ja myslę , ze w obliczu " zagrożenia " jakim było pojawienie się nowych ludzi w domu w Łazach , Meggi szukała oparcia u Pana którego zna , a i Pan stanął w obliczu , że może stracić psa. Może obojgu dało to do myślenia ?
szkoda mi tej dziewczyny z Łaz bo zżyła się z psiakiem a psiak z nią , bądźmy dobrej myśli :):)