Reks wziął ostatni steryd 1 kwietnia i więcej nie dostanie, bo miał straszne wyniki wątrobowe, a zresztą i tak niewiele te sterydy dawały. Teraz bierze Ex-pain, ale to też niewiele daje. Prawdę mówiąc, jest tragicznie. Na spacerach potrafi dostać takiego jakiegoś skurczu, że siedzi i nie może wstać przez parę minut. Staram się brać go na spacer bez Bruna i Toli, bo wtedy spokojniej idzie, tyle że nie zawsze mam czas na podwójne spacery. Gorzej też je. Kulki mu teraz namaczam i karmię go z ręki kilka razy dziennie. Najgorsze że czasem jęczy, a ja nie wiem, czy z bólu, czy mu się coś wydaje - bo demencja też mu narasta (np. nie pamięta często, że trzeba pójść się napić, więc od czasu do czasu podtykam mu wodę pod nos).
W sobotę jadę na kolejne pobranie krwi (już trzecie), mam nadzieję, że się ta wątróbka unormowała.
A tak w ogóle, to zapłaciłam ostatnio mandat, bo psy bez smyczy, nieważne, że grzeczne, wrrrr...