Elvis ostatnio miał swoje humory, gdy mój bratanek chciał zabrać go na spacer, ten wlazł do budy z piłką w pysku i warczał, jak go zawołałam wylazł, zapięliśmy go, ale dalej warczał i był jakiś taki niespokojny jakby się chciał na kogoś rzucić, więc odpuściliśmy. Poszedł na spacer później i było wszystko ok, ale pół drogi niósł piłkę w pysku aż się zmęczył, więc zostawił w trawie, a w drodze powrotnej zabrał i przyniósł do przytuliska, jak mały piesek. Czasami myślę, że przydała by mu się jakaś tresura i behawiorysta, bo mimo wszystko on jest przez to zamknięcie nieobliczalny....kolejny ciężki przypadek, niewdzięcznik jeden!!!!!