[quote name='divia_gg']Roszpunko ja jednak mysle nieco inaczej, zawsze trzeba spojrzec z jasniejszej strony. Nie wiemy moze kiedys byl szczesliwy, ale nie o tym. Dziewczyny go zgarnely i ostatnie tygodnie nie szwedal sie po zimnie, a siedzial w bokscie, moze nie najcieplejszym - choc nie wiem - mial miske pelna, ktos podchodzil, glaskal, komus na nim zalezalo. Zaistnial w naszej swiadomosci. A dziadzio mial ze 100 lat, wiec naturalna kolej rzeczy ze odszedl, ale odszedl nie zupelnie sam....Zawsze sobie tak tlumacze, choc zawsze to sa trudne rzeczy.[/QUOTE]
Ja naprawdę doceniam pracę schroniskowej ekipy, ale.... zwierzaki powinny odchodzić przy własnych, kochających ludziach. Już taka ze mnie naiwna idealistka.