NiJaSe
Members-
Posts
1947 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by NiJaSe
-
bylam w jeziorku jak byl tam jeszcze Tramp , wyprowadzilam go wtedy na spacer to bardzo przyjacielski ,wesoly pies , spragiony ruchu , caly spacer to bylo tructanie z nim a on niezmowrdowany ( domyslacie sie mam nadzieje kto to NiJaSe) niestety dojazdy dla mnie tam to utopia , na dojazd komunikacja musialaby, stracic caly dzien a niestety nie moge go tracic bo mam swoja gromade i tymczasa na stanie :/
-
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
NiJaSe replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no Miszka pieknieje w oczach :):) , cudna ,sliczna ,przekochana :):). Roleczka jakie swieta ? ;p;p kurde pogoda popsula mi caly misterny plan i moje swieta szlag trafil ,bo chcialam haszczakom zrobic maraton spacerowy po sniegu a tu bach kiszka ...deszcz i chlapa :/. A w sobote wieczorem mialam w domu cztery haszczeta , w drodze do nowego domu wpadl na nocleg i niedzielne sniadanie Ares. Załujcie ,ze nie widzieliscie jak unosze sie w powietrzu za czterem diabelskimi syberianami ;p;p , i jak slowo rece ma wyciagniete do ziemi. -
hahaha ludzie spacer z 4 haszczakami to istny hardcore , rece mam wyciagniete do ziemi i cud ze wrocilam do domu w jednym kawalku, ludzie na ulicy sie zatrzymywali i patrzyli na nas :P:P. Moje haszczeta sa nauczone , ze sie nie ciagnie pani ile sil w plucach ,ale Ares niestety tego jeszcze nie wie i dawal ile mu fabryka dala , a jak on to reszta tez zew poczula i dawaj do przodu , jak slowo czasem mialam wrazenie ze unosze sie w powietezu ;). Slonka moje Arsik to wcale nie jest taki ulegly jak wam sie wydawalo , wychowany ze swoja pania jako jedynka i do tego jak widze rozpieszczony , wydaje mu sie ze on jest najwazniejszy i klapal zebiskami to calego mojego towarzystwa az wreszcie trafil na Niye i zostal spacyfikowany ku swojemu wielkiemu zdumieniu , normalnie mial w oczach klasyke pt" kobieta mnie bije". Dzisiaj juz pojal co to zycie w stadzie , nie powiem ze tez mu to troche wytlumaczylam i chyba zakumal ,ze to komuna i kazdy z kazdym zyje dobrze i nie rzuca sie z klami. Podejrzewam ,ze to zdarzenie z ogonem to wcale nie wynik jego uleglosci tylko wrecz przeciwnie zaczepnosci , tak mniemam po obserwowaniu go tutaj w domu , chociaz moge sie myslic , bo w koncu co innego dom a co innego schron. Na spacerze poza tym ,ze ciagnie to raczej nie sprawia problemow , to bardzo energiczny psiak wymagajacy naprawde duzej dawki ruchu , piszczalam go na lince i nawet reagowal na zawolanie . Zdjec niestety nie bedzie z mojej strony bo zabraklo mi jednej reki , co prawda moja Jadzia i Niya lataja luzem ,ale na chlopakow musialam miec czujne oczy i rece. Ponoc nowi wlasciciele w drodze , przycisne ich o fotorelacje :)
-
hehe ja to ja ,przyzwyczajona jestem , ale dziwie sie ze ta kretynka co za sciana mieszka jeszcze do mnie z cala warszawska policja nie przyleciala :d. Ares zaprzyjaznil sie wlasnie z kotem Stefanem ( czemu mnie to nie dziwi - stefan oswajacz psow :D) , i nawet z Nikononem juz na siebie nie mrucza:). Kurcze ale wiecie co jaki to jesy piekny widok cztery haszczaki i wszytskie bialo czarne i z niebieskimi slepiami :):), hhaha a pomiedzy nimi ruda Setka :)
-
rety historia wypisz wymaluj jak z moja tymczasowiczka Miszka , z ta roznica ze ona wlasnie podeszla tylko do mnie ,znalzal sie po 11 dniach , trzymam kciuki zeby w tym przypadku tez cala historia zakonczyla sie happy endem