Grażko to przejdzie, tylko nieraz dużo dużo czasu potrzeba. Miałam takiego starchulca, rozpłaszczał się na podłodze i sikał ze strachu, nawet bez wyciągnięcia ręki, wystarczyło spojrzeć na niego.
Nie chcę myśleć co przeżył wczesniej.
I pamiętam jak rodzice mówili do mnie i do siostry "nie użalajcie się nad nim, traktujcie go normalnie".
Teraz każdy behawiorysta to mówi, a skąd oni wiedzieli albo czuli że tak trzeba, chyba intuicyjnie.
Behawiorystów wtedy jeszcze nie było ani książek na ten temat. Był z nami 12 lat i wyszedł na prostą.