Telefony dzwonią o Koksika, ale nic fajnego. Najpierw pan który chciałby żeby latał mu koło chałupy, więc ja mówię, że już zaklepany, to pan na to, a ni mocie tam jakiego innego??? Nie, nie momy!!! Po rozmowie!
Za godzinę dzwoni jego brat z tym samym pytaniem i jeszcze chciał dopłacić. Tłumaczę to samo, ale pytam o warunki, mówię, że to szczeniaczek, a nie duży pies, na co brat mówi, no tak to się wie, ale piwnica jest na zimę!!! Ręce mi opadły, mówię, do piwnicy to ja bym go nigdy panu nie oddała, pan: ach. Ale może macie innego??? NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, nie mamy!!!!!