Moje kochane dziecko postanowiło mnie dziś obudzić o 4:11 :mad: I od tej godziny już nie śpię, bo choć Theosia udało mi się ponownie uśpić, to ja już nie zasnęłam :angryy:
Do tego musiałam się urwać wcześniej z pracy i jak wpadłam do domu, zjadłam obiad, to mnie tak spanie chwyciło, że mało nie zasnęłam na siedząco na kanapie :oops:
Dobrze, że Theoś szalał i nie dał mi zasnąć :evil_lol:
Tak więc dziś idę spać przed 21 i już :eviltong: