Zgodzę się cioteczki ze pies by wyszedł na gwizd znanej mu osoby,ale sęk jest w tym że już upłynęło dużo czasu od kiedy biedak zginął :-( nie wiadomo w którym miejscu jest teraz,czy kreci się koło parku czy jest wogóle w odległym miejscu.Nie wiem czy go ktos widział jeszcze,nie wiem czy żyje, nie mam zadnych wiadomości(pani która go adoptowała),nawet nie wiem gdzie go teraz szukać.Chodziłam, gwizdałam,wolałam po parku i okolicy i nic :-( nawet nosa nie wychylił.Ludzie różnie mówili że a to tu widzieli takiego czarnego a to tam,tu gdzie się obeznalam z terenem to chodziłam, szukałam.Teraz nie jestem w stanie dojeżdżać codziennie do Otwocka,nawet jeżeli by były ogloszenia z moim nr tel.to nie jestem w stanie na każdy tel.wyjść z pracy,dojechać a jego juz tam nie będzie.Nie wiem co robić,jak rozwikłać ten problem.Pies jest lekliwy,nie podejdzie do obcego,panicznie boi się mężczyzn,wlaśnie kiedy był w parku pewien pan chciał go złapać,bo wiedział że ktoś go szuka i mu zwiał na dobre i od tamtej pory przestał się pojawiac w parku,teraz nie wiem czy tam przychodzi czy nie.Proszę Was moze Wy macie jakieś pomysły?