Gdy przyjechałam w sobotę do schroniska, Dianka była już po spacerku. Schowała sie do budki i tyle ją widziałam. Nie wyszła nawet zwabiona smakołykiem.
Widziałam jak Żabka była szczęśliwa, gdy wyszła z boksu. Gdy P. Damian próbował założyć jej obrożę, bardzo się broniła. Chciała pobyć trochę na wolności. Biegała ochoczo po placu schroniska.