-
Posts
823 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Szura
-
Żaden pies nie powinien ciągle ciągnąć, na niczym. Ale zazwyczaj to obroża bardziej sprzyja nauce odpowiedniego spacerowania, bo pies lepiej czuje wszystkie napięcia smyczy i bardziej mu przeszkadza ucisk na szyję, gdy nagle mocno pociągnie. Mój w szelkach potrafi nie zauważyć, że skręcamy, dopóki smycz się nie napnie (jak się zagapi, zazwyczaj jest na mnie skupiony). Na obroży to po prostu czuje - i nie mówię o szarpnięciu czy nawet napięciu, po prostu lepiej 'czyta' smycz i zamiary właściciela (ja również dużo lepiej ogarniam psa).
-
Na razie zdjęcia byle jakie, ale jest się czym chwalić. :D Tonic w komplecie. :) [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz079.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz069.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz077.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz076.jpg[/IMG]
-
Moje w taksówkach. :) [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz079.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz069.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz077.jpg[/IMG] [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/Obraz076.jpg[/IMG]
-
Nie rozumiem, o co Wam chodzi - łatwiej jest nauczyć psa nie ciągnąć na obroży, nawet nie stosując korekt w stylu pociągnięcie smyczy. Jak pies ciągnie to nie ma co się rozczulać, że się biedactwo poddusza i tchawica deformuje, tylko należy go nauczyć chodzić ładnie i wtedy wszyscy są zadowoleni. ;) York to mądry pies, a nie zabaweczka, żeby go jakoś 'specjalnie' traktować. U mnie obroża jest od chodzenia na luźnej smyczy, a w szelkach pies może łazić jak chce. To się dobrze sprawdza, bo nie zawsze ma się czas pilnować, czy pies nie ciągnie, na takie spacery można włożyć szelki i nie ma szkody dla szkolenia.
-
A sztuka polega na tym, że jak się wpadka zdarzy, to zwyczajnie psa zabrać i przeprosić. :D [QUOTE] Dla mnie przyjazny pies podbiegający, nienachalny nie jest traumą. [/QUOTE] Dla mnie też nie, ale dla mojego psa - to już różnie bywa. Zależy od wielkości psa, nastroju mojego, ba, od pory dnia nawet. ;) Czasem jest super radośnie witany (coraz częściej), czasem jest lekko niepewnie, wtedy sama pierwsza się z psem witam, żeby mój miał czas się oswoić i zobaczyć, że pies nie jest jakimś potworem, ale czasem mój ewidentnie czuje się przytłoczony, nie radzi sobie z sytuacją i panikuje. I wtedy proszę o zabranie psa, co rzadko jest szanowane. [QUOTE]cieszę się, że są takie psy bo potrafią niechcący zresocjalizować największego strachliwca.[/QUOTE] Potrafią również, niestety, pogłębić jego traumę. Niezależnie od super intencji grzecznego psa/jego właściciela. :(
-
Badmasi, to o czym piszesz nijak nie ma się do sytuacji, w której do mojego psa na smyczy podbiega nieproszony inny pies, a o to tak się dziwiłaś, że komuś nie pasuje...
-
Ja polecam zamówić komplecik u Taks. <3 Mój właśnie doszedł i jest absolutnie boski! Jakość niesamowita, piękny, wygodny...Dokładnie taki, o jakim marzyłam (obroża, smycz 2,2m przepinana, i szelki guardy), a wyszło taniej niż droższa smycz Rogza. Polecam! :D Zdjęcia pewnie jutro wrzucę.
-
Wiesz co, naprawdę resocjalem mojego psa zajmę się sama, za rady dziękuję. ;) Istotne jest to, że obcy pies w ogóle NIE POWINIEN podejść do mojego bez mojej zgody. Nie i już. A na podbiegaczy reaguję elastycznie, w zależności od nastawienia mojego psa i cudzego (i nie wzmacniam lękowych zachowań, bo się nie drę histerycznie i cyrków nie urządzam, tylko sprawę załatwiam spokojnie i stanowczo, co mojego psa uspokaja, bo widzi, że panuję nad sytuacją, która jego przerasta). A co do kagańca - mój chodził, choć i tak był ściągany, gdy inny pies zamierzał się do ataku, tak na wypadek, gdyby mi nie udało się zająć podbiegaczem. Niemniej jak to sobie wyobrażasz? Agresor w kagańcu, a radosny podbiegacz sobie po nim skacze (pogłębiając problemy agresora)? Czy jak? Czy nieagresywny pies ma prawo zaczepiać przyjaźnie agresora, który jest na smyczy i pod kontrolą właściciela? Nie ma.
-
[quote name='badmasi']Czyli jakikolwiek pies by się nie zbliżył to zostanie pogryziony? Każdy, bez wyjątku? Czy jeśli pies podchodzący jest łagodny i delikatny to także mu się oberwie?[/QUOTE] Mój pies nie wykazuje agresji, nawet przerażony. Ale się panicznie boi w wielu sytuacjach, a o tempie jego resocjalizacji decyduję JA, bo ja go znam i wiem, co dla niego dobre. Podbiegające duże psy, nawet przyjazne, cofają moją pracę o kilka kroków. Niemniej nawet jeśli bym sobie nie życzyła "BO NIE", to to moje święte prawo i należy to uszanować, oraz pytać kulturalnie, czy pies może podejść do drugiego, zanim się pozwoli. Gdy miałam amstaffa na tymczasie, był agresywny do wielu samców. Ale nie będę pozwalać podchodzić każdemu, żeby się przekonać, czy do tego akurat skoczy, czy nie. Znowu - resocjalizacja w tempie dostosowanym do psa, nie na siłę, bo to tylko pogarsza problem. [quote name='badmasi']Jeśli zbliży się inny pies a właściciel agresora nad nim nie panuje ani słownie ani w inny sposób to czeka aż agresor pogruchocze tamtego psa czy jak..?[/QUOTE] To niech się liczy z tym, że osobiście psa będę odganiać, jeśli trzeba, to smyczą, noga, gazem - wszystkim, co mam pod ręką, jeśli widzę taką konieczność.
-
[quote name='badmasi']Ja się zawsze zastanawiam -co to znaczy podchodzić pod zęby mojego psa? To takie, ot pytanie...[/QUOTE] To znaczy podchodzić do mojego psa bez mojej wyraźnej zgody - nagminne u mnie na osiedlu, do tego chamskie. Jak ktoś ma np. agresora (u mnie to był amstaff po przejściach), albo psa lękliwego (mój obecny, też po przejściach), to sobie nie życzy i już. Nieistotne, że w takim przypadku ewentualne pogryzienie to będzie wina właściciela podbiegacza, istotne, że większość nie chce, żeby ich psy gryzły, więc nie chcą, żeby cudzy pies podchodził.
-
A ja sobie nie wyobrażam zabawy psów, gdy wszystkie są na lince... Więc nie wyobrażam sobie, jak towarzyskie psiaki miałyby nie być w ogóle spuszczane. Mój dużo biega luzem - inaczej go nie wybiegam. On potrzebuje się zmęczyć i fizycznie, i psychicznie. Fizycznie potrzebuje się po prostu wybiegać. I nic nie daje puszczenie go na lince, bo na lince to on się mnie trzyma jak przyklejony, dopiero puszczony luzem zaczyna biegać, zataczać koła i cieszyć się otoczeniem. I dopóki nie przeszkadzam innym ludziom i psom, to nie widzę w tym nic złego.
-
Dla mnie nawet nie jest problemem, jak pies chce podbiec, czy się wyłamie z komendy i się nie odwoła. Rozumiem, że może się zdarzyć. Problemem jest dalsze zachowanie właściciela na prośbę o zabranie psa. Jeżeli ktoś od razu psa zabierze, czy przeprosi, to odpowiadam 'nic nie szkodzi' i problemu nie ma. Jeśli ktoś psa odwoła na moją grzeczną prośbę, to dziękuję. Dzisiaj mi na Tośka szarżowały dwa laby - pierwszego pani nie odwoła 'bo łagodny i chce się bawić'. Na psa tupnęłam, stanowczo powiedziałam nie, to baba z mordą, że jej psa kopię. Moja mama nie wytrzymała i weszła w dyskusję, że jej zasmarkanym obowiązkiem jest panować nad psem, a jeśli nie umie, to niech chociaż się na ludzi nie drze. Druga pani na moją prośbę spytała 'a dlaczego?', oczywiście nie ruszając się z miejsca. Psa złapałam za obrożę, odprowadziłam i powiedziałam 'bo mój pies i ja po prostu sobie nie życzymy, to powinno wystarczyć'. No to pani wyraziła wielkie współczucie dla mojego psa, że mu się pobawić nie daję, no naprawdę...
-
Wczoraj byłam w parku, mój pies luzem, idzie niedaleko pani z trzema sznaucerami mini na smyczy. Widzę, że mój już się cieszy, więc odwołałam go i złapałam za obrożę i pytam pani, czy mam przytrzymać swojego, czy nie szkodzi, jak podejdzie. Pani zrobiła minę, jakby w kupę wlazła. Powtórzyłam pytanie, odwróciła ode mnie głowę, nadal zero odpowiedzi. No nie mogę zrozumieć, o co jej chodziło.
-
Mam sentyment do biało-rudych cielaków, miałam na DT pseudo amstaffa: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/Syk8KwbdzDI/AAAAAAAAAwY/5k2Ff8t7G8g/s512/DSC_0287.jpg[/IMG]
-
[img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7697a640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7688640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7732640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7657640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7744640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7644640x480.jpg[/img]
-
Zdjęcia zrobiła znajoma, dziękujemy! [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7634640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7603640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7610640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7611640x480.jpg[/img] [img]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/FOT_7624640x480.jpg[/img]
-
Smile of Red Witch, obroża obrożą, ale jaka uśmiechnięta krówka! <3
-
Nie, absolutnie nie! To własnoręcznie spleciona obróżka, o taka: [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/obroze/Obraz056800x600.jpg[/IMG] Tonic jest grzeczny, ma ładne odwołanie, pilnuje się. Jest też za delikatny na takie metody. Jego szkolenie odbywa się poprzez zabawę, korzystamy głównie z metod pozytywnych (poza słowem 'nie', które oznacza u nas 'źle, przestań'). Na niego nawet głosu podnieść bym nie mogła, a co dopiero prądem go traktować... No ale rozumiem, że u niektórych psów lepiej nauczyć obrożą, jeżeli alternatywą ma być całe życie na smyczy/w kojcu... :(
-
[IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/Zwierzaki/Tonic/00-tonic640x480.jpg[/IMG] Tonic jesiennie.
-
Dzięki. Pierwszy raz plotłam ale na pewno nie ostatni, fajna zabawa, a może jak naplotę to jakiś bazarek dla bid zrobię. Początek to jasne, a koniec zrobiłam tak, że przeciągnęłam górne sznurki przez klamrę, dolne poszły dołem, zrobiłam 3-4 sploty, przycięłam sznurki, przypaliłam zapalniczkami koniec, jednocześnie sklejając ze sobą nitki. Dla estetyki dosłownie dwa razy złapałam nitką, żeby koniec przylegał do obróżki. EDIT: Taka, półzacisk czy zacisk to nie problem - ale koniecznie muszę się nauczyć robić regulowaną na klamrę. :D
-
Czekając na nowy komplecik uplotłam sama kundlowi obrożę. :) [IMG]http://i70.photobucket.com/albums/i99/szura/obroze/Obraz054.jpg[/IMG]
-
Mój jest nieufny do ludzi i nie lubi, jak go obcy zaczepiają. Raz jak miałam go na rękach (jakieś centrum handlowe), to już się wkurzyłam do tego stopnia, że jak babeczka podbiegła z pianiem "ło jaki śliczniusi!" i z łapami na mojego, to jej po policzku zrobiłam czułe 'puci-puci'. :evil_lol: Na jej oburzone "co pani robi?!" odparłam, że to samo, co ona, i proszę odsunąć się z łapami od mojego psa, bo to chamskie. :roll:
-
Napisałam do Taks, piękny komplecik mi się szykuje! :D Czarodziejskie ręce trzeba mieć do tego, zazdroszczę i podziwiam. Oczywiście jak już będzie, to się zdjęciami pochwalę.
-
Wiecie może, czy do Taks można się odezwać z indywidualnym zamówieniem? Marzy mi się pomarańczowy, solidny komplecik dla mojego knypka. ;)
-
[QUOTE]kastracja jest w Norwegii zabroniona[/QUOTE] W szoku jestem...