AniaiJanek
Members-
Posts
303 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AniaiJanek
-
Tu Magda :) Obie są kochane i potulne jak baranki. Choć obszczekały TV. Obie bardzo zmęczone i zasypiają jak stoją ale Dixie czuwa i sprawdza czy im się jakieś jedzenie nie trafi. Pixie ładnie śpi na posłaniu, Dixie śledzi każdy mój ruch. Wejście po schodach było mega traumą. Dixie jeszcze dała się jakoś prowadzić, ale Pixie rozkraczyła się jak żaba i ciągnęła we wszystkie strony (była prowadzona przez Anię za mną i Dixie). Jest bardzo silna. Ania miała zaś traumę wnosząc ją na 3. piętro ( :* ) Są bardzo grzeczne, ale… Dixie zrobiła siusiu na środku korytarza. W momencie gdy wyciągałam mopa był huk i drugi sik na łóżku (na szczęście gościnnym…). Mam podstawy by podejrzewać Pixie. Godzinę wcześniej chodziłyśmy z nimi po trawniku (z dala od ulicy) aby się wysikały. Mam nadzieję, że to tylko stres i przemęczenie.
-
Wybaczcie ale jeszcze nie ogarniam która jest która więc będzie jaśniejsza i ciemniejsza ;) W lecznicy super miło. Lekarstw mają nie dostawać – musi je troszkę ciągnąć itd. by nie były nadaktywne i szwów nie rozwaliły. Szwy są rozpuszczalne i nie wymagają zdejmowania. W 4 dobie (wtorek) powinien je obejrzeć weterynarz. Do 4 doby też trzeba je obserwować bacznie by szwów nie rozwaliły… Pytałam o ich chudość. Pani w lecznicy uważa, że taki ich urok. WAŻNE: dziewczyny zostały zaczipowane - jutro trzeba zadzwonić do lecznicy i podać dane osoby odpowiedzialnej za dziewczyny by dane zakodować. Jak nie będą wymiotować po piciu na wieczór dostaną mini porcję ryżu i kurczaka a jutro też w małych ilościach tego typu menu. Ogólnie warto byłoby im gotować parę dni po operacji (kurczak+ ryż)- nie suche. Jak przyszłyśmy leżały przerażone w klatce. Nie chciały wyjść, po zapięciu smyczy wyleciały radośnie na dwór- mały spacerek i do auta. Wchodzenie do samochodu tragedia. Ja, Magda i Janek- trzy osoby je wkładały , trzymały zamykały drzwi itd. A i tak nam zwiały i trzeba było od nowa. W samochodzie grzeczniutkie. Jaśniejsza dwukrotnie wymiotowała flegma. Zważywszy na fakt, ze nic nie jadła od ponad doby musi mieć MEGA chorobę lokomocyjną. Dojechaliśmy, kolejny spacerek. Potem trauma-schody. Czy one kiedyś widziały schody? Serio pytam. Paraliż obu. Jaśniejsza by może i poszła ale ciemniejsza położyła się na wycieraczce i kurczowo trzymała nawet sie nie ruszając. Wniosłyśmy je na rekach. W domu zachwycone. Jaśniejsza nie odstępuje Magdy na krok, tuli się, domaga głaskania, merda ogonkiem ,szuka jedzenia, włazi na kanapę, na kolana. Czuwa nad Magdą i śpi na siedząco :P Ciemniejsza jest strasznie wystraszona. Widać, że się boi i jest nie ufna chociaż rzecz jasna jak się do niej podejdzie od razu się przytula. Teraz zasnęła na psim posłaniu. Dziewczyny są przepiękne, zdjęcia nie oddają ich uroku. No i te oczy… Magda już ma traumę jak odda je w niedziele…
-
Super, że już oki :) Madzia się zajmie nimi tak, że nie będą miały czasu tęsknić ;) Wrócą wyprzytulane, wygłaskane i rozpieszczone ;) Odbieramy je z lecznicy koło 18stej. beka, to jest może taka lecznica na końcu ulicy, z zielonym szyldem? I tam jakiś hotel jest? Bo coś takiego kojarzę jak tamtety jeżdżę :P Ale i tak przestudiujemy drogę rzecz jasna :D Sylwia, ile jechaliście od was do Konstancina? Bardzo wymiotowały? (rozważam zakup Cereni). I prośba o adres Twój na priv :) Będziemy wyjeżdżać w niedziele, na pewno przed 12:00. Zależy jak dzieci sprzedam :) Mam nadzieję, że Anita przyjedzie do Ciebie spotkać się z Mambą :P
-
A ja mam troszeczkę inne zdanie… Popieram to co napisała Edek… Myślę, że dziewczyny mogą się nie nadawać do tzw. bloku. Trochę się obraz rozjaśni po tych dwóch dniach u mojej przyjaciółki (chociaż wiadomo będę zmęczone po operacji). Magda i ja sprawdzimy jak się zachowują w domu, jak na spacerze, zostawimy je na trochę same i poobserwujemy z kamery… Jednak jeśli można podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami. Rok temu adoptowałam moją ukochaną Mambę. Psa z pozoru idealnego :) i na początku idealna była. Kiedy Mamba poczuła, ze to jej dom, zaczęła szaleć. Była cudowna, kochana wpatrzona w nas, łagodna i opiekuńcza do dzieci, bez zarzutu do kotów, z moim psem żyła początkowo średnio ale to nie z jej winy ale winy mojego Boksera, który ma typowe dla boksera adhd i żyć nie daje. Więc kochany cudny psiak. Po powrocie z pracy któregoś dnia zastaliśmy Sajgon i z każdym dniem było coraz gorzej. Zjadła nam 12 żaluzji 2 metrowych (w salonie mamy takie duże i tak dużo okien), książki, płyty… Behawiorysta był od zaraz – nic nie przynosiło rezultatu dlatego polecił przystosowanie dla niej mieszkanie. Jak wychodzimy ma do dyspozycji długi korytarz, reszta jest poodgradzana bramkami. W korytarzu tylko miski, zabawki, posłanie i nasz drugi pies. Regularnie zjada swoje posłania ale już większych strat nie było. Koszta bramek- duże. Wydawało by się ,ze jest w porządku ale w porządku nie było –zaczęła szczękać. Szczękała 6 godzin dziennie, cały czas jak nas nie było. Nic nie pomagało- feromony do kontaktu, tona przysmaków i zabawek, powroty do domu w ciągu dnia by widziała ,ze wracamy. Pomogła obroża ze sprayem, antyszczekowa. Koszt 500 zł a miesięczne utrzymanie obroży kolo 150 zł… Udało się ale nie wszyscy mogą sobie na takie koszta pozwolić. Do tego dochodzi behawiorysta… Dla nas były to naprawdę duże i to jednorazowe wydatki… Moi znajomi mieli analogiczną sytuację i niestety psa oddali. Nie potępiam ich. Sunia od urodzenia w schronisku, zaadoptowana w wieku 10 miesięcy. Zdemolowała im całe mieszkanie. Siusiała wszędzie. Musieli wyrzucić kanapy, fotele, łóżko. Mieli poobgryzane nogi od stołu i dziury w ścianach. Wzięli behawiorystę- ba nawet dwóch po kolei. Mimo, że są ludźmi nie zamożnymi i były to dla nich bardzo duże koszta (wizyta półtoragodzinna behawiorysty 150 zł) pracowali z psem przez miesiąc i nic nie pomagało… Jedynym rozwiązaniem według specjalisty był kenel. Pożyczyli od kogoś, chyba nawet z Dogo, pies wył szczekał, kaleczył sobie łapy bo je gryzł. Nie dali rady i znaleźli dla suni inny dom. Teraz mieszka pod Warszawa, na dworze a kontakt z człowiekiem na niemal cały czas… Więc nie ma tak ,ze zawsze się uda, że pies się dostosuje. Tu się po prostu nie dało. Nie wiemy jak pixi i dixi się zachowa. Boje się by nie blyo właśnie demolki i natychmiastowego powrotu dziewczyn do hoteliku…
-
Dziewczyny, naprawdę mi przykro, chyba nie dogadałyśmy się z moim sformułowaniem „z dużym wyprzedzeniem”. Niestety tak właśnie u nas musi to dużo wcześniej być. Ja dzisiaj wieczorem pogadam z Jankiem- jestem 100% pewna, że w październiku wyjeżdża na ten weekend z 2gin i ,że ma dyżury 9,16 i 30stego. Nie jestem pewna co do tego weekendu z 23. Więc o październik dopytam i dam znać wieczorem. Co do listopada każdy weekend pasuje i nam i Madzi tylko musimy wiedzieć który to będzie do 15 października… Co do cieczki to zależy od wielkości psa. Małe dostają wcześniej, duże później. Moja Bokserka dostała w wieku 17 miesięcy a mała sunia teściów w wieku 6 miesięcy… ale ogólnie suki dostają w przedziale 6 miesiąc- 24 miesiąc.
-
Dziewczyny, bardzo mi przykro ale niestety jeśli chodzi o mnie to musimy to ustalić z DUŻO wcześniejszym wyprzedzeniem. Podobnie jeśli chodzi o moją Magdę, która może się dziewczynami zająć. Mój mąż jest lekarzem i jego grafik pracy , którego nie da się zmienić ustała się z miesięcznym wyprzedzeniem. A tu Janek musi wziąć wolny wieczór piątkowy i całą niedzielę bo psiaki trzeba też przetransportować z lecznicy do Magdy (przez warszawę to godzina jak nic) + musimy jej też pomóc w weekend bo ona sama ma także swoje psie stado. Jeśli chodzi np o listopad to do 15 października Janek musi dać zastrzeżenie w pracy i wtedy dyżuru mieć nie będzie. Dyżury na cały październik już ma. Podobnie moja Magda, także pracuje w weekendy. Jeśli wybierzecie termin listopadowy do polowy października to nam pasuje każdy, bo zarówno Janek jak i Magda załatwią od razu wolne w pracy.
-
Niestety my nie damy rady przywieźć dziewczyn do lecznicy. Ja nie mam prawa jazdy a mój mąż pracuje w 3 szpitalach i jak weźmie dzień wolny na to by dziewczynki przywieźć to na 100% dzień przed i dzień po będzie na dyżurach... :( Jak one współgrają z innymi psami? Ja niestety odpadam by je wziąć na dzień- dwa po operacji bo mója Bokserka z ADHD nie dała by im odpocząć- jej tylko zabawa w głowie :D ale może popytam czy moja przyjaciółka by nie przygarnęła...
-
Sprawiedliwość musi być ;) Dajemy dla Kory 20 zł deklaracji stałych :)
-
Bojka - wystraszona sunia czeka na swojego człowieka w hoteliku
AniaiJanek replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
Cześć Bojciu, masz moje 20 zł deklaracji stałej :) -
Łowicz - Schronisko dla Zwierząt,strona wolontariuszy
AniaiJanek replied to Romka's topic in Już w nowym domu
Jako , że i mi i np. mojemu teściowi zdarzyło się wspomagać skarpetę, my jak najbardziej wyrażamy zgodę na przedstawiony podział. Donato, co to za problem podzielić uczciwie te pieniądze pomiędzy psiaki? Jeśli chcecie kontynuować działalność to rozliczmy to i załóżcie ' nowa skarpetę' z nowym numerem konto. Po co na sile zmuszać kogoś do czegoś. Dziewczyny nie chcą współpracować w ten sposób, który jest im narzucany. Czemu kogokolwiek do czegoś zmuszacie? Jak na razie tylko Donata wyraża sprzeciw, wiec większość jest głosów za tym podziałem i proponuję go uskutecznić...