Jump to content
Dogomania

Madie

Members
  • Posts

    2372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Madie

  1. Podziękowałam Andrzejowi ;) Ja tu tylko pośredniczę. Właśnie wysyłam SMS do domu Stasia/Chlorka. Jak im minęła 1 noc...
  2. Ja chcialam tylko rzutem na taśme przekazać, że Staś ma dom stały :)))) Z prawdziwego zdarzenia :))) Nie było łatwo dziś go tam przetransportować, ale się udało. Jutro opisze więcej. Co ważne dostałam dziś też informację od pana Rysia, wklejam poniżej "Witam. Rysio ma się bardzo dobrze. Już niemal oswoił się z nowym domem. Przestał bać się kotki, a po mieszkaniu porusza się już ze swobodą. Zaopatrzyliśmy się także w nową serię zastrzyków. Rysio znosi je dzielnie, bez większych oporów.Wieczorem pozwolę sobie wysłać kilka zdjęć : )Pozdrawiam," Zdjec jeszcze nie dostałam, ale na pewno się podzielę. w ogóle fajny ten Dom Rysiowy. Dostali chorego kota, posikującego, doświadczenia prawie wcale, a robią sami zastrzyki, nie marudzą, karmią odpowiednio :) Cud i miód. Żeby zakończyć jeszcze lepiej, to przykisiłam trochę informację z czwartku. Mój kolega Andrzej, z pracy i nie tylko, (ma ode mnie 3 koty...) został przeze mnie zaznajomiony z sytuacją finansową w lecznicy i postanowił wpłaci na poczet długu 200zł. Lubie swoich przyjaciół :)
  3. Cześć, mam 150zł od Rafała na ten cel, proszę żeby którą z Was podesłała mi namiar na lecznice i numer konta. No i co wpisac w tytule przelewu. Dzieki
  4. Bakusiowa, narzekać nie mogę. Mój były Dyrektor, sam ma dwa koty, trzy razy robił mi zamówienie na karmę i żwir w zooplusie 2-3 lata temu jak miałam bardzo dużo tymczasow. Po kilkaset złotych. Dwoch kolegów pomagało finansowo przy grubszych leczniczych sprawach. Koleżanka od strony Klienta dla którego pracujemy, Tajka mieszkająca w Londynie, jak wizytowała w Polsce i odwiedziła mnie w domu, zorganizowała akcje u siebie i przysłała 10 worków karmy, w tym 5 specjalistycznej dla moich zwierząt. Wszystko w cichym porozumieniu z moja obecna szefowa. A jeśli o tej ostatniej mowa. Nigdy nie ma kłopotu żeby wyjść wcześniej bo kot. Żeby pracować w domu bo kot. Itd itd. Nie mogę narzekać. Oczywiście nigdy nie wykorzystuje sytuacji. Teraz radzę sobie już lepiej, ale dzięki temu taka pomoc jak od Rafała, mogę przeznaczyć Dorze.
  5. Pierwsze wieści od "Rysia" Witam.Pierwsza noc przebiegła spokojnie. Rysio wciąż jest lekko nieśmiały, ale nie przeszkodziło mu to w spędzeniu większości nocy w moich nogach : )Wciąż trochę boi się kotki, która ganiała za nim od rana, na szczęście bardziej z intencją zabawy - obserwowałem je większość czasu i poza "sykami" Rysia, który jest jeszcze lekko wycofany, nie dostrzegłem jakichkolwiek przejawów agresji.Mały problem był z zaaplikowaniem zastrzyku, Rysiek trochę się wiercił, ale udało się. Niestety, gorzej z podaniem witamin, Rysio ucieka, nie chce pić... ale pracujemy nad tym.Po odebraniu telefonu z naprawy wyślę jakieś zdjęcia/filmy z Rysiem. Na razie nie ma większych problemów : )Pozdrawiam,Aleksander Odpisałam, wyjaśniłam. Teraz będę czekała na zdjęcia :)
  6. A ja już mówiłam wczoraj Dorze, że mój kolega od czasu do czasu, jak dostajemy więcej pieniążków w pracy, pomaga mi pomagać bezdomniakom. Było mu bardzo smutno z powodu śmierci Rudzika, przejął się długiem. Wpłaci 150-200 zł do w ciągu kilku dni z przeznaczeniem na tę kwestię.
  7. Drodzy Czytający :))) Byliśmy z Rysiem u weta. Jego ambiogram dla mnie nie wyglądał źle, bo trochę rzeczy było na liście, ale jak przyszło co do czego, okazało się że możemy się leczyć tylko jednym antybiotykiem zwierającym cefuroksym, bo cała reszta była bardzo nefrotoksyczna, albo przeznaczona dla kotów od 1 roku. Rysiek ma 5,5 miesiąca. Plan jest taki że mamy podawać zastrzyki codziennie przez 2 tygodnie pełne, potem zrobić znów posiew z nakłucia, ale nadal do wyników stosować antybiotyk pełne 3 tygodnie. Do tego probiotyk i immunodol raz dziennie. Co do odporności Rysia to on jest taki smarkający, a raczej był jak przyszedł bo jako kocię żył długo na chłodzie i w deszczu. Natomiast testy ma oba ujemne.Ale najważniejsze wieści. Prosto od weterynarza pojechaliśmy do nowego domu Rysia. Pokazaliśmy pełną dokumentację, wyjasniliśmy co do za cholerstwo, wyjaśniliśmy że leczenie będzie długotrwałe. Że Rysiek wymaga diety mięsnej i dużo picia i byliśmy gotowi zabierać kota z powrotem. Okazało się, że nic nie jest problemem, poza zdziwieniem że kotom można dawać surowe mięso. Zostały zrobione skrupulatne notatki ile czego w tygodniu, ile mięsa, ile podrobów, ile Purizonu. Że może jajeczko dostać, że serek, że ludzkiego innego żarcia lepiej unikać. Rysiek dostał dzis własną kuwetę (Państwo nie byli pewni czy będzie chciał korzystać z kuwety swojej 6 miesięcznej koleżanki) no naocznie zobaczyliśmy zakupioną siatkę na balkon, która będzie zakładana podczas długie weekendu. Tak więc ogłaszam, że wszem i wobec kot ma DOM. Przez duże D. Jest świadomy że Rysiek może posikiwać, ale godzi się na to, i przede wszystkim jest zakochany w kocurku. Umowa była czystą formalnością, A Rysio zamieszkał ode mnie w linii proste 4,5 kilometra. Państwo wiedzą, że mogą do mnie dzwonić i pisać o radę kiedykolwiek będą potrzebowali. Koteczka, do której miał się Rysio dokocić, Tajga, jest bardzo proludzka, wskoczyła mi na kolana, ma piękne zdrowe futro, widać, że jest jej dobrze. Jedyne co zasugerowałam to zrobienie jej testów (to zwykły wiejski kociak).Bardzo dziękuję Baltimoore za intesywne ogłaszanie Rysiowatego i przesiewanie wszystkich dzwoniących. To z jej ogłoszenia odezwał się dom dla Rysia.
  8. Hej dziewczyny, mam wiadomości dobre i złe. Dobre 3 domy się biją o Ryśka. Jeden przyjeżdża dziś go oglądać, jutro drugi. Złe - przyszły jego najnowsze badania moczu: ma zakażenie pałeczką ropy błękitnej. Poniżej wklejam wyniki. Pierwszy dom wie, że kot jest chory i chce na niego poczekać. Co do drugiego to nie mam pojęcia. Kciuki potrzebne. Ps. Drugiemu domowi będę chciała Fruzię "sprzedać". Ps2. Oba domy od Baltimoore Pacjent: Kot Rysiek Numer/data zlecenia: 229 / 20-10-2017 Nazwa badania Posiew moczu (77) Wynik badania Data zakończenia badania: 25-10-2017 Wynik badania: DODATNI Nazwa badania Identyfikacja Wynik badania 1 Identyfikacja: (Organizm 1) Pseudomonas aeruginosa Liczność kolonii: >10^3 CFU/ml Oraz reszta Badań: Kot Rysiek Numer/data zlecenia: 229 / 16-10-2017 Data i godz. rejestracji zlecenia: 16-10-2017 21:47 Lekarz zlecający: Brak Lekarza Zlecającego Data wykonania badania: 16-10-2017 Data i godz. wydania: 16-10-2017 23:28 Analityka Nazwa badania Wynik badania Zakres referencyjny Badanie ogólne moczu Barwa jasnożółty Przejrzystość lekko mętny Ciężar właściwy 1,050 1,025 — 1,060 pH 6,0 < 6,0 Białko obecne (++) ujemne Glukoza ujemna ujemna Ketony ujemne ujemne Bilirubina ujemna ujemna Urobilinogen w normie w normie Hemoglobina ślad-liza ujemna Osad mierny Leukocyty 0-2 w polu widzenia pojedyncze w preparacie Erytrocyty 0-2 w polu widzenia pojedyncze w preparacie Śluz brak pojedyncze pasma Flora bakteryjna dość liczna mierna Nabłonki brak pojedyncze Wałeczki brak pojedyncze Kryształy brak brak Weterynaryjne Nazwa badania Wynik badania Zakres referencyjny Białko w moczu
  9. Dziekuje Wam bardzo. Kłopot z tym, że ja pracuje na 1,5 etatu, i idąc na L4 tracę nie 20% a 70% przychodu. To był miesiąc też z chorowaniem psa i mojego prywatnego kota i już nie wyrabiam.
  10. Rysio po zabiegu. Ma sie dobrze, odebrałam go w pełni wybudzonego i domagającego się głaskania. Można zmienić w ogłoszeniach że koteczek jest wykastrowany.
  11. Rysiek w nocy zaczął znaczyć, na szczeście mało i na schodach, ale zapachu nie da się z niczym innym pomylić. Ustawiam wizytę dziś popołudniu która oceni wielkość jąderek, i jeśli będzie OK to będziemy się w tym tygodniu kastrować. Stasiek też zaczyna się za dziewczynami rozglądać....
  12. Wyniki nie są złe. Czekamy na mocz do piątku (normalny + posiew). Młody był bardzo dzielny <3 Krew USG Dodam że od piątku nie widziałam/nie wyczułam nigdzie sikowej niespodzianki. Kot od piątku dostaje 2x mięso, mokra puszkę i rozcieńczone mleko bez laktozy. Karmę traktuje jak zabawkę. Bierze kulkę suchej, wnosi ją na 1 piętro i zrzuca sobie na dół. Na dole bierze jeszcze raz i znów zrzuca....I tak non stop. Gorzej, że drugi kot sie nauczył i biegają we dwójkę. Czekam aż trzecie się dołączy....
  13. Jagoda dziś pojechała do nowego domu. Spodziewam się jutro wieści od Państwa. Rysio i pozostała trójka przyjęli to spokojnie. Jestem spokojna o ten dom.
  14. Dorzucam jeszcze informację z ostatniej chwili. Jutro około południa Jagoda ma wizytę adopcyjną i jeśli jest tak, jak wyczułam przez telefon to pojedzie mieszkać do swojego nowego domu. Państwo mieszkają sami, pośród lasu, dwa psy, dwa koty (trzeci zmarł na FIP tydzien temu). Szukają towarzyszki dla młodszego kotka - mainecoone'a. Dom niewychodzący, do dyspozycji kotów oszklona weranda a latem woliera. Państwo oboje wolnych zawodów, cały czas spędzają w domu, więc zwierzęta nie są samotne. Kciuki dla Jagi potrzebne
  15. Słuchajcie, nie wdając sie na forum w szczegóły, bo to nie ma sensu, muszę Was (Dorę?) prosić i sama proponuję w tym swoją pomoc, o szukanie nowego DT dla Stasia, a najlepiej też dla Fruzi. Nie daję rady. Próbowałam, - słowo honoru. Te koty się nie nadają do adopcji wcale, do wypuszczenia na ulice także wcale. Duzo w tym mojej winy z uwagi na to, że nie ma mnie w domu prawie w ogóle. Stasiek jest dzikawy, boi sie cżłowieka. Teraz jest już dobrze, śpi na widoku, nie ucieka na każdy mój ruch ale zbliżenie sie na wyciągnięcie dwóch rąk reaguje paniczną ucieczką. Dziś spadł ze schodów. W sensie poleciał w dół przez przepierzenie jakie mam między parterem a 1 piętrem. Upadł na tyłek i zwiał, i mam nadzieję, że nic mu się nie stało, bo upadek bolał. Dlaczego wpadł w panikę? Bo smiałam przejść obok na na schodach stał odkurzacz. Tak jest ciągle. Oczywiście lepiej niż na początku ale postępy są zbyt wolne, on nie może u mnie na stałe zostać, musi mieć szansę jeszcze wyjścia na prostą. Ja mu jej nie dam. Jestem bardziej przechowalnią z żarciem i bezpiecznymi kotami, ale niczym więcej. Fruzia w zasadzie też od miesiąca w sumie nie dała możliwości złapać jej nawet na chwilę. A łapanie obojga może być niezbędne bo dziś ktoś znów zalał mi łóżko. Mocz sredniośmierdzacy i bardzo mało. Uczciwie powiem - nie wiem. nie wiem czy to moje koty czy nie (Jaga i Ryś w łazience byli zamknięci) zamierzam więc jakoś (nie wiem jak) zwabic do jedynego zamyknaego pokoju Stasia i Fruzię i popatrzeć czy będą tam sikać. Jeśli któreś tak, to postaram się podstępnem do weta ale będzie musiało siedzieć u niego, bo nie ma fizycznej możliwości - żadnej - żebym była w stanie podać lek komukolwiek, o zastrzyku nie wspomnę. Ja wiem, że wygodnie, że koty są u mnie. Mogę marudzić, ale wiele przeciw nie mam, sama się zgodziłam. Ale one tracą dzien za dniem, i będą traciły dalej. Deklaruję 200zł miesięcznie dla doświadczonego DT albo chociaż cierpliwego DT które przygarnie koty na oswajanie. Deklaruje opłacenie w przyszłości kastracji i sterylizacji, wierzę że Agnieszka pomoże z karmą i wetem. Zawsze byłam słowna do Was i nie zamierzam ściemniać tym razem. Rysiek i Jaga mogą spokojnie zostać u mnie, zapłacę za badania Rysia w poniedziałek (ok 400-500zł) ale jestem już na granicy wypłacalności i gdyby konieczne było leczenie czy operacja będę potrzebowała pomocy finansowej. Za duzo po prostu tego wszystkiego. Zobaczymy co z domami dla nich, ale one przynajmniej są oswojone i daje sobie z nimi radę. Nie daję żadnego dealine'a, ale im szybciej tym lepiej. Nie grożę wyrzuceniem kotów, czy schroniskiem i do takowego nie zgadzam sie ich oddać, ani żadne podwórka. Chcę dla nich dobrze, ja tego dobrze nie moge im dać. Co najwyżej wystarczająco z wadami dla obu stron. Proszę o brak szantaży o usypianiu kotów i tym podobnych. Wierzę że znajdzie sie rozwiązanie. Będąc szczera...Nie wiem kto by je adoptował w takim stanie, chyba cud musiałby sie zdarzyc zeby nie wróciły, one nie są jeszcze gotowe. U mnie się gotowe nie staną. Oddanie je do bylejakiego domu nie jest rozwiązaniem. Prosze Was o zrozumienie. Jeśli ktos uwaza ze przesadzam, chciałby sie skonfrontować, zapraszam. Mówie serio. Przyjedźcie, zobaczcie sami. Wyślijcie kogoś w swoim imieniu. Niczego nie koloryzuje i nie mam nic do ukrycia. Wręcz przeciwnie. Wiem, że zawiodłam jako DT, ale jeszcze jest szansa żeby nie zawodzic dalej, nawet jeśli miałoby się to skończyć wielka awanturą czy brakiem zrozumienia i akceptacji na obu forach.
  16. Tyśko, warto dodać że oba koty mają zrobione testy Fiv/felv. A do Jagi dać jakieś zdjęcie leżące, może z tych moich pierwszych na łóżku, żeby była mniej "poważna". Rysiek ma w moczu liczne moczany i szczawiany. Nie wiem czy się obędzie bez operacji :( mam nadzieję jednak że to ograniczy myślenie wreszcie że źli ludzie coś mu zrobili w czasie adopcji i dlatego sika. Nie, nie dlatego.
  17. Tyśko, serdecznie dziękuję za ogloszenia. Dorze także. Nie mam idealnych wieści. Tzn koty mają się dobrze, śpią, jedza, bawią się itd. Niestety Rysio nadal posikuje w najdziwniejszych miejscach, mimo silnego antybiotyku przez 12 dni. Zanim stwierdzę, że to behawioralne, chcę wykluczyć wszystkie, wszystkie medyczne powody, więc jutro udaję się z nim specjalnie do Multivetu. Będę go chciała umówić na USG, zrobić badanie krwi, może zostawić na dwa dni na diagnostykę, ale tylko jesli wet będzie widział sens. Dziś widziałam też w kuwecie że ma biegunkę od antybiotyku. Jesli wet stwierdzi, że wszystko ok, to możemy przyjąć że to posikiwanie to już "znaczenie i umówimy się na kastrację, chociaż jak na mój gust jąderka są małe a zapach niepowalający. natomiast ten mocz jest, nie wiem sama, oleisty? Także Ryśkowi kciuki potrzebne. Będę dawała znac.
×
×
  • Create New...