Theoś śpi jak zabity ;)
Dziś się tak wyszalał na placu zabaw, że do domu (ponoć) wnosił go Bogdan, bo sam nie dał rady :)
Jak poszedł spać o 14, to wstał przed 17. I tak go nogi bolały, że prawie pół godziny płakał, że nie może chodzić :/
Potem już było ok, to pojechaliśmy do chińczyka na obiadokolację. Wróciliśmy do domu jakieś 30 min. temu i młody padł :D