[FONT=&]Lilku, serce mnie boli, gdy czytam o Fiśce -jaki lęk musiała przeżyć. Uwielbiam ją i b. to przeżywam.
Wracając do Dosi, to faktycznie, jest w niej coś szlachetnego- spojrzenie, poruszanie, psie gesty. Mówimy o niej hrabianka i bardzo ją Kocham. Jest moim psem.
Jednak ostatnio powiedziałam, że po Orlenie nie będę chciała żadnego psa, bo nie trafi mi się już takie cudno. Orlen to jest cała psia historia. Takiej psiej mądrości pierwszy raz doznaję.
Ostatnio mieliśmy z nim problem skórny i to nie na żarty. Miałam obawy aby nie dostał wstrząsu alifatycznego. Wyjechaliśmy na cały dzień. Psy zostały z ojcem w domu. Po powrocie do domu po podłodze walały się garści orleńskiego włosa, a sam pies potwornie się drapał i dyszał. Skóra ostro zarumieniona. Myśleliśmy, że była to reakcja na jakiś stres. Może petarda za oknem huknęła? Całą noc nie przespałam i Orlen również. Siedziałam na necie i wyszukiwałam rozwiązania problemu. W zasadzie do tej pory nie wiemy co to było. Sama ustaliłam, że mogło to być uczulenie od proszku, który od niedawna wprowadziłam do uzytku. Mamy długie prześcieradła, o które Orlen się ociera, do tego pewnie wlazł na łózko i potarzał się pod naszą nieobecność. Tylko to mi przychodzi do głowy i w zasadzie wetka to potwierdziła. Odrzuciła alergię na pokarm. W każdym razie pościel zmieniłam następnego dnia i jakby objawy zaczęły ustępować, a u lekarza dostał steryd na odczulenie i to postawiło psa na "nogi". Dawno nie widziałam go tak spokojnego. Teraz jest w porządku. Skóra w normie. Ponieważ akurat upłynęło 1,5m-ca działania frontlein na pchły, a wetka również brała pod uwagę alergię na pchli jad, to również podała mu środek p/pchli. [/FONT]