Ciągle martwię się o Chanelkę :(
Mama mnie pociesza, że przecież nie każdy ma internet, plakaty nie były rozwieszane po całym Krakowie, niektórzy kursują tylko z domu do sklepu i naprawdę ktoś mógł ją przygarnąć i nie widzieć plakatów... I tak sobie w duchu staram się mówić, że dała się przekonać, że ktoś teraz ją przytula w ciepłym domku...