Miałam dzisiaj telefon w sprawie Sonii, ale pan jakiś dziwny, albo nie miał czasu, albo nerwowy, kompletnie nie odpowiadał na moje pytania, ale chce ją przyjść obejrzeć, bo z Boguchwały, ale czy zadzwoni znowu to nie wiem, powiedziałam o wizycie przedadopcyjnej itp, ogólnie nic nie wiem, bo pan nie odpowiedział, tylko tyle że mieszka w domu z ogrodem chyba no i on ją chce do domu ale to wszystko było jak na wariackich papierach. Ręce opadają do tych ludzi, zobaczymy czy zadzwoni, ale czarno to widzę.