Mnie też mądra Pani pulmonolog powiedziała żeby pozbyć się psa to będzie najlepsze wyjście, jakoś tak się zlożyło że dobraliśmy drugiego ( serce mi pękało jak zobaczyłam tego strachulca podgryzanego i zabiedzonego w przytulisku). Moja rada- sprzątam codziennie sierść( lub dwa razy dziennie) , zlikwidowałam dywany, chodniki aby było jak najwygodniej, jak tylko czuje że mnie bierze ostry katar to natychmiast kapię moje brudasy, staram się nie dopuszczać ich do sypialni ( pisze staram sie bo nie zawsze to wychodzi- a jak jest burza to w łóżku śpię ja, mąż , labrador i labladoropodobny). Wydaje mi się że organizm przyzwyczaja się do psów w domu, sierści i w pewien sposób uodparnia. Dla mnie po prostu pozbycie się psa nie wchodziło w rachubę i myślę że w związku z tym moja astma musiała do tego przywyknąć.