-
Posts
10775 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marysia R.
-
Śliczny, mały, czarny OlinekJuż w swoim domu!!!!!!
Marysia R. replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Olisia i niezmiennie trzymam kciuki za dom dla niego :) Mam nadzieję, że się nie pogniewacie jeśli pozwolę sobie zaprosić na wątek mojego nadprogramowego podopiecznego: http://www.dogomania.com/forum/topic/335344-floks-pies-z-łańcucha-do-którego-uśmiechnęło-się-szczęście/ -
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
Marysia R. replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Dzielna Amisia i dzielna Pani Maryla :) :) Bardzo się cieszę, że Amisia w końcu znalazła swoją przystań! A i Ty malagos pewnie łatwiej znosisz rozłąkę wiedząc, że Amiśka trafiła na taką fajną Panią :) Bardzo przepraszam za prywatę ale przy okazji pozwolę sobie zaprosić na wątek mojego nowego, dość nieoczekiwanego podopiecznego: http://www.dogomania.com/forum/topic/335344-floks-pies-z-łańcucha-do-którego-uśmiechnęło-się-szczęście/ -
ROZLICZENIE: Wpływy: 60zł - wpłata od konfirm31 (stała za IV, V i VI) :) 83,32zł - wpłata od Mattilu (stała za IV, V, VI i VII) :) 10zł - wpłata od Nadziejki :) 15zł - wpłata od mdk8 :) 200zł od nowych właścicieli Wydatki: 25zł - odrobaczenie i środek na kleszcze 60zł - wizyta u weterynarza 160zł - koszt dwutygodniowego pobytu w hotelu Psia Chata 123,32 - "spadek" przekazany na potrzeby podopiecznych DT Kasandra (link) Saldo na 23.05: 0,00zł
-
Floksa zauważyłam już jakiś czas temu, błąkał się po sąsiedniej miejscowości, zaczepiał ludzi pod sklepem. Moją uwagę zwrócił fakt, że jest bardzo chudy i zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie został porzucony gdzieś w okolicy. Z czasem zaczął się wypuszczać na coraz dalsze wycieczki, w okolice ruchliwej drogi krajowej co mogło się stać tragiczne w skutkach. Wczoraj spotkałam go wracając do domu i zatrzymałam się. Okazał się nie tylko chudy ale również mocno zakleszczony. Zdecydowałam, że trudno, co ma być to będzie i zapakowałam delikwenta do samochodu. U weterynarza nikt go nie kojarzył, został zakropiony przeciwko kleszczom i dostał środek na odrobaczenie. Zabrałam go do domu i zaczęłam intensywnie szukać dla niego miejsca, bo u mnie zostać nie mógł. Na szczęście udało się znaleźć miejsce w hoteliku Psia Chata pod Skierniewicami i tam dzisiaj zawiozłam Floksa. Będzie miał do dyspozycji wewnętrzny boks w sąsiedztwie innych psów oraz opiekę Pawła i Patrycji. Noc spędził u mnie w kotłowni i był bardzo grzeczny, w samochodzie jeździ jakby nigdy nic innego nie robił. Po prostu fajny, młody psiak. Zastanawiacie się pewnie skąd taki tytuł wątku, skoro Floks został zgarnięty z ulicy? Już tłumaczę. Ponieważ nie miałam pewności, czy psiak jednak komuś nie zaginął, rozwiesiłam wczoraj wieczorem kilka papierowych ogłoszeń w okolicy miejsca znalezienia. Dzisiaj przed południem odebrałam telefon od starszej Pani, która z pretensją w głosie pytała czy to u mnie jest ten jej pies i po co ja go w ogóle łapałam. Mocno zestresowana tym, że ktoś w ogóle dzwoni wytłumaczyłam, że pies stwarzał zagrożenie dla siebie i ruchu i dlatego zabrałam go z ulicy. Na co Pani zaczęła mówić, że jak ona ma teraz po niego pojechać i że przecież ona go przygarnęła z ulicy itd. Wyczułam w głosie, że coś jest nie do końca w porządku więc zapytałam wprost, czy chce swojego psa odebrać. A ona na to, że właściwie to niekoniecznie, że jeśli mi się podoba to mogę go sobie wziąć bo on się do niczego nie nadaje, zrywa się z łańcucha i lata po wsi zamiast siedzieć na podwórku. W tym momencie odetchnęłam z ulgą i entuzjastycznie zapewniłam Panią, że owszem wezmę go do siebie, nie ma problemu. Pani od razu humor się poprawił, zaczęła mi tłumaczyć jaki to nieprzydatny w gospodarstwie był ten pies i ile mięsa musiała dla niego kupować (sądząc po jego chudości to nie wiem kto to mięso zjadał ale raczej nie pies) itd. Zapytała nawet czy nie mam na wymianę jakiegoś mniejszego psa, który nie będzie się zrywał z łańcucha... Szkoda gadać, poczułam ogromną ulgę, że Floks nie będzie musiał tak wrócić choć mam smutną świadomość, że jego miejsce wcześniej czy później zajmie jakiś inny nieszczęśnik i nic nie można na to poradzić... :( Tak więc można powiedzieć, że Floks miał dużo szczęścia i dostał od losu szansę na prawdziwy dom (bo takiego będę mu szukać). O oto mój podopieczny we własnej osobie - poznajcie Floksika: I już w hotelu:
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Bardzo Ci dziękuję, to nieoceniona pomoc :) Na razie czekam na informację z papryczkowa, dzwoniłam jeszcze do Mokrego Noska ale nie ma miejsc. Jeśli się okaże, że miejsce u Papryki nie wypali to będę intensywnie szukać dalej. Rozwiesiłam też w okolicy znalezienia kilka plakatów, Pani w sklepie wskazała mi gospodarstwo z którego jej zdaniem mógłby pochodzić pies. Podjechałam tam ale nie było nikogo w zasięgu wzroku, brama zamknięta a dzwonka brak więc się nie dobijałam (powstrzymała mnie też wątpliwość co do chudości psiak - jeśliby miał dom i mieszkał tak blisko miejsca gdzie się błąkał (a błąka się tam już od jakiegoś czasu) to jego chudość nie świadczy dobrze o właścicielach...). Plakat wisi dosłownie na przeciwko bramy tego gospodarstwa na tablicy informacyjnej, drugi w sklepie więc jeśli ludziom zależy to się zgłoszą. Psiak siedzi w kotłowni (bo w ogrodzie kombinował przy płocie a poza tym pada) i jest bardzo grzeczny, nie próbuje się wydostać, leży sobie po cichu.
-
Kochani, mam dość podbramkową sytuację, zgarnęłam dzisiaj z ulicy psa, który nie może u mnie zostać. To uroczy, średnio/duży dzieciak, szukam dla niego miejsca w jakimś hoteliku lub dt. Na razie mam informację, że u Papryki jest jedno wolne miejsce ale było wstępnie zarezerwowane, mam jak jak najszybciej się uda dostać informację czy rezerwacja będzie aktualna. Gdyby ktoś miał jakiś pomysł, gdzie szukać miejsca dla młodzieńca to dajcie znać, wszelkie rady na wagę złota. Oto delikwent (mina mocno niepewna bo boi się moich psów ale do ludzi jest przemiły):
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Na razie zrobiłam ogłoszenia z tą długą wersją bo nie wiedziałam z której strony ją skrócić ;) Następną napiszę krótszą a na razie zobaczymy co wyniknie z tego :) http://www.gumtree.pl/a-psy-i-szczenieta/srodmiescie/fasolka-+-malutka-psina-z-niezwykla-historia/1001614575120910877318109 http://olx.pl/oferta/fasolka-malutka-psina-z-niezwykla-historia-CID103-IDeTG7w.html http://alegratka.pl/ogloszenie/fasolka-malutka-psina-z-niezwykla-27510315.html http://warszawa.lento.pl/fasolka-malutka-psina-z-niezwykla,4178615.html http://www.morusek.pl/ogloszenie/306079/-Fasolka---malutka-psina-z-niezwykla-historia-/#.VwPYKz_-g9Q
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
-
Schronisko w Radysach - psiaki do adopcji
Marysia R. replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy! :) -
Imka miała dzisiaj pierwszą lekcję chodzenia na smyczy na otwartej przestrzeni! Przede wszystkim dużo leżała ;) ale zachęcana przez Nas i Figę przełamywała lęk i po trochu również dreptała :) Potrzebuje trochę czasu ale nauczy się. Już po pierwszym razie widać postępy a z każdą koleją próbą będzie lepiej :) Zobaczcie: https://picasaweb.google.com/lh/photo/dVOe3YyEaqtRmRuvkbF0IVZBDBu6LlEIcJcwxPe0txQ?feat=directlink :)
-
Dziękuję Krysiu za pozytywną opinię :) A co reszta fanów Fasoli na to? ;) Dzisiaj byłyśmy ściągnąć szwy, od razy Siolka została zaszczepiona na wirusówki i zaczipowana (zapłaciłam 80zł, paragon w poście rozliczeniowym) więc teraz jest już w pełni gotowa do wyruszenia w świat. Po raz pierwszy pozwoliłam jej też stanąć na własnych łapkach w lecznicy a potem poszłyśmy się jeszcze przespacerować po parkingu i łące za lecznicą. Fasolka dobrze sobie radziła, coraz mniej boi się przyciągania na smyczy i zaczyna sama do mnie podchodzić kiedy kucnę i ją zawołam :) Boi się przechodzących ludzi, rowerzystów itp. ale nie panicznie. Oto fotorelacja: