Jump to content
Dogomania

rudisiowy_dom

Members
  • Posts

    86
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rudisiowy_dom

  1. Dwa miesiące temu pierwszy raz wybrałam się z koleżanką do schroniska w Dopiewie. Los chciał, że tego samego dnia pojawił się w nim nowy pies. Sam przyszedł do przytuliska. Od razu mnie zafascynował. Czarny jak smoła, młody, silny i te mądre wpatrzone we mnie oczy... Został nazwany Tongiem - jego długaśny jęzor to to co najbardziej przykuwa uwagę. Kiedy się bawi i szaleje to język lata razem z nim w prawo i w lewo ;) Mimo, że jest wielkości owczarka niemieckiego i nikt nic o nim nie wiedział, ani przez moment nie bałam się, żeby wziąć go na wybieg. Od tego psa bije miłość :) Uwielbia kontakt z człowiekiem. Tong ma jeszcze szczenięce zachowania, lubi podgryzać delikatnie w czasie spaceru ;) oprócz tego jest totalnie niewychowany... ciągnie na smyczy, naskakuje całym ciężarem na człowieka - z radości oczywiście. Ale uważam, że odpowiedni właściciel, poświęcający mu czas, wychowa go bez najmniejszego problemu. Odwiedzam go co tydzień. Uwielbiam momenty kiedy idziemy na spacer. Potem ja siadam, a Tong ładuje mi się na kolana - jakby mu się wydawało, że ciągle jest małym pieskiem. A kiedy idzie na smyczy to obraca się i patrzy na mnie zawadiacko z nadzieją w oczach: "może pobiegniemy ten kawałeczek?". Pokochałam tego psa i marzę o domu dla niego. Żal ściska mi serce kiedy widzę te piwne ślepia zatopione w ciemnej budzie w boksie. Proszę, pomóżmy znaleźć mu dom! z ogrodem! [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/534/tongk.jpg/"][IMG]http://img534.imageshack.us/img534/8295/tongk.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  2. Cześć dziewczyny. Ja mieszkam w Puszczykowie koło mosiny. Czy potrzebujecie jakiejś pomocy? Jestem zwarta i gotowa ;)
  3. Myślę, że trzeba ogłaszać. nadzieja zawsze jest :) Zosi chodzi jedna osoba po głowie. Kocha zwierzaki i ma budynki gospodarcze, w których dziadki mogłyby pomieszkać - chociażby zimą. a może jakby poruszyć jej serce to wzięłaby je do domku, jak pełnoprawnych mieszkańców ;) zobaczymy. Dronka, super pomysł z męską pomocą ;) a może ktoś się wybiera wcześniej do Dopiewa i mógłby zmierzyć wnętrze budy? Wtedy na sobotę mogłybyśmy już mieć obszyte styropiany!
  4. Jejku, jak się dziubasy kleiły do Asi. Małego dziadulka to nie poznaje - co za aktywność ;) świetnie, że został wykąpany. ze względu na tą chorobę skóry kubrak odpada, ale myślimy już z Zosią o ociepleniu budy. W sobotę pomierzymy co i jak i jakoś się tam do tych bud dobierzemy od środka. Tak myślimy czy może jakoś uda się je otworzyć od góry? Oderwać te dachy, potem przymocować oczywiście ;) chciałybyśmy dziadkom wprowadzić styropian obszyty nieprzemakalnym materiałem. Tak, że nie mogły by go pogryźć. Co o tym myślicie? Jeśli pomysł dobry, to muszę zacząć organizować sprzęt hah :P Myślałam też o zrobieniu dla nich takiej "śluzy" jaką podpatrzyłam w kocich budkach, żeby im tam wiatr nie hulał. Aguś, odpisuję zaraz na maila.
  5. Aguś, ja też myślałam, że chodzi o maluchy, a nie te robale robale ;) Miałam nadzieje, że może znalazłaś dla nich jakieś miejsce. Ale jak to robale robale to też dobrze ;) Dzisiaj z kolei ja nie byłam pod telefonem ;) Nie wiem dlaczego, ale nie mogę dodawać zdjęć - dlatego wczoraj napisałam z Zosi konta. Może jakieś info o 11listopadowej kweście? :) P.S. Zdjęcie czarnego jak smoła Tonga w ciemnej budzie piękne, prawda? Tylko piwne oczęta. :)
  6. Chyba pora żebym i ja zaczęła się tu udzielać :) jak napisała Agnieszka (hej, hej! :D ) co sobotę jestem z Zosią w Dopiewie. Postaram się zdawać relację co słychać u psiaków :) W ostatnią sobotę pojechałyśmy do przytuliska obładowane puchami i innymi przysmakami. Jednak nie wiedziałyśmy czy zostawić to tam na miejscu? gdzie, i czy panowie by w ogóle z tego korzystali? na razie karma jeździ więc ze mną w aucie i czeka na kolejny weekend. psiaki wytulone i nakarmione. Zmartwił mnie stan strachulca - tego łaciatka z powiększoną moszną. Mam nadzieję, że, tak jak Agnieszko mówiłaś przez tel., uda się ten zabieg załatwić w najbliższych dniach. W razie czego dzwoń! Poruszanie wyraźnie sprawia mu problem, a i usiąść na tej dupce za bardzo nie wie jak. Ma też dziwne narośle na uchu i kolanach - myślę, że wymaga to sprawdzenia, oby nic groźnego. Spędziłam z nim sporo czasu w boksie - chyba się trochę do mnie przekonał. Jest bardzo przymilnym, grzecznym psiakiem i lubi pieszczoty. Chciałabym jakiś czas po zabiegu zabrać go na mały spacerek - myślę, że by wyszedł. Kolejna sprawa - dziadzio owczarek nabiera zaufania :) oczywiście ogromna radość na widok puchy! Tym razem dał się wygłaskać - nie uciekał już do budy. Zobaczymy co będzie za tydzień. Tong chyba opanował już komendę siad, następne będzie podaj łapę - oprócz tego niesforny i przekochany jak był :) reszta psiaków bez zmian.
  7. chętnie przesłałabym chociaż parę złotych na konto Dona. proszę o wiadomość z numerem.
  8. zostało mi w domu kilkanaście tabletek vetmedinu, po Rudziku, który niestety już ode mnie odszedł... nie pamiętam ile dokładnie, ale zawsze coś. może przesłać?
  9. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa. Nie wiem co napisać... Może tyle, że żegnamy go ze świadomością, że zrobiliśmy dla niego ile było w naszej mocy i, że jego czas spędzony u nas przyniósł mu chociaż trochę psiej radości. Nigdy nie zapomnę tego merdającego ogonka i oczek, które, pomimo wieku Rudzielca, miały w sobie iskrę szczenięctwa! Rudiś zostawił po sobie nową, porządną obrożę (z uchwytem do krótkiego trzymania psa, odwód od 37cm) oraz tabletki vetmedin (które tanie nie są - Agnieszko,może ktoś w Poznaniu ich potrzebuje?) - chętnie przekaże te rzeczy, aby służyły komuś innemu. Rudzielcu, biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostem!
  10. Dawno nie miałam okazji żeby tu napisać, ale już nadrabiam zaległości :) Rudisiowy stworek potworek jest w rewelacyjnej kondycji. Codzienne spacerki i zabawy w ogrodzie. Zaczął nawet jeść suchą karmę, na co początkowo w ogóle nie miał ochoty. Oczka pełne życia i ogonek nie przestaje merdać. Wstawiam zdjęcia z psiej eskapady. Rudiś zachowywał się na niej wzorowo (nie licząc dwóch warknięć na Winstona ;) ). Agnieszko, kiedy tylko będziesz chciała, możesz czuć się do nas zaproszona! Rudiś, reszta zwierzyńca i my, bardzo się ucieszymy :) a żaby już trochę ciszej ;) http://imageshack.us/photo/my-images/121/dsc05629s.jpg/ http://imageshack.us/photo/my-images/709/dsc05635w.jpg/ http://imageshack.us/photo/my-images/835/dsc05646q.jpg/ http://imageshack.us/photo/my-images/854/dsc05663z.jpg/
  11. Hahah :D Fetorek stąd, że kotek był trochę smrodliwy jak do nas trafił ;) teraz za to pięknie pachnie kocim futerkiem :) basiaaap, dziękuję serdecznie za propozycje dorzucenia się - na razie sobie radzimy :) A Rudzik? Rudzik śmiga na spacery jak szczeniaczek :D To na pewno był podstęp z jego strony, żeby zostać w naszym domu już na zawsze ;)
  12. Dziękujemy za tyle ciepłych słów :) Bardzo się cieszę, że doceniacie nasze starania. A przede wszystkim mam nadzieję, że Rudy stwór je doceni i wynagrodzi to lepszym traktowaniem Winstona ;) Drugiego dnia, po wizycie Agnieszki, wybrałyśmy się kolejny raz do weterynarza i chyba udało się wejść na właściwą drogę. Rudzik ma spore problemy neurologiczne. I kiedy my walczyliśmy o serducho, tak naprawdę wszystko tkwiło w układzie nerwowym. Teraz Rudzielec dostaje zastrzyki, po których jest znaczna poprawa. Chodzi o własnych siłach i wrócił mu apetyt. Dzisiaj byliśmy na kontroli, wszystko idzie dobrze. We wtorek kolejna wizyta - i miejmy nadzieję, że na razie ostatni zastrzyk. I obiecana niespodzianka - dla Agnieszki i Was wszystkich od Rudzika. "Stoję już na czterech łapach i nawet wyszedłem na chwilę do ogrodu. Rudisiowo-wiosenne pozdrowienia z kwiatkami zza ucha" :D ;) http://imageshack.us/photo/my-images/860/img2151z.jpg/ http://imageshack.us/photo/my-images/848/img2153z.jpg/
  13. Codziennie tutaj zaglądam, ale widzę, że nic się nie zmienia... Rudiś cały czas u nas. Spędza dnie grzecznie w domu, ogrodzie lub na spacerze - niestety naprzemiennie z Winstonem. Ogranicza to bardzo oba psiaki. Wczoraj Rudiś zasłabł w lesie. Serducho bardzo mocno mu kołotało. Powtórka z tego dziwnego zachowania sprzed paru tygodni. Był już u weterynarza. Dostał trzy zastrzyki. Jutro rano też jedziemy. Dojdzie do siebie. Ale weterynarz twierdzi, że takie gorsze stany niestety mogą się czasem pojawiać. Teraz śpi grzecznie pod kocykiem. Proszę, niech ktoś przygarnie Rudzika... to taki kochany pies! Nie można mu zarzucić niczego. Po prostu nie dogaduje się z naszym Winstonem. Gdyby znalazł dom, gdzie byłby jedynym psem, to gwarantuje, że będzie cudownym towarzyszem.
  14. Wiem, że rzadko daję znać, ale w ostatnim czasie nic się nie zmieniło. We wtorek dzwoniłyśmy do Pana Zielińskiego i teraz prosi o kontakt po 15tym maja... Sprawa stoi w miejscu. Psy nadal są rozdzielane, co niestety jest dosyć uciążliwe. A Rudiś kiedy wieczorem zostaje w pokoju sam szczeka i szczeka - nowa metoda na zwrócenie na siebie uwagi. Nauczył się "leżeć" - to jedyny postęp i sukces. Z dziwnych rzeczy - przyłapałam Rudego ostatnio na tym, że warczał i szczekał na swoje własne odbicie w drzwiach od tarasu. Tak bardzo broni swojego nowego terytorium, że sam dla siebie jest zagrożeniem ;)
  15. Chciałybyśmy rozwiązać to z mamą w inny sposób. Rudiś wzbudza w nas bardzo dużą sympatię. Jednak jak go pokochać kiedy rani Winstona. Może behawiorysta byłby w stanie pomóc? Kim jest Pan Zieliński? Poradniki, czasopisma i internet już nie wystarczają - z resztą tyle tam sprzecznych informacji. Raz wyczytamy, że mówić w momentach agresji do rudego łagodnym tonem i tłumaczyć, że nie wolno. Innym razem, że najlepiej ignorować jedynie przytrzymując psa. Krzyki nie pomagają - bo nasza złość wzbudza większą agresję.
  16. od paru dni mamy niestety poważne problemy z rudisiem. rzuca się na winstona bez najmniejszego powodu i nie są to już ataki wynikające z tego, że psy przebywają blisko siebie :( rudzik potrafi przebiec przez cały dom byle dorwać winstona i zaczyna go gryźć. baset ma już poharataną łepetynę. wyraźnie się boi. kiedy śpi, a się go pogłaszcze wzdryguje się przestraszony. z kolei kiedy przywołujemy go do siebie o najpierw bardzo dobrze rozgląda się dookoła czy aby na pewno rudego nie ma w pobliżu. zależy mi na szczęściu rudzika, ale winstona dobre samopoczucie jest równie ważne. nie wiem co z tym zrobić :(
  17. hahahah :D rzeczywiście - Winston nie wygląda najradośniej. Myślę, że w połowie można zwalić to na bassecią naturę, a w połowie na to, że to jednak rudiś jeszcze stara się brać górę ;)
  18. http://wyslijto.pl/plik/3fx5ffgnfy rudiś z winstonem - jak widzicie dystans musi być jeszcze zachowany ;) http://wyslijto.pl/plik/i1p8fzpkn3 rudzielec przesyłający uśmiech http://wyslijto.pl/plik/fpn8338ln5 i rudisiowe wtulanki :D pozdrawiamy!
  19. Parę dni tutaj nie zaglądałam, ale to dlatego, że mieliśmy małe zamieszanie związane z Rudzielcem. Agnieszce już wytłumaczyłam w rozmowie telefonicznej co i jak. Rudiś przez dwa dni zachowywał się bardzo niepokojąco. Spał bardzo mocno, nie reagował na nasze wołania i szturchania. Kiedy już wstał bardzo się chwiał i trzymał blisko ściany i mebli żeby się nie przewrócić. W pewnym momencie zsiusiał się pod siebie. Wcześniej tego dnia został wypuszczony do ogrodu i wrócił caluteńki mokry - wpadł do stawu. Zdarzyło mu się też dwa razy spaść z tarasu - na szczęście niezbyt wysokiego. Zabrałyśmy go do weterynarza na nocny dyżur. Rudzik w samochodzie zaczął być bardziej aktywny. A wet stwierdził, że nie widzi niepokojących objawów. Raczej nieufne co do tych wniosków wróciłyśmy do domu i drugiego dnia rano do innego weterynarza. Ten również stwierdził, że wszystko ok. Jedynie powiedział, że Rudzik nie bardzo już widzi i słyszy. Dzisiaj za to ma świetny dzień, był na spacerze i chodzi za mną po domu z merdającym ogonkiem. :) Cóż to było nadal nie wiemy...
  20. My również bardzo cieszymy się z tego zakończenia :D Będziemy dbać o Rudisia i postaramy się żeby było mu u Nas jak najlepiej :) za chwilę wybieramy się na spacer z Winstonem i Rudim, więc Rudzielec już przebiera nózkami z radośći - a ogon oczywiście się nie zatrzymuję ;) Zapraszamy do nas :) Rudiś na pewno oszaleje z radości jak Was zobaczy :D Będziemy w kontakcie.
  21. szybko ten tydzień zleciał. zdążyłam przywiązać się do Rudisia na tyle, że nie wyobrażam sobie naszego domu bez niego. Wiem, że mama również. Pozostaje poczekać do jutra, aż tata wyrazi swoją opinię i wtedy ostateczna decyzja zapadnie. Jestem dobrej myśli :) Ten zazdrośnik jest tak uroczy, że nawet jego serce musiał poruszyć :)
  22. w domu panuje coraz większy spokój ;) dzisiaj piękna pogoda, więc psiaki większość czasu przesypiają grzejąc się w słoneczku. Myślę, że powoli przyzwyczajają się do siebie. Bójki zdarzają się coraz rzadziej, a często nawet ograniczają się do warknięcia. Rudzik dostał w prezencie nową obrożę, która nie jest tak luźna jak poprzednia, więc na spacerach łatwiej się go prowadzi. Wczoraj mama stanęła z nim na wadze. Ruda kupka szczęścia waży jedyne 11kg. Będziemy z tym walczyć ;) pozdrawiam
×
×
  • Create New...