-
Posts
7744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by słodkokwaśna
-
Dzwoniła już pani od Zary i już są na spacerze bez smyczy:roll: Zara machająca ogonkiem nie odchodzi daleko ,tylko pilnuje się nowej pani a na widok swojego pana ,który ją przywiózł tańczy ze szczęścia. Bosze , aż ciężko uwierzyć..gdybym jej nie znała to bym nie uwierzyła. Tyle atrakcji i stresu podróżowych a tu merdająca ,szczęśliwa Zarunia . Ma kumpla Benka ,który na jej widok nawet się ożywił troszkę i zrobił z nimi 2 rundki wokół domu . Zara dała mu się powąchać,ale pokazała kto tu będzie rządził ...niech wie ,że przyjechała królowa:) Za to wczoraj miałam telefon od zrozpaczonej pani Ani od Gucciego....że Gucci 15 minut temu zaginął:( Płacz w słuchawkę i prośba o pomoc ,bo furtka otwarta a Gucciego nie ma:( No to pełna mobilizacja !!! Azira gotowa na smyczy na poszukiwanie kolegi i Bagira też przygotowana. Jeszcze ostatnie zapięcie garderoby i nagle patrzą a tu Gucci wychodzi z ostatniego pokoju jak gdyby nic się nie stało. Pani Ania zapłakana już zdążyła powiadomić wszystkich sąsiadów itp.a ten pieronek spał sobie w spokoju :evil_lol: Niezłe numery!!!
-
Niom. Tak dużo mamy staruszków ,że przydałoby się tego szczęścia jeszcze....Chociaż mam świadomość ,że Morek ,Randuś ,Billy ,Weccio,Joko już pewnie u mnie dożywotkę spędzą.Ale Szon,As ,Kapral,Sherii ,Bazz mają szansę na domek...tylko szukać i czekać... A Zarunia będzie miała super:) Należy jej się:) Szykują się też inne adopcje ,ale młodzieniaszków. Dziś przyjechały 2 nowe psice .Jeden wygląda jak syn Joko ,tylko z ogonkiem a drugi ten z wypadku . Jest mały i niestety jeszcze nie chodzi na tylną łapkę. Oba czarne ,podpalane i gładkowłose .Całe szczęście ,że młode:) maluszek jest u mnie w domu i muszę przyznać ,że cały czas odsypia ....chyba ,że rzuca się na jedzenie . Jest bardzo łapczywy ,ale widać że to chudzina pomimo kilkudniowego pobytu u weta. Frytka go cały czas zaczepia do zabawy a on dziwnie na nią spogląda i dalej idzie spać. Jest też troszkę wystraszony....tzn.był bo już się daje dotykać bez kulenia się w sobie a na początku nawet zebolki pokazywał ze strachu. Dziś zrobiliśmy małe przeprowadzki i się okazało ,że Henio i As tolerują inne psy a Jetta wręcz zakochała się w Nosku-Szachu. Henio się rozruszał i rozśmiesza ludziska jak tu przychodzą do psów. Marzenko czy mogłabyś zrobić piękny opis Heniowi i Asowi do ogłoszeń?
-
Już ten deszcz mnie dobija :( Nie mogę robić zdjęć i super psice jak Saba muszą czekać.... Wasabuś robi postępy i umie siadać nawet bez pychotki na pierwszy znak. Tylko nadal nie daje się dotykać...czasami mi się udaje skraść mały dotyk ,ale kończy się warczeniem i pobudzeniem psa. Wszystkim się podoba ta bestia wizualnie...jest teraz piękny,sierść błyszcząca i puszysta ,tylko w głowie poplątane myśli:roll: Za to Tusia u mnie w domu troszeczkę się otworzyła i biega po domu ...jeszcze w popłochu ,ale pierwsze koty za płoty .Grunt ,że ma odwagę wyjść z transportera i pozwiedzać otoczenie.
-
Napiszę co u nas.... Wszystko dobrze,adopcje ruszyły i przez to mam masę roboty:)szykują się jeszcze inne domki:razz: Ogólnie całe dnie teraz poświęcam na odpisywanie i dzwonienie do ludzi. Przez to też mamy wysyp sterylizacji i w tym momencie Frycia z dzikuską Tusią goszczą u mnie w domu . Sabcia chodzi już na spacery :) Wygląda lepiej ,ale tylna łapka jeszcze troszkę opuchnięta. Panna jest cudowna i macha do wszystkich ogonkiem ,tylko niestety musi być sama ....lubi rządzić i nie chce wpuszczać psiaków do środka. Na spacerach jest wszystko rewelacyjnie a w boksie niestety rządzi:( Jutro przyjeżdża do nas mały piesolek po wypadku ,który już się trochę zasiedział u weta . Jak go brał bezpośrednio z wypadku widziałam . Miał cały tył unieruchomiony ,ale teraz jest już z nim dobrze ...tylko nie wiem do końca jak bardzo. Strasznie mnie cieszą adopcje psiaków ,szczególnie Zareczki ...jak się uda ?//?//A Sherii pomimo guzków na jajnikach i tak znajdzie domek . Mam o nią masę telefonów,to może też ktoś rozsądny się znajdzie.
-
Zara jutro jedzie do domku. Prowadzę rozmowy z panią od kilku dni ,to może wykorzystać pakiecik Zary dla kogoś innego ,np Billego. Podziękuj bardzo Majci ....i niech trzyma pajuchy za Zaręczkę,bo pani jest rewelacyjna i miała brać Sherii ,ale jak się dowiedziała iż Zarunia czeka długo na dom i szanse ma coraz mniejsze zdecydowała się na naszą kochaną Zarę:) Jutro przyjeżdżają po nią aż z Krosna.
-
Ano wszystko dobrze :) Do domków pojechały zamówione psiaki:) Dzięki Węgielkowej , przytulaśny staruszek Bond odnalazł swoje miejsce na ziemi:multi: [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/3418/kh5q.jpg[/IMG] urocza kruszynka Amelcia też już jest w swoim domku:) [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/8590/m9wc.jpg[/IMG] Oraz Pablo ,wiecznie uśmiechnięty piesio:) też jest w swoim domku:multi: [IMG]http://img834.imageshack.us/img834/6259/vmjt.jpg[/IMG] BĄDŹCIE SZCZĘŚLIWE,KOCHANE I BEZPIECZNE ...NIECH KAŻDY DZIEŃ NIESIE WAM SAME PRZYJEMNE I WESOŁE CHWILE .
-
Dzwoniłam też do Oliwci:) Troszkę łobuzuje ,ale umiarkowanie:razz: Wypadł jej pierwszy ząb. Chodzi z panią do pracy (gabinet weterynaryjny)a po powrocie ,szaleje ze szczęścia na widok swojego kumpla Akorda:) Na spacerach w parku jak widzi biegające osoby ,to podbiega do nich zadowolona na przeciw .... myśli iż wszyscy biegną do niej:)
-
Wieści od Mammi ,teraz Ami:) [INDENT][INDENT]Witam. Właśnie wróciłyśmy. Wszystko jest w porządku. Nie ma problemu z uszami, skóra też ładna. Ma odrobinkę łupieżu, ale nie na tyle, żeby miał to być problem. Opinia weta jest taka, że Ami chce za wszelką cenę pozbyć się kaftanika. Przed chwilą wróciła z pola (z dworza czy z dworu?? ;) w stanie totalnego rozwiązania węzełków, nad czym usilnie pracuje pod żywopłotem ocierając się o co popadnie. No prawdziwa baba - taka wrażliwa. Sterylka goi się ładnie, krwiak się rozszedł. Zalecenie weta brzmi, żeby kaftanik zostawić jeszcze do soboty. Bo jak zacznie lizać i zapaćka, to może nie być zbyt wesoło. Przy okazji wyciągnęli jej kleszcza, więc od razu wzięłam dla niej fiprex. U weta była w stanie skrajnego przerażenia. Najpierw na stole nie chciała sobie dać oglądnąć rany, po czym zastygła w bezruchu i tak trwała, dopóki nie zdjęłam jej ze stołu. Po prostu nieżywy pies. Ze strachu. Potem była panika w samochodzie. Wcisnęła głowę pod fotel kierowcy tak głęboko, że bałam się ją wyciągać. Mam nadzieję, że prędko nie będziemy musiały się do weta fatygować i zdąży zapomnieć o tych przeżyciach. Czyli podsumowując - wszystko ok, a ja będę spokojna we Wszystkich Świętych, że nie trzeba będzie nagle weta atakować na dniu wolnym. No i robimy postępy. Dalej lubi być na zewnątrz, ale jak się ją zawoła, to chętnie biegnie do domku :-) No i dostałam dzisiaj pierwszego liza w buźkę :) Pozdrawiamy serdecznie. Ela[/INDENT][/INDENT][INDENT] Melduję, że u nas coraz lepiej. Osiągnęliśmy odwrotny do zamierzonego efekt - Ami (skróciliśmy imię o "M") bardzo chętnie siedzi w domu, zato niezbyt chętnie wychodzi teraz na zewnątrz :-)Robi się coraz bardziej przytulaśna. Bardzo jestem ciekawa, kiedy nam w pełni zaufa. Porusza się już po całym domu, za mną dzisiaj wybierałasię rano do pracy :)E [/INDENT]
-
Dobrze ,że mi tą Tyćkę wkleiłaś dzisiaj:) Chyba wyczułaś ,że mam zmartwienie:roll: Jak ją zobaczyłam w pierwszym momencie , to rzeczywiście myślałam ,że się zmieniła:cool3: Te uszka jakoś duże...chyba ,,aby Cię mogła lepiej słuchać'':eviltong: Ta mordeczka i nosek cosik nabrała krągłości,,aby mogła lepiej gryźć bernardynkę'' No i rzeczywiście ...dłuższe łapki:crazyeye: ,,aby mogła szybciej uciekać jak coś zbroi'':evil_lol: A co do jej zdjęć ,to wrzucaj do woli ....serce mnie wtedy mniej boli....:shake: Miło było znowu tą mordachę Tyćkową obaczyć:loveu:
-
A teraz nasze dzikuski Tusia i Tim...jakby ktoś o nich zapomniał:eviltong: Tommy nie ma zdjęć,bo dziś udało nam się tylko tej dwójce zrobić foty ( prawdopodobnie szykuje im się wspólny domek) Tusia:) bojowa ale słodka :) W budzie pozwala na głaskanie i mizianie . Je też z ręki ... [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/7927/64jf.jpg[/IMG] [IMG]http://img5.imageshack.us/img5/6539/irqo.jpg[/IMG] Tim,ślepy na jedno oko ...czego nie widać na zdjęciach . Jest najbardziej wystraszony z całej trójki. Na ręce można go wziąć ,ale przy asekuracji jakiegoś materiału lub szmatki ....jest troszkę narowisty .Pozwala na głaskania ..tylko trzeba się liczyć z nagłym capnięciem. [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/8852/km0r.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/2495/7nru.jpg[/IMG] [IMG]http://img849.imageshack.us/img849/7572/2jv7.jpg[/IMG]
-
Nowa Onka Gracja:) Wiek 3-4 lata grzeczna ,ale wystraszona . Daje się głaskać.... Jest wychudzona z żebrami na wierzchu ... nie widać tego na zdjęciach . [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/8222/asrf.jpg[/IMG] [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/6569/fune.jpg[/IMG] [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/8777/ocwa.jpg[/IMG] [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/6042/x2js.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6381/zo6l.jpg[/IMG]
-
Dziś był wet i stwierdził ,że moja Rozi wcale nie wygląda na chorą i ,że znowu przesadzam:razz:ale zrobił jej kompleksowe badania. Troszkę mnie pocieszył ,to humor mi wrócił i z tej okazji wkleję naszą surykatkę Henia :) On tak może bardzo długo...... W ogóle Henio nabrał wigoru i szaleje ....szaleje..... [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/567/q1nl.jpg[/IMG] [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/5816/80ia.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/4995/a7hd.jpg[/IMG] [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/2570/9t5b.jpg[/IMG] Dzisiaj trafiła do nas wychudzona sunia Onka ,ok 2-3 letnia . Chuda i najprawdopodobniej dopiero co rodziła ....tylko ślad po dzieciach zaginął:( Jutro zdjęcia.
-
W Hałabajówce czyli co w słomie szczeka :)
słodkokwaśna replied to zerojeden's topic in Już w nowym domu
Szkoda :( To jak będę kupowała okazyjnie ,dam Ci znać. -
Buniu ,ja też mam taką nadzieję i proszę Boga aby Rozinka była niezniszczalna. A to wieści od Mammi:) Witam i spieszę z wieściami.Otóż robimy malutkie postępy. O ile na zewnątrz pies jest radosny i machający ogonem, o tyle w domu jest bardzo zestresowana. Na razie bardzo nie lubi wchodzić do domu. Nie wiem, czy przyczyną są schody, czyteż po prostu nie jest przyzwyczajona? Chyba trochę brak jej swobody. Lekarstwa łyka ładnie, ma apetycik. Ale za to od wczoraj kupska nie było. Stres? Nie wiem. Dalej w domu trzyma się tylko swojego materaca i boi się postąpić nawet kawałek od niego. W zasadzie domu w całości jeszcze nie widziała. Wabimy ją wędliną, już kojarzy trzask lodówkize smakołykiem. Patrzy wtedy wyczekująco i jest rozbrajająca. Uśmiechasię tylko będąc na zewnątrz domu i tarza się w trawie :)Zobaczymy, co będzie dalej. Z kotami jest już dogadana - mają sztamę.Jak jutro tego kupska nie zrobi, to zacznę się martwić.Ela