Wróciłam, nowych fotek brak bo w sobotę pies zniknął, a ja miałam dodatkowe atrakcje ze swoją psicą. W niedzielę go wypatrzyłam. Poszłam ze swoja siateczką z żarełkiem, ale pies na mój widok ucieszył się. Pierwszy raz był w tak dobrym humorze. Do tego stopnia, że usiłował bawić się ze mną w podgryzanie. Jeść za bardzo nie chciał. Wszedł za mną na posesje, ale tylko przy furtce. Niestety szła sąsiadka z suczką i uciekł na swoje miejsce. Niestety nieopodal zostawił co nieco, więc poszłam sprawdziłam co tam w nim siedzi i przeraziłam się bo zawartość "chodziła" tak więc moje przypuszczenia się potwierdziły, że pomimo karmienia ciągle widać żebra a to już miesiąc.
Dziś rano zobaczyłam tego drugiego "żółtego" o którym wcześniej pisałam. Jest straszliwie chudy połowa tego naszego Trampa.