niego !