Ja też z Grażynką byłam tak blisko tebo psa. Gdy wracałyśmy od Brysia spotkałyśmy psa ze sznurkiem przy dawnym Dworcu na Przedmieściu (ul. Kaliska). Zjadł 3 parówki , które kupiłyśmy w pobliskim sklepie. Za nic
w swiecie nie chciał jednak podejść do nas. Myślę, że zastrzyk z pistoletu, o którym pisze Figa to jedyna możliwość, aby złapać psinę.