Jump to content
Dogomania

Szura

Members
  • Posts

    823
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Szura

  1. Po odstawieniu Eukanuby od razu lepiej. Rano poszłam z nim do weta, tak żeby się Toniek posocjalizował. Na początku czuł się dość niepewnie, ale dzięki smaczkom i przemiłej pani z recepcji szybko się przekonał, że nie jest tak strasznie. :) Przy okazji go zważyłam: 4,75kg. W przyszłym tygodniu go zaszczepię, z chipowaniem mi polecono zaczekać, bo igła dość gruba, więc najpierw lepiej się porządnie z wetem zakumplować. ;) W ramach przyzwyczajania do komunikacji miejskiej posiedzieliśmy trochę na przystanku, ale nawet to było dla niego chyba na razie za dużo - następnym razem posiedzimy za przystankiem, ciszej i mniej ludzi. Jakoś w TV leciał Cesar Millan, Tonik na niego nawarczał (ja mu się nie dziwię! :lol: ), reagował też na niektóre psy w telewizorze, odwracałam uwagę i chwaliłam spokój. Choć śmiać mi się chciało. :P
  2. Na chamstwo reaguję stanowczością i często też chamstwem - po ichniemu jakoś lepiej trafia. Ale teraz średnio sobie mogę pozwolić, w sobotę adoptowałam lękliwego psiaka i nie mogę się drzeć ani frustrować. Nie chcę, żeby zaczął się bać jeszcze bardziej/być agresywny w stosunku do mnie/innych psów/innych ludzi. Jako że jest maleńki i widać, że mocno niepewny, większość póki co rozumie, czemu proszę o np. odwołanie dużego czy nachalnego psa. Ale wczoraj się przekonałam, że to nadal za mało. Psiarzom jeszcze do tego nie wolno ufać... ;] ONek biegał luzem, więc stanęłam mocno na uboczu, żeby właścicielka z psem mogła spokojnie przejść. Miła pani rzuciła "proszę się nie bać i iść, nie pozwolę mu podejść, odwołam w razie czego!" No i naiwna poszłam... Pies oczywiście podleciał, na szczęście widzałam, że zabawowo, więc tylko postawą ciała i głosem go lekko, spokojnie przyhamowałam, niemniej skończyłam z maleństwem panikującym na napiętej smyczy i panią krzyczącą "Maksio! Maksio, co Ty robisz, to mały piesek, zostaw go! Przepraszam, on się zazwyczaj słucha! MAKSIO!" Już tylko rzuciłam, że jak pies się 'zazwyczaj' słucha, to powinien być na smyczy (szczególnie na osiedlu!), bo dla niej to jest jeden nieposłuszny incydent, a dla nas być może tygodnie odkręcania... Ech...
  3. Kolejne wieści tonikowe. Chłop się powoli rozkręca, jest żywszy, pewniejszy siebie na spacerach, sam nawiązuje kontakt, nadstawia się do miziania, zwija się w kłębek na kolanach. Mówię o subtelnych, ale znaczących zmianach. :) Niestety Eukanuba mu nie służy - kupy były objętościowo duże i mało zwarte, dziś rano natomiast były na granicy biegunki. Załatwił się też raz w domu, mimo że był na dworze niecałe trzy godziny wcześniej i zrobił wtedy kupę. W związku z tym od południa nic nie jadł, a przed chwilą dostał na kolację bulion z ryżem, kawałkami kurczaka i marchewką. Dosypałam mu też węgiel na wszelki wypadek. Zajadał aż mu się uszy trzęsły, a od węgla ma czarną brodę. :D Wygląda komicznie. :lol:
  4. Ciężko w Polsce o dobrą hodowlę szetlandów... Mają sporo problemów, głównie lękliwość. No i szetlandowi też nie wystarczy 'porzucać piłeczki'. Faktycznie collie wydaje się dobrym wyborem na pierwszego psa. Bordera bym nie polecała, chyba że ktoś ma świadomość, że wtedy powiniem życie ułożyć pod psa, a nie psa pod swoje życie. ;)
  5. To od obroży, ale nie jest sztywna. Po prostu inna. Przywyknie. ;) Do szczotki dał się przekonać. I wczoraj zaczęliśmy przyzwyczajanie do wanny - wyłożyłam ręcznikiem, rozsypałam kurczaka i się tam sama wpakowałam. :lol: Siadał w wannie, obwąchał słuchawkę prysznicową, pokręciłam skrzypiącym trochę kranem. Luzik był. Dziś dodam odgłos wody, ale jeszcze nie będę go moczyć. Sam został bardzo ładnie. Jedyne co, to przeniósł moją ukochaną podusię sobie do przedpokoju. :lol:
  6. Hej, przyszłam z wieściami. :) U nas wszystko w porządku. Już trochę sobie klikamy - współpraca i smaczki pomagają budować zaufanie. ;) Na spacerach jest nieźle, szczególnie w dzień. Wieczorem mam wrażenie, że czuje się bardziej niepewnie póki co. Z innymi psami kontaktu nie szuka, jeśli spokojnie podejdą to się przywita i tyle, jeśli są nachalne to warknie, żeby się odczepiły. Dłuższy spacer po parku i lasku zniósł nieźle, ale będę musiała jeszcze poobserwować, czy on nie marznie. Łapki smaruję mu wazeliną, bo mu się robią lodowe kulki. Puściłam go na lince, ale nie odchodzi ode mnie dalej niż na dwa metry, bardzo się pilnuje. Boi się jeździć tramwajami i autobusami, trzeba będzie nad tym popracować, jak tylko wymyślę sposób. ;) Dość intensywnie się drapie (ale nie ciągle, raczej 'napadami') w okolicach szyi, uszu. Póki co zdjęłam mu obrożę i zobaczymy, jak będzie zachowywał się bez niej. Po nim nie widać, jak bardzo jest chudy! Anatomii można by się na nim uczyć. Ale to nic, podtuczymy (bez obaw, nie nadmiernie :eviltongue: ). W przyszłym tygodniu chcę go wykąpać, więc od dziś zacznę go przyzwyczajać do wanny. Mamy też problem z czesaniem, boi się szczotki, będę go odczulać. Zależy mi na czasie, bo ma parę kołtunków (szczególnie na głowie ma spory filc, boję się, że będzie go ciągnąć i boleć). Śpi ze mną na łóżku, przytulony do nóg. Teraz też sobie drzemie, zresztą chrapiąc od czasu do czasu. :D Jak miałam amstaffa na DT, to nie mogłam zasnąć bez jego chrapania. :lol: Poznał suczki znajomej, kontaktu z nimi za bardzo nie szuka, ale konfliktu też nie ma, więc myślę, że będzie dobrze. ;) Fotki będą jak odzyskam od znajomej aparat... Apetyt chłop ma, zabawkami się nie interesuje póki co. Czekam, aż się zaaklimatyzuje i rozkręci, bo to strasznie smutne mieszkać z psem, który nie macha ogonkiem. ;) Ale za to już czasem sam z siebie przychodzi na mizianki i tulenie. Za chwilę pierwszy raz zostanie całkiem sam - trochę się stresuję, no ale staram się być dobrej myśli. :D
  7. Tonik już u mnie. Dał się namówić na wejście na drugie piętro, zwiedził po mału całe mieszkanie, powoooli oswaja się ze mną i rodzicami. Jak nie widzi, to do klatek mu podrzucam smaki, więc chętnie i często do nich , żeby sprawdzić, czy się coś nie pojawiło. :multi: A w pomarańczowej obróżce mu pięknie... :loveu: Podbija serducha, oj podbija.
  8. [quote name='Szczurosława']Nie wyobrażam sobie żeby psy nie spały ze mną.I troche mi żal osób, które nie chcą/nie doświadczą, jakie to uczucie pies ufnie wtulony w człowieka.Moje kiedy poprosze przejdą do klatki, a nie ma chyba nic lepszego niż obudzić sie wtulonym w psie futro i potem wybuch radości gdy pańcia wstanie.[/QUOTE] Niech Ci żal nie będzie, spanie z psem nie ma nic do tego. :D Jak miałam amstaffa na tymczasie pół roku, to nie miał wstępu na łóżko, co nie przeszkadzało mi odbywać popołudniowych drzemek z nim na podłodze. ;) [quote name='motylek1007']owszem uczucia mają znaczenie. Gdyby każdy czekal tyle lat na psa co ja, byloby inaczej[/QUOTE] Haha, śmieszne założenie. :D Myślisz, że mało osób czeka latami na psa? Ja dziś (mam nadzieję) odbieram mojego pierwszego, czekałam na psa 17 lat - z tym, że zanim się psa weźmie, to najpierw trzeba być odpowiedzialnym, a potem mieć warunki na psa. Miłość miłością, ale w wychowaniu psa kierowanie się tylko uczuciami i emocjami to głupota... ;)
  9. Ok, rozumiem. ^^ Mam kolejny tonikowy nabytek - znajomi kupili swojemu psu trochę za mały transporter, odkupiłam. I tak pewnie okaże się po przyjeździe psa, że paru rzeczy brakuje...:evil_lol:
  10. Dziewczyny, wiecie może, czy Tonic był szczepiony w schronie?
  11. Szetland wymaga masy ruchu i jeszcze więcej pracy umysłowej - już lepiej wziąć collie, są większe, ale zazwyczaj spokojniejsze i nie aż tak miękkie psychicznie.
  12. Uff, no to mi się upiekło... :lol: Nie ma obaw - nie będzie żadnego różu, pastelowych kolorków i kokardek na ogonie. :eviltong: Prędzej dające po oczach intensywnością kolory czy moro. No wiecie, tak zgodnie z filozofią Paris Hilton, że pies to świetny 'dodatek' i musi pasować do stroju właściciela. :evil_lol:
  13. [B]Wapiszon[/B], jak coś to zapraszam na herbatkę. :lol: Ale to proponuję wizytę poadopcyjną - to dodatkowo poznasz Tonika. :loveu:
  14. Bardzo ładny komplecik - ale nie pomarańczowy! :lol: A tam wpadkę, mam świetne wytłumaczenie, szaleństwo przedadopcyjne.:eviltong:
  15. Och, dziękuję za kciuki, przydały się. ;) Ja oczywiście wariuję i doczekać się nie mogę, zamówiłam mu już smycz i obróżkę. :)
  16. Skoro już wszystko dopięte na ostatni guzik, to czas, żeby oficjalnie ogłosić - mam zamiar adoptować Tonica. :) W sobotę spotkałam się z nim i AniaRe na trzy godzinki i jestem absolutnie zakochana. Dziś porozmawiałam z rodziną i mam zgodę na przygarnięcie chłopaka. Mam nadzieję, że może nawet w przyszłym tygodniu do mnie trafi. Co z wizytą przedadopcyjną? :)
  17. [B]Journey[/B], bardzo fajnie. Może będą jeszcze jakieś zdjęcia suń na pożegnanie? :razz: A w ogóle to jesteś super DT, świetnie, że są ludzie, jak Ty. :loveu:
  18. Nie wpadłabym, że namiary na dobrą duszę do pomocy z wizytą znajdę na forum szczurzym, a tu jednak. :D Super, bardzo się cieszę!
  19. Ech, przepraszam, że znowu post pod postem, ale coś mi edycja nie działa. Za radą znajomej napisałam do użytkowniczki wapiszon, może tak się uda. Trzymajcie kciuki!
  20. Dziś jednak nie da rady, ale ciągle jest szansa na jutro - jeśli będę coś wiedziała, napiszę. Popytam też na forum szczurzym, czy ktoś nie jest z Piły lub okolic.
  21. Moja mama jedzie dziś do Piły, jest 50% szans, że będzie mogła podjechać (nie jedzie sama, więc będzie musiała to skonsultować z innymi) - czy ktoś mógłby się z potencjalnym domkiem skontaktować i dowiedzieć, czy dziś wieczorem/późnym wieczorem by im pasowało? Najwcześniej w tych okolicach będzie koło dwudziestej. Jeśli im dziś pasuje, to prosiłabym PW z adresem i telefonem do nich, a myślę, że dobrze by było i listą pytań czy wskazówek, na co zwrócić uwagę. Mam własną, ale może chcecie coś innego. ;) Chciałabym się dowiedzieć też do której byliby skłonni przyjąć wizytę, bo może się okazać, że to będzie bardziej 23 niż 20sta. Czy to w ogóle ma szansę wypalić będę dokładniej wiedziała koło 15-16.
  22. Zagościłam tutaj i śledzę temat uważnie. :)
  23. W jakiej miejscowości jest Tonic?
×
×
  • Create New...