Jump to content
Dogomania

AgnieszkaBB

Members
  • Posts

    221
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AgnieszkaBB

  1. Krysia zwana po śląsku Kristą jest bardzo fajnym, wesołym psiakiem:-) To młoda dziewczyna, przytulająca się co ludzi całym ciałkiem, szukająca bliskości. Uwielbia Julkę i chyba ogólnie dzieci:-) Jest tak ufna, że jek wbijam jej bolący zastrzyk to stoi grzecznie i nawet nie drgnie (w lecznicy wariuje):-) Jeszcze ma kaszel i kilka zstrzyków do wzięcia. Łapa sie goi ładnie. Nie mam wiadomości co z domkiem dla Krysi:-( Nie ejst to chyba dobry znak:-( Będziemy szukać dalej. Nie wyobrażam sobie, żeby Krysia miała wrócić do schronu...:-( Trzymajcie kciuki...
  2. Dziewczyny! Mnie w tą sobotę nie będzie. Jutro wybywam ok 14. Mam dwie ważne sprawy - 1. CHUDZIK - piesek w szpitaliku ALMAVETU. Może tam być do soboty do 14. Jestem w stanie zorganizować w sobotę jego przewóz, ale dokąd????????????? Krysia nie ma jeszcze jednak domu:-( W następnym tygodniu będzie możliwe zawiezienie Chudzika do Warszawy do DT, który zgłosił się przez internet (proszę sprawdźcie ten DT jak prosiła Aneta... Warszawa jest daleko, nie będziemy później mieć kontroli nad sprawą). Ale do tego dnia Chudzik musi mieć dom:-( Ja zajmę się jego dalszym leczeniem - w sensie finansowym. Pozostałe kwiestie są do "zagospodarowania". 2. W sobotę mogą przyjść jacyś ludzie ode mnie na wolontariat. Jesli przyjdzie jakaś nowa osoba to proszę przygarnijcie ją :-) Zapraszamy ludzi na uczelni podczas wydawania PITów, ja podczas spotkań z moimi klientami. Mogą przyjść ludzie którzy nigdy nie byli w schronie... Niegotowi na tą atmosfere. Chodzi mi o to żeby wobec tego co zobaczą nie czuli się sami. Ja świetnie się poczułam kiedy przygarnęłyście mnie na wspólny spacer. Gdyby się tak nie stało, trudno byłoby mi zachować werwę:-) 3. Emilka zaproponowała powrót do idei zrobienia wizytówek schroniskowych dla psiaków które znamy. Zaproponowała także swój udział w tym przedsięwzięciu. Ja jestem bardzo za i także proponuję mój udział. Uważam że główną konsekwencją wykonania wizytóek powinno być umożliwienie poznania info o psie potencjalnemu nowemu właścicielowi ale co wydaje się nawet wazniejsze umożliwenie KONTAKTU potencjalnego nabywcy psiny z kimś z nas. Tu widzę duży potencjał tego pomysłu. W niedzielę widziałam jak przyjechały dwie fajne rodziny z dziećmi do schronu obejrzeć psy. Pracownik był nim bardzo niechętny, skomentował że przyjeżdżają jak do zoo. Schron zwyczajnie nie jest zainteresowany adopcjami...Poniewaz to kłopot dla pracowniów, zniechecają swoim zachowaniem ludzi. Jesli wizytóka będzie zawierała informacje o psinie (przeciez one są całkiem inne poza boksem!), a także telefon do nas, to taki chętny domek wklepie numer w telefon i zadzwoni. Tu z kolei jest możliwość udzielenie dalszych info, ale co wazniejsze umóienie się na wspólną wizytę w schronie. Iważam ze jest to sposób aby nie tracić potencjalnych rodzin adopcyjnych, które dziś odchodzą z kwitkiem:-( Inna możliwosć to dyżury w schronie, ale to się wydaje niewykonalne z dwóch powodów: a) nie przewiduje tego umowa, b) jest nas za mało aby tak ktoś codziennie siedział. Tak że wizytóki wydają się być racjonalnym i bardzo ekonomicznym (z perspektywy zarządzania naszym ludzkim kapitałem:-)) rozwiązaniem:-) Pomysł po naszej z Emilką rozmowie ukształtował się tak: - wizytówkę w formacie połowa A4 maja psiaki które znamy (każda wizytówka osobno). - wizytówka składa sie z fotki i krótkiego opisu, treśc do uzgodnienia. Uważam że dla uproszczenia należy wyciąć info z ogłoszeń, które już są gotowe w necie. - Wizytóka wisi na boksie i przenoszona jest razem z psem. - Pozostaje pytanie czy inwestować w bindowanie wizytóek (gwarancja trwałosci - Aneta, czy są możliwości wykonania takiej usługi preferencyjnie dla Fundacji?:crazyeye:). Inna możliwość to włożenie kartki w koszulkę foliową. Kiedy nie ma opadów może taka wersja trochę czasu przetrwać. Dobrze by było gdyby wizytówki były wykonane na kolorowym ksero. Dowiem się o koszt na uczelni (Aneta czy masz kogos kserującego w duchu miłości do zwierząt za małe pieniadze?:-):crazyeye: - na wizytóce jest TELEFON do wolontariusza. Należałoby wskazywać osoby które mają czas odbierać telefon. Niekoniecznie muszą to byc te same osoby, które będą sie umawiać na spotkanie z chętnymi. Jest nas tak mało, że uważam za sensowne dzielić pracę na odcinki (jeden podejmuje się odbierania tel, inni przejmują spotkania) Oczywiście nie wyklucza to sytuacji, że jeśli ktoś z Was ma przypisanego psaka, to obsługuje go od A do Z:-) wiadomo że to większa frajda i poczucie satysfakcji...:-) Oceńcie prosze ten pomysł...:-) Napiszcie swoje uwagi. Może jeszcze można to udoskonalić, poprawić, zmienić? Jesli będzie nas więcej - nie będziemy sie kręcić jak w ukropie z poczuciem nieefektywności i niemocy... Dziś jednak jest nas - jak zauważyłam - kilkanascie osób. Popracujemy korespondencyjnie nad udoskonaleniem tymczasowych procedur?:-) Proponuję także, aby poprosić Anetę i nasze koordynatorki - Sylwię i Agnieszkę, abyśmy zorganizowały sobie zebranie. Możemy np w sobotę 19.02. po schronie pójść gdzieś na herbatę i pogadać. Ja mam wykład o 17.30, ale do tego czasu jestem do dyspozycji. Co Wy na to? Jak się przegada od czasu do czasu ważne kwestie to zawsze wózek zostaje popchnięty choć o kroczek:-) W schronie z różnych względów nie można porozmawiać. Pozdrawiam Was, dobrego dnia :-)
  3. Czy ktoś potrafi robić bazarki i podejmie się rozlicznia i pilotowania tego?........... Mój syn chce wrzucać ogłoszenia na facebook - tylko trzeba mu podsyłać linki do psin. Czy dacie radę????????????????????????????????
  4. Kochane moje opiekunki psin sosnowieckich!:-) rusza nasza akcja uniwersytecka!!!! W ustawie o szkolnictwoe wyższym mamy zapisane że uczelnia ma uczyć i wychowywać. Dlatego też w czwartek rzdałyśmy ulotki 1% oraz wolontariackie w bibliotece Uniwersytetu Śląskiego (moja siora twierdzi że zdeklarowała się dwójka wolontariuszy:-)) W pn akcja powtórzy się na Wydziale Prawa, we wt na Wydziale Nauk Społecznych, a następnie na Filologii:-) Mamy nadzieję na nowych wolontariuszy, których tak bardzo nam potrzeba... Prócz tego potrzebujemy moje freestylerki pieniędzy z darowizn, bazarków(w innych miastach duże wpływy z tego źródła...) Dziewczyny mają zrobić plakat wolontariacki, który uzupełni akcje ulotek wolontariackich. Dziękuję !!!!!!:-) Od pn z nim ruszę razem z ulotkami:-)
  5. Co u Zosi ? Jak wizyta adopcyjna?:-)
  6. Kruszynka - Szkielecik to kłębek strachu ... Wszystko co pisze Emilka i inne dziewczyny (Blondynko z wielkimi pięknymi oczami nie wiem jak masz na imię!!!!!) nie oddaje tego co zobaczyłyśmy. Nie ma słów które dałyby radę opisać, wierzcie. W schronisku jest sto smutnych psiaków, a i tak na ich tle Kruszyna odcinał się strasznie.... Byłam u niego wieczorem z córką. Lezał nadal pod termoforami, Dr powiedziała że nie ma ani grama tłuszczu i nie jest w stanie sam się w ogóle ogrzać. Lezał zwinięty w kłębek, grzeczny, przyglądał się nam smutnymi oczkami, ale tak jak by liczył że nie damy go z powrotem do tego co tylko z nazwy jest "schroniskiem". Te psy schronić jeżdżą się poza schronisko przecież... Kruszyna - Kostek NIE MOŻE WRÓCIC do schronu. On jest tam w boksie zewnętrznym z dużymi psami, które go komletnie zdominowały i nie dopuszczają do jedzenia. Jedyny duży szczeniaczek (który powinien być na szczeniakach a nie tam gdzie jest!!) pozwalał mu położyć głowę na swoim grzbiecie. TO BYŁ STRASZNY WIDOK. Oby udało się go oddać na tymczas... Dziękujemy Warszawie - DZIĘKUJEMY 1000 razy! Oby wypalił dom dla Kruszyny. [B]Potrzebujemy pomocy ludzi z innych miast. Jest nas niewielu, schron w S-cu otworzył drzwi na wolontariat kilka m-cy temu. Sytuacja wymaga głębokich zmian, które potrwają. Ale do tego czasu chcemy uratować jak najwięcej psin, które już dziś są w wielkiej potrzebie... [/B] [B]Na razie jest nas niewielu - ale głeboko wierzę, że będzie nas wkrótce więcej! Kochani potencjalni wolontariusze PRZYJDZIE POMÓC NASZYM PSOM!!! Choćby tylko raz, jeden raz - jeden spacer, jeden opis psiny, jedno zrobione zdjęcie czy ogłoszenie. Jedna wizyta w schronie to może być jedno uratowane psie życie. ZGŁASZAJCIE SIĘ DO POMOCY!!!! BARDZO CZEKAMY!!! [/B]
  7. [INDENT]Wszystko co pisze Emilka i inne dziewczyny (Blondynko z wielkimi pięknymi oczami nie wiem jak masz na imię!!!!!) nie oddaje tego co zobaczyłyśmy. Nie ma słów które dałyby radę opisać, wierzcie. W schronisku jest sto smutnych psiaków, a i tak na ich tle Kruszyna odcinał się strasznie.... Byłam u niego wieczorem z córką. Lezał nadal pod termoforami, Dr powiedziała że nie ma ani grama tłuszczu i nie jest w stanie sam się w ogóle ogrzać. Lezał zwinięty w kłębek, grzeczny, przyglądał się nam smutnymi oczkami, ale tak jak by liczył że nie damy go z powrotem do tego co tylko z nazwy jest "schroniskiem". Te psy schronić jeżdżą się poza schronisko przecież... Kruszyna - Kostek NIE MOŻE WRÓCIC do schronu. On jest tam w boksie zewnętrznym z dużymi psami, które go komletnie zdominowały i nie dopuszczają do jedzenia. Jedyny duży szczeniaczek (który powinien być na szczeniakach a nie tam gdzie jest!!) pozwalał mu położyć głowę na swoim grzbiecie. TO BYŁ STRASZNY WIDOK. Oby udało się go oddać na tymczas... Dziękujemy Warszawie - DZIĘKUJEMY 1000 razy! Oby wypalił dom dla Kruszyny. [B]Potrzebujemy pomocy ludzi z innych miast. Jest nas niewielu, schron w S-cu otworzył drzwi na wolontariat kilka m-cy temu. Sytuacja wymaga głębokich zmian, które potrwają. Ale do tego czasu chcemy uratować jak najwięcej psin, które już dziś są w wielkiej potrzebie... [/B] [B]Na razie jest nas niewielu - ale głeboko wierzę, że będzie nas wkrótce więcej! Kochani potencjalni wolontariusze PRZYJDZIE POMÓC NASZYM PSOM!!! Choćby tylko raz, jeden raz - jeden spacer, jeden opis psiny, jedno zrobione zdjęcie czy ogłoszenie. Jedna wizyta w schronie to może być jedno uratowane psie życie. ZGŁASZAJCIE SIĘ DO POMOCY!!!! BARDZO CZEKAMY!!! [/B] [/INDENT]
  8. Wszystko co pisze Emilka nie oddaje tego co zobaczyłyśmy. Nie ma słów które dałyby radę opisać, wierzcie. W schronisku jest sto smutnych psiaków, a i tak na ich tle Kruszyna odcinał się strasznie.... Byłam u niego wieczorem z córką. Lezał nadal pod termoforami, Dr powiedziała że nie ma ani grama tłuszczu i nie jest w stanie sam się w ogóle ogrzać. Lezał zwinięty w kłębek, grzeczny, przyglądał się nam smutnymi oczkami, ale tak jak by liczył że nie damy go z powrotem do tego co tylko z nazwy jest "schroniskiem". Te psy schronić jeżdżą się poza schronisko przecież... Kruszyna - Kostek NIE MOŻE WRÓCIC do schronu. On jest tam w boksie zewnętrznym z dużymi psami, które go komletnie zdominowały i nie dopuszczają do jedzenia. Jedyny duży szczeniaczek (który powinien być na szczeniakach a nie tam gdzie jest!!) pozwalał mu położyć głowę na swoim grzbiecie. TO BYŁ STRASZNY WIDOK. Oby udało się go oddać na tymczas... Dziękujemy Warszawie - DZIĘKUJEMY 1000 razy! Potrzebujemy pomocy ludzi z innych miast. Jest nas niewielu, schron w S-cu otworzył drzwi na wolontariat kilka m-cy temu. Sytuacja wymaga głębokich zmian, które potrwają. Ale do tego czasu chcemy uratować jak najwięcej psin, które już dziś są w wielkiej potrzebie...
  9. Tak Basia - byłam dziś u Edka:-) Edek był uwiązany na smyczy ale żwawy, energiczny:-) Wyglądał na zdrowego - dużo lepiej niż ostatnio. Sądzę że najwyższa pora żebyś go wzięła :-))))) Dziś kolejne 3 psiaki były w lecznicy. Sonia - jamniczka niestety poszła do Bozi. Miała zaawansowaną nosówkę, bardzo ciężki stan. Emilka odprowadziła ją w jej ostatnią podróż:-( Drugi piesek - Szkielecik nazwany przez Panią Dr Chudzikiem został do soboty w lecznicy. PILNIE SZUKAMY Mu TYMCZASU!!!!!!!!!! W sobotę musimy go odebrać od dr (zresztą dobrze, bo jednaj doba to 60 zł). Chudzik nie ma dokąd pójść... Do schronu nie wróci - nie ma mowy. To dokąd ? Dziewczyny POMÓŻCIE! Kazdy dzień to wielka rzecz dla niego. Chudzik jest skrajnie zagłodzony, dziś w boksie umierał - tu nie ma przesady. Słaniający się na nogach, sfilcowany, odchodzący psiak. Wyglądał jak starzec, a okazało się że nie ma roku:-( Sądzę że on jest zdrowy (poza zapaleniem oskrzeli) jednak był eliminowany przez inne większe psy w boksie. Nie jadł, był zastraszony i poddał sie. Uratujmy go... Trzeci pies - z wczoraj z wypadku. Prześwietliłyśmy łapkę, nie ma złamania - jest potłuczenie. wrócił do scronu, pewnie na kwarantannę. Wszystkie te psiątka dosłownie pchały się nam do auta pod schronem. One wiedzą że chcemy dla nich dobrze. POMOCY _ DOMEK DLA CHUDZIKA KONIECZNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  10. [quote name='Jiliarella']A Wy tam jesteście tylko w soboty, czy w środy również? Bo z sobotami wolnymi to u mnie krucho... prędzej w tygodniu.[/QUOTE] Przychodź kiedy możesz - jak możesz w środę to ok:-) Dziewczyny przyjmą Cię jak rodzinę - wiem bo sama jestem od niedawna z nimi:-) Sosnowiecki schron potrzebuje pilnie pomocy!!! Dziewczyny powiedzą Ci co możesz zrobić. W schronisku sytuacja jest trudna więc musisz słuchac co mówią Ci dziewczyny które są już długo na wolontariacie:-) Trzymam kciuki za Twój debiut i cieszę się że dołączysz:-)
  11. Kochani:-) Szczeniaczek Czekoladka pojechał wczoraj do DT na 1000lecie do Kato:-) Jest w bardzo dobrej formie. Dostał leki na tydzień karmę szczeniaczą i zamieszkał z dwiema młodymi, fajnymi dziewczynami:-) Mają dwa koty, ale postanowiły zrobić coś dobrego także dla bezdomnych zwierzaków. Jak się taką młodzież spotyka to aż się robi ciepło na sercu... Żal mi tylko Julki, bo ona po dziecięcemu zakochuje się w każdym psiaku z jakim ma kontakt. I każdy wydaje jej sie tym, ktory powinien zostać z nami:-) Poniżej wklejam moją z dziewczynami korespondencje wieczorną na temat Czekoaldy -Milki: "Witamy! Czekoladka, a raczej Milka (bo tak ja nazywamy,żeby było łatwiej i krócej,a z czekolada się wiąże ;)) właśnie usnela i śpi głęboko. Zdziwilam się i mam nadzieję,że przez to nie pogorszy się jej stan,ale zaczęła szybko rozrabiac. Kradniecie mi papci to jej pasja,a kotom zabrala wszystkie zabawki,jest najslodsza! I co przechodzila przez lustro to była minuta spokoju by się obejrzeć. Zrobiła też kupkę,najzdrowsza i wielkości dorosłego psa,aż podziw skąd taka kupka przy tak małej ilości pokarmu. Jutro napiszę dalsze sprawozdanie. Pozdrawiamy,Angelika i Karolina. A Milka caluje!" Ja (w imieniu nas wszystkich:-)): " Dziewczyny! Cieszę sie i czuję sie zaszczycona, że mogłam dziś spotkac tak fajnych, dobrych i wrażlwych młodych ludzi jak Wy! Takie spotkania zmieniają psie życie, ale także ludzkie życie na lepsze, bardziej treściwe i sensowne... Cudownie czulyśmy sie z Julką kiedy wracając do domu uświadomiłyśmy sobie, że Czekolada Milka jeszcze w sobotę siedziała w klatce z wyrokiem śmierci... A dziś? Biega, cieszy sie i na dodatek sprawiła, że kilkoro z nas mogło poczuć sie Dobrym Człowiekiem:-) Śpijcie dobrze a w wolnej chwili napiszcie relację:-) Choćby kilka zdań:-) Pozdrawiam i DZIĘKUJĘ za Wasze otwarte, ciepłe serca:-) ABB ps A może zalogujecie się na forum dogomanii i będziecie pisać o Milce tam? Jest nas kilkoro, którzy jej sekundują i czekają na wieści:-) Ja za chwilę wkleję to z dzisiaj, żeby dziewczyny ze schronu też miały uciechę:-)" p.s. Krysia dzis u weta warczała na AMSTAFA!!!!:-))))
  12. Pani BRUNKO:-) Po koszmarnym schroniskowym weekendzie, Pani pojawienie się jest jak promyk słońca na chmurnym niebie:-) Zośka to świetna babka, myslę że będzie wspaniałym przyjacielem dla całej Pani Rodziny. Ja zjawiłam się w schronisku z intencją zaadoptowania jakiejś psiny. Niestety mąż póki co jedzie na zaciągniętym ręcznym hamulcu, żeby nie powiedzieć że jedzie na wstecznym:-)))) A my razem z nim:-))) Duzo pracy przede mną:-)))) Wobec tych trudności na dziś nie do przezwyciężenia przychodzę do schroniska i staram się pomóc cokolwiek. Oglądam różne psiaki i prosze wierzyć (nie ma w tym ani 1% reklamy) kontakt z Zochą był taki, że gdybym mogła tylko, to od razu brałabym ją do domu. Zresztą mówiłam to jej Pani Tymczasowej - czyli Izie:-) Zosi sekunduję od pierwszego dnia na dogomanii. I bardzo będę szczęśliwa jeśli Zosia znajdzie dobry dom, dom na całe życie, które już nie będzie "pieskim życiem":-) Pozdrawiam i życzę, aby czwartek był TYM czwartkiem a Zosinka TYM psem :-) Iza- trzymam kciuki:-) Zosia - usmiechnij się do Pani (uśmiech masz zabójczy) - sercem będziemy z Julką w czwartek blisko:-)
  13. Co do Krystyny... Dziś dzień zdecydowanej poprawy nastroju i zdrowia. Co prawda kaszle nadal mocno, ale Dr pociesza tak jak Iza, ze to schroniskowa przypadłość, która za jakiś czas ustąpi. Siku w normie, apetyt wilczy :-) Kryśka jest zakochana w dzieciach jak pisałam. Julkę ubóstwia. Jak tylko ja wodzi wdrapuje się na kolana, a jak się nie da (bo Julka stoi) to podskakuje na dwóch łapkach:-) bardzo jest pocieszna:-) No i dziś z tej miłości do Julki dała popis u weterynarza:-) wychodzimy, Krysia na smyczy. W poczekalni siedzi młoda amstafka. Pies potęzny, sie wie:-) Krycha zamiera, zbiera myśli, a potem stawia dwa kroki w przód, stroszy sierść i zaczyna warczeć na amstafa!!! :-)))) Ludzie!!!! toż to japoński kamikadze w nikczemnej postury psim ciele w Sosnowcu się odnalazł!!!! :-) Smiali się ludzie w poczekalni i śmiałyśmy się my z Julką:-) Myślę że Kryśka za swoich da się pokroić:-) Zresztą po tej akcji jak jej się przyjrzałam to stwierdziłam, że ona wygląda jak wilczur:-))) Tylko taki mikrowilczur:-))))
  14. Dzięki! Jesteście kochane (ni):-) Mam nadzieję, że szybko ogarnę technikę :-) Dobrego dnia dla Was wszystkich. ps. Wieczorem do schronu przywieziono psinę po wypadku. Jeśli przetrwa noc pojedzie do lekarza. Jak wstaniecie z łóżeczek poślijcie dobrą energię w stronę schronu...
  15. Krysia odżyła. Wczoraj pojechałyśmy z Julką do niej wieczorkiem. Ona bardzo lubi dzieci. Za Julką przepada. Zaczęła skakać, merdać ogonem, wdrapywać się z tym zabandazowanym kikutem na Julkowe kolana :-) Tuli się jak małe dziciątko. Stara się być delikatna i uważna - widac że obawia się odrzucenia. Pan Stróż zeznał że reaguje skuleniem na podniesioną rękę, czy gwałtowniejszy ruch. Krysia jest psem który się podporządkowuje właścicielowi. Jest karna. Sama chodzi przy nodze. Wręcz pilnuje człowieka. Podtrzymuje swoje wczesniejsze spostrzeżenia - jest bardzo mądra. Dla niej człowiek jest całym swiatem... Ma wilczy apetyt, ale BARDZO kaszle. Inna rzecz która mnie niepokoi to to że nie sika. Dr mówi że to może być stres związany ze zmianami, zeby poczekac. Wezmę ją dziś do dr - niech ją obejrzy. Dziękuje za wątek Krysi, za banerek, za fotki... Bardzo, bardzo dziękuję:-) Nie wiem tylko jak to zrobić żeby ten banerek znalazł się na innych wątkach???????? jak się go przenosi???????? POMOCY!!! Dobrego dnia dla wszystkich:-)
  16. Wczoraj dzwoniłam do Pani Doktor. Czekolada jest w dobrej formie - zaczęła chodzić a nawet biegać :crazyeye: ma apetyt, wydaje sie że wszystko się przełamało na lepsze:lol: Panicznie boi się klatki...:shake: Pani Dr twierdzi że psina jest w wielkim stresie, pełna obaw i strachu. Potrzebuje spokoju i ciszy. Dziś po południu biorzemy ją z Julką razem z zastrzykami i zawozimy do Kato do DT:lol: Tam będzie dalej mieć podawane zastrzyki a za kilka dni kontrola w Lupusie. Krysia z kolei też odżyła. Wczoraj pojechałyśmy z Julką do niej wieczorkiem. Ona bardzo lubi dzieci. Za Julką przepada. Zaczęła skakać, merdać ogonem, wdrapywać się z tym zabandazowanym kikutem na Julkowe kolana :lol: Ma wilczy apetyt, ale BARDZO kaszle. Inna rzecz która mnie niepokoi to to że nie sika. Dr mówi że to może być stres związany ze zmianami, zeby poczekac. Wezmę ją dziś do dr - niech ją obejrzy. Dziękuje za wątek Krysi, za banerek, za fotki... Bardzo, bardzo dziękuję:loveu: Nie wiem tylko jak to zrobić żeby ten banerek znalazł się na innych wątkach???????? jak się go przenosi???????? POMOCY:loveu: Dobrego dnia dla wszystkich;)
  17. Dla mnie ta oferta lekko zalatuje smrodkiem zagrożenia. Poznałam Zochę i jeśli miałaby trafić do cioci na łańcuch w charakterze psa pilnującego cioci wraz z dobytkiem, to szkoda psiny i jej marzeń. Bo myślę Iza że już nauczyłaś ją z powrotem marzyć...
  18. [COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=4][B]Łapa - wierzę, że Twoja śmierć stanie się krokiem w stronę lepszego psiego świata w sosnowieckim schronie:placz::placz::placz: Ten fragment z Małego Księcia jest dla wszystkich mieszkańców ludzkiego świata, dla których ważne jest Człowieczeństwo :shake: Łapa miał zaledwie kilka miesięcy...:shake:[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]"- Dzień dobry - powiedział lis.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. [...][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Jestem lisem - odpowiedział lis.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. – Czego szukasz? [...][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - [B]"Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".[/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Stworzyć więzy?[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy][B]- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.[/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła... [...][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- [...] - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - [B]Życie jest jednostajne. [...] To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...[/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy][B]- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać.[/B] Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie![/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- [B]Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...[/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=3]- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. [B]Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i[/B] [/SIZE][SIZE=3][B]zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- To także cos całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - [B]Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. [...][/B][/COLOR][/FONT][/SIZE] [COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=3]W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:[/SIZE][/FONT][/COLOR] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Ach, będę płakać! [...][/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- [/COLOR][/FONT][/SIZE][FONT=Tahoma][COLOR=navy][SIZE=3][B]A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?[/B][/SIZE][/COLOR][/FONT] [B][SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża[/COLOR][/FONT][/SIZE][/B][SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy] - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][B][COLOR=navy][FONT=Tahoma]- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.[/FONT][/COLOR][/B][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]Róże bardzo się zawstydziły.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]- [B]Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. [...] Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.[/B][/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=navy][FONT=Tahoma]Powrócił do lisa.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=3]Żegnaj - powiedział.[/SIZE][/FONT][/COLOR] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- [B]Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu[/B].[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [FONT=Tahoma][COLOR=navy][SIZE=3][B]- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.[/B][/SIZE][/COLOR][/FONT] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/COLOR][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy][B]- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć[/B]. [/COLOR][/FONT][/SIZE][B][I][COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=4]Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś[/SIZE][/FONT][/COLOR][/I][/B][COLOR=navy][FONT=Tahoma][SIZE=3]. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.[/SIZE][/FONT][/COLOR] [SIZE=3][FONT=Tahoma][COLOR=navy]- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/COLOR][/FONT][/SIZE]
  19. A teraz niedziela... Sytuacja w chronisku: Czekolada leży w klatce jak na kocięta. Klatka na ziemi, przywalona kocami. Ja bym sie udusiła albo dostała klautrofobii. Po co tak zrobili pracownicy to nie wiem. Czekolada słaba i zestresowana - po wywleczeniu z klatki, mimo słabości ucieka w szparę za inną klatką. Przerażone dziecko. W klatce stoi miseczka, ale nie ma w niej wody... pies ma gorączkę. Dobrze że dostał wczoraj kroplówkę... Psiak Spuchnięta Łapa - leży w klatce. Leży na boku, brzuch wzdęty, duży. Ma otwarte oczka ale nie reaguje na nasze przyjście, nie podnosi się. Pytam pracownika co on tak lezy? A on mi na to: "no właśnie, nie wiem jak go Pani teraz zabierze, bo on właśnie sobie tak pojadł, że aż się nie może ruszac" Ja mu na to "On jadł? taki słaby?" Odpowiedź: " Tak, jadł , i to ile! Sam mu dawałem." [CZEMU NAS TAK OSZUKUJĄ?] Julka bierze na ręce Czekoladę, mój syn Szymek - Łapę. Nie wie jeszcze, że ta decyzja za chwilę zaowocuje najmocniejszym doświadczeniem w jego dotychczasowym życiu... Za moment "schroniskowy pan życia i śmierci" przynosi Krysię. Krysia ma pogryziony, poodpinany kołnierz, mokry but (w bucie też!), lodowate łapy (niezbity dowód, że była na zewnątrz, choć miała być w klatce!!!) Jedziemy. Psie dzieci opatulone w schroniskowe koce. W aucie Łapa jeszcze się rusza. Podnosi na chwilę łebek. Jest jednak bardzo słaby. Gorszy niż dzień wcześniej Czekolada. W poczekalni tłok. Czekamy. Rozmawiamy z ludźmi. Ludźmi, którzy są wrażliwi na Braci Mniejszych. Mamy już znajomych z wczoraj. Opowiadamy o schronie. Jedna starsza Pani z kotem w klatce zaczyna głośno płakać. Naprawdę - tak głośno i szczerze. Inna Pani z Yorkiem mówi że jest zbyt wrażliwa by pójść na spacer z psem ze schroniska. To taka polska postawa - nazywać wrażliwością chęć życia w błogiej nieświadomości. Usprawiedliwić się, poczuć dobrze... Potrzebujemy minimum pokolenia edukacji obywatelskiej, aby zmienić relacje zwierzę - człowiek. Dziś tak niewielu czuje się odpowiedzialnymi za to co człowiek oswoił. A przecież wszyscy czytaliśmy Małego Księcia... To czekanie, ta rozmowa, ta wspólnota nas ludzi i zwierząt - tych czyichś: pięknych zadbanych, ubranych i uczesanych oraz naszych: biednych, niechcianych i wyczekujących pomocy, jest jak niedzielna msza... Naprawdę, czuję że to mistyczne przeżycie. Świecę świety dzień najlepiej jak można. Krysia śmierdzi mi pod nosem schroniskowym strachem. Smród jak kadzidło upamiętnia to, do czego zdolny jest człowiek. Cieszę się, że moje dzieci są tu ze mną... Wchodzimy. Szymek kładzie Łapę na stole. Główka małego Łapy opada bezwładnie. Łapa ma otwarte oczka. Ale te oczka sa takie dalekie... Lekarz bada łapę, ogląda, naciska. Głaskam mu główkę, łapki. Takie miękkie, puchate, dziecięce łapki Łapy. I choć to ciałko jest jeszcze ciepłe, jest tutaj, z nami, to oczka są już daleko. I przez te oczka Łapy, które jeszcze wczoraj śmiały się do Julki, kiedy podgryzały jej dłoń, boję się co powie lekarz. I mówi to czego się boję - Łapa odszedł za Tęczowy Most, na Niebieskie Pastwiska. Nie ma Łapy w Łapim ciele. Wcale mu się nie dziwię - po co komu takie życie w klatce, samotne, smutne, ciemne, beznadziejne. Łapa gania pewnie teraz w psim niewbie z innymi psimi braćmi, grzeje pyszczek w promieniach słońca i tarza sie w bujnej zielonej trawie. Szczęsliwy, bezpieczny i kochany. I tylko nam ludzim, o jeden krok dalej do zbawienia... Czekolada - gorączka spadła od wczoraj. Dziś 39,2. Słabna psinka, ale w kale nie ma krwi. Chowa łebek pod Julki pachę. Dostaje kolejne zastrzyki. Podejmujemy decyzję - nie może wrócić do schronu. Nie może podzielić losu Łapy. Proponuję że wezmę ją w bezpieczne miejsce. nie mogę do swojego domu, ale znam nieruchomość, która jest pilnowana przez stróży - dobrych ludzi. Będzie Czekolada w cieple, cały czas obserwowana przez człowieka. Tak dotrwa do wtorku, kiedy ma być DT. "Doktórka" - cudowna, ciepła, mądra i dobra - proponuje pozostawienie Czekolady w klinice. Do wtorku. Tu będzie mieć krolówki do żyły (teraz ze względu na czas miała tylko pod skórę). Tu zrobią jej badania w poniedziałek. Doktórka przyjedzie jeszcze w niedzielę do małej. Wszystkimi nami wstrząsnęła śmierć Łapy na naszych oczach i rękach. Perspektywa śmierci stała się taka oczywista i realna. Czekolada zostaje bezpieczna u lekarza. Boze, dzięki... Mam nadzieję, że najgorsze za nią. Krysia, Kryśka, Krycha, Krystyna. To imię jest dla niej stworzone!!! Postanawiamy z dziecmi, że Krysia też nie wróci do schronu. Tam się nie wyleczy. Zabieramy ją do stróży. Z wypożyczonym od weta kojcem w kratkę i z workiem karmy pod pachą wieziemy Kryśkę do nowego życia. Krysia jeszcze u weta wyraźnie boi się co z nią będzie. Boi się swojej nadziei, boi się, że się myli, że to tylko chwila. To niewiarygodnie mądry pies!!!!!! Już wie, ze chcemy dla niej dobrze. Łapka jest w lepszym stanie, na pewno mniej ją boli. Przy zmianie opatrunku okazuje się, że w ranie był psi ząb!!! To dlatego tak strasznie ta rana się ślimaczyła... Krysia jest ufna, liczy na nas. Czujemy to. Nawet córka Pani Doktor zauważa, że psina z niepokojem wyczekuje co będzie z nią dalej. Serio - ona szukała buta kogoś z nas, żeby na nim przysiąść!!! Cały czas szuka fizycznego kontaktu z kawałkiem ludzkiego ciała. Tak jak by chciała się przykleić i nie dac odwieźć do schronu!!! Ma zastrzyki na 7 dni. Zostałam przeszkolona jak podawać. Odwieźliśmy ją do 2pokojowej stróżówki z telewizorem i 3 grzejnikami. Na dzień dobry zjadła jak szalona sporo karmy. Potem my pojechaliśmy a ona poszła spać (mam gorącą linię ze stróżem) Przez ten tydzień leczenia Krysia będzie mieszkać ze stróżami. Jeszcze o 22 pojechałam na "kuntrolę". Spała sobie Krysia w cieple, stróż zeznał, że zjadła po wieczór kolejną porcję, wyszła na dwa spacery. Jeszcze nie sikała. Ale myślę, że mogła być odwodniona. Wieczorem napiła sie. Zaraz zadzwonię do Krysi i ustalę co i jak. Wieczorem pojadę z Julką na zmianę opatrunku i zastrzyk. W środę kuntrol u weta. Bardzo Was wszystkich prosze o pomoc w ogłaszaniu Krysi!!! Nie potrafię tego robić, ale co gorsze nie mam czasu! Jesli ktoś wie gdzie sprzedają czas - pilnie poszukuję!!!!!!!!!!!! Mam zawalone sprawy w robocie, bo zazwyczaj pisałam też w soboty i niedziele. Powiedzcie mi czy ktoś wie jak się robi te banerki ze zdjeciami??? Dla Krysi przygotuję notatkę - opiszę jaka ona jest. Zdjęcia mamy - robiła Pani Emilka. Krysia to ta suczka, której uśpili dzieci kiedy trafiła do schronu... Dzwoniłam do stróży - tak jak sądziłam Krysia załatwia się na dworze!!! Jest czysta i zdyscyplinowana. To psina bezobsługowa ! Prosze pomóżcie mi znaleźć dla niej dobry dom!!!! Krysia ma ok 2 lata (opinia weta), nie była wysterylizowana, ale jestem w stanie znaleźć na to środki. Nowy domek dostanie Krysię zdrową, odrobaczoną i z wianem w postaci forsy na sterylizację. Czekamy z Krysią na Wasze wsparcie techniczne. Notatkę wkleję tu na wątku. Spróbuję ejszcze dziś w nocy.
  20. Opiszę szybko jak wyglądają sprawy trzech psiaków: dwóch szczeniaczków i Krysi (suczka z chorą łapką) W sobotę w dużo gorszej formie wydawała się być Czekolada (imię nadane przez weta). Była osowiała i bardzo słaba, bez reakcji na ból przy wbijaniu szczypiącego zastrzyku... W kale krew. Jednak testy na parwo i nosówkę wyszły ujemne. Lekarz stweirdził zapalenie oskrzeli - zaawansowane. Gorączka 40 stopni. Psina dostała kroplówkę nawadniającą i zastrzyk z antybiotykiem na te oskrzela. Jej stan był na tyle powazny że lekarz bał się odrobaczać, żeby jej dodatkowo nie obciążać. Lekarz sugerował żeby ją właśnie jako pierwszą wyciągać ze schronu. Po kroplówce zauważyłyśmy poprawę - jej oczka wróciły do nas zza tęczowego... Sobotnie zalecenia: kontrola w niedzielę, w poniedziałek badania w labolatorium (krew, kał). Drugi szczeniaczek - ze spuchniętymi łapkami - był w dużo lepszej formie. Miał co prawda 39,5 stopni gorączki, ale nie było krwi w kale i ogólnie był nawet dość wesoły (w drodze powrotej podgryzał nawet Julce palec, u weta siedział o własnych siłach). Szczeniak został odrobaczony - ponieważ robale dosłownie wypełzały z niego na koc:shake: Kolejnego dnia - w niedzielę - miałam go przywieźć do pokazania lekarzowi, a w poniedziałek na badania krwi i kału do labolatorium. Skąd miałayśmy wiedzieć że poniedziałku dla tego biedaka już nie będzie ...:placz: Krystyna - łapka przegryziona, ogromna, obrzmiała - zresztą widać a zdjęciach Emilki. Jak lekarz nacisnął to ropa dosłownie tryskała z łapy. Dosłownie!:shake: To nie mogło się zbierać dzień czy dwa... Czy lekarz w schronie jest ślepcem????????? Sunia bardzo grzeczna, ufna, silna jak na swoje 9 kg (trzymałyśmy ją we dwie;)) ale nieagresywna. Dostała antybiotyk (2 zastrzyki), opatruek antybiotykowy w ogromne dziurska jakie ma w łapce po ugryzieniu, but na nogę, kołnierz na szyję i zaleceie by trafiła do osobnej klatki (miała mieć sucho i z dala od innych psów). Zastrzyki codziennie przez 7 dni i zmiana opatrunku codziennie. W niedzielę kontrola u weta mile widziana. Wróciłayśy do schronu i robiąc najsłodsze i najcieplejsze wrażenie poprosiłyśmy po włożenie psiaków do osobnych klatek. Tłumaczyłyśmy z Basią że leczenie jest w toku, że "wiemy że państwo mają kupę roboty":angryy: i mało czasu (paranoja), ale prosimy, prosimy prosimy... Że jutro wpadnę to zabiorę na kontrolę. No i że proszę o kał maluchów (tu był zdecydowany opór, że żadnych próbek nie dadzą). Był też foch, że skąd wziąść nagle dwie dodatkowe klatki??? Tylko ten z łapkami spuchniętymi był sam dotychczas osobo. Nie wiem jak Basia, ale ja odjeżdżałam pełna nadziei, ze jednak spełnią te nasze, śmiesznie małe prośby. Acha - Pani Olga nadal deklarowała że poda zastrzyki Krysi, ale opatrunków nie dałaby rady zmieniać. Pisze o tym "na zaś". Może Pani Olga jest faktycznie chętna do pomocy tym biedakom... Za chwilę opiszę niedzielę. [quote name='sosnowieckie schronisko']Emiś suczka jest już bezpieczna nie wraca do schroniska.[/QUOTE]
×
×
  • Create New...