Na początku, atakował wszystko, do dziś nie lubi: dzieci bo krzyczą i biegają, ludzi z parasolami, zakupami i w ogóle czymkolwiek w ręku, ludzi którzy biegną , jada na deskorolkach rowerach, na początku atakował też samochody ( koniecznie trzeba ugryźć oponę) . Miałam wiele urazów na dłoniach od smyczy, wyrwane ze stawów barkowych ręce. Do dzisiaj nie wychodzę z Turbisiem bez smyczy, maż i syn już tak. Był oczywiście behawiorysta.