Szłam ostatnio z tymczasowiczem, małym w typie jamnika, z mnóstwem lęków. Wracałam od koleżanki, Azi na smyczy, idzie przy nodze. Za płotem szczeka i szczerzy zęby średniej wielkości kundel. Mój tylko spojrzał na niego i obwąchał drzewo obok tego płotu, przeszliśmy dalej a tamten wybiega z bramy i z zębami na młodego!! Ja w panice, zaczęłam się drzeć, żeby sobie poszedł, Azi za mnie się chował, tamten miałby jego w łapę w pysku jeśli nie kopnęłabym go... Właściciel tylko obserwował z okna, po wszystkim wyszedł i zawołał swojego kundla. Zamiast "przepraszam" usłyszałam tylko "jak jeszcze raz go kopniesz to zadzwonię na policję"... Ten sam pies wcześniej dorwał się do ogona mojego prawie onka, który nie wiedział co miał robić, patrzył na mnie wzrokiem "i co mam zrobić z tą piranią???".
Chyba zacznę ze sobą coś nosić, bo już nie raz mieliśmy spotkanie z agresorem... i jak mój onek ma nie reagować na inne psy, woli warknąć na zapas niż później oberwać. O socjalce tymczasowicza praktycznie nie ma mowy...