-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Istar19
-
Tramposzek jest jedyny w swoim rodzaju ;) ciekawe czy będzie bardziej spajał się z przyrodą - zostawiliśmy go na ziemi, gdzie pierwotnie leżał sobie ;) jakoś ostatnio podoba mi się taki styl fotografii - z mocnymi kolorami, mój aparat ma kilka fajnych opcji to podkreślania kolorów :) . Tak to poza ewentualnym kadrowaniem na kompie, to nie przerabiam bardziej zdjęć :)
-
Wczoraj za to samotnie przemierzyłyśmy las tylko ja i dwa psy o tam drugi...tylko zapomniał, że jest psem, a nie kozą i wybrał się na popas ;) a niebo nad nami, choć "ozdobione" słupem, było błękitne Masza chciała przypomnieć Holusi, że jest psem i do niej pobiegła, ale Holi kazała jej spadać...to Maszka wracała by mi to powiedzieć - jaka to Holi była nie miła
-
potem trampek zmienił scenerię ;) Trampek, wracający do natury, na pozostałościach starego gospodarstwa przy młynie (a raczej przy marnych resztkach młyna) Tramposzek tramposzkiem, a Masza udaje drzewko ;) Za to Holunia też chciała na murek i o ile na ten murek ją podsadziłam... to dalej radziła już sobie sama..w koto się bawiła ;)
-
wczoraj za to..a może to już było przed wczoraj...zobaczyliśmy, jak natura radzi sobie z ludzkimi odpadkami...znaczy ze śmieciami ;) jak to Patryk stwierdził : oto powrót do natury tramposzek tak nas zachwycił w swej...omszałości, że zasłużył na małą sesję :P nawet Miśka zainteresowała się tramposzkiem
-
mamy nowego towarzysza spacerowego..a raczej towarzyszy - czyli Fado oraz jego ludzi A. i S. ;) Fado to mix foksteriera, chyba z jamnikiem ^^ ma około 7 miesięcy i kochany z niego urwis. A na spacerach nie opuszcza Maszy na krok! Chyba się chłopak w niej zakochał ;) Będąc parę dni temu na spacerze spotkaliśmy taką..albo takiego koleżankę/kolegę... jakiejkolwiek byłby płci, dzik w żaden sposób się nie przejął nami, tylko zajadał się tym, co mu podrzucili ludzie.. Holi dzika nie zauważyła chyba nawet, a jeśli jednak zauważyła to olała totalnie, Masza już wie, że dzików się nie goni, tylko z dzikami żyje się w dobrej komitywie..tylko biedny Fado, aż cały chodził, bo on chciał się z dzikiem zapoznać ;)
-
Tyś kto Ci podmienił psa ?;) Wiesz, ja wiem, że Ty chciałabyś mieć psa nakręcającego na zabawki...ale wiesz mi..życie z takim nie jest łatwe :D
-
Wiesz...żyje z Holi już od 6 lat z hakiem...jeju jak ten czas leci. Ona od zawsze miała "trudny" charakter, zawsze lubiła rządzić i marudzić. często sobie burczy pod nosem, często burczy na nas, ale zębów nigdy nie użyła...mam nadzieje, że na starość jej nie odbije, choć śmiejemy się, że Holi na starość będzie największą zrzędą świata :D .Ona nawet w stosunku do dzieci siostry Patryka zachowywała się znośne, choć widziałam, że wyprowadzały ją z równowagi...co dziwne bardziej 8 letni chłopak niż 3 letnia dziewczynka. Ale nawet gdy miała dość, a na jej burczenie dzieci nie reagowały odpowiednio to wolała się wycofywać i chowała się pod meblami, czy stołem. Co z oczu to z serca :) Takie już mamy życie z tą marudą. Tak to można wszystko z nią zrobić : brać na ręce, czesać (czego nie lubi bardzo, ale stoi w miarę grzecznie), kąpać, zabierać miskę, zabawkę, smakołyki (typu kość itp)...nie lubi tylko dwóch sytuacji na które reaguje burczeniem dość mocno - pierwsza to właśnie kiedy śpi, a ja ją próbuje przesunąć (czy to na krześle, czy na łóżku) a druga, jak zbytnio interesuje się jej łapeczkami...oj łapki to Holi ma święte :D. Ale to i tak najukochańszy pies na świecie dla mnie. Maszy zdarzało się kłapać na nas zębami...najczęściej, gdy chcieliśmy ją przesunąć, gdy spała (np rozwalała się na pół łóżka, człowiek chciał się obrócić i musiał ją przesunąć, a ta ze strachu gryzła...), ale było to dla nas zrozumiałe. Teraz takie sytuacje już prawie nie mają miejsca, choć nadal w nocy czasem słyszę, jak Masza burczy pod nosem, bo ja chcąc zmienić pozycję spania, tyrpnęłam ją niechcący ;) Iiiiiii uciekły mi szczury z pokoju...30 cm deska pomiędzy kuchnią, a pokojem to za mało by je zatrzymać w jednym pomieszczeniu -.- edit: idę do kuchni po Jarvisa, patrzę a ten goni Ruperta...Rup uciekłam przed szczurem do łazienki aż się kurzyło ^^
-
wróciliśmy ze spaceru..niby nic, ok 10 km w tym 8 lasem...ale trochę pobiegaliśmy, trochę się podszkoliliśmy, Holi popływała...no i wróciliśmy troszkę zmęczeni, Holi olała "swój" fotel, woli mój biurkowy...rozsiadła się w najlepsze (a raczej wyłożyła), ja chce usiąść i słyszę wrr...mówię jej posuń się - odpowiedziała wrrrr hrrr i heh po czym obróciła głowę..NIE POSUNĘŁA SIĘ NAWET O MILIMETR. To se przysiadłam na krawędzie, a Holi nadal w najlepsze drzemie, zajmując 3/4 fotela :D Ale te jej marudzenie jest tak rozbrajające, że nie w sposób jej po prostu zrzucić ^^ ______________ Mam zdjęcia ;) ______________ W domu mamy zawsze wesoło, aż za wesoło czasem :) Maszy się wszystko miesza biednej. Ale cieszy fakt, że wszystkie nasze zwierzaki potrafią się ze sobą bawić na różny sposób, nie ma większych kłótni itp...znaczy, ze chyba nie ma im tak źle ze sobą i z nami :)
-
nie szkodzi, że misz masz - zdjęcia wkrótce wylądują na stronie :) przepraszam, że ostatnio nie odebrałam, ale ..spałam już - w niedziele miałam na rano do pracy. Jak coś dziś wieczorem jak znajdziesz czas (po 17, do 22, dziś nie idę wcześnie spać ;) ) to możesz zadzwonić. Jak zdobędę informację o psiakach to w systematycznie będę robić opisy ;)
-
święta, święta i po...teraz nic tylko w końcu odpocząć ! ;) Chciałby się człowiek na spacer jakiś wybrać...a tu pochmurno i deszcz i zimno :( Przeziębienie się skrada do tego...to co by mu nie ułatwiać trza siedzieć w domu - w dzień wolny...gdzie ta Wiosna? Gdzie słońce? Ja wiele nie wymagam...tylko brak przymrozków nocą i słonko za dnia...bez niepotrzebnej warstwy chmur ;) Gdzieś, jakieś zdjęcia robiłam...chyba...ale są na aparacie, a mi się nie chce ich zgrywać...ale wszyscy żyjemy, Rupert przyprawia nas o zawał, Sol się trochę rozbawiła, ale nadal leje, gdzie nie trzeba...choć już mniej (odpukać!) Holi umiera z nudów...tylko by spała i spała...brakuje jej naszych wędrówek, Masza szuka towarzystwa kociego do zabawy, a tak to by nosa spod koca nie wyciągała...Czasem Holi pobawi się z Maszą, jak za starych dobrych lat! Tylko zawsze, gdy wyciągam aparat by je nagrać, to te przestają się bawić, ot taka ich złośliwość. Ogoniaści najmniej narzekają na pogodę. Za to z uporem maniaka wyrzucają każde ziarenko kukurydzy z miski...żaden z nich nie lubi kukurydzy, a to czego nie lubią zawsze ląduje za klatką...serio...wokół klatki mam, co rano kupkę z kukurydzy oraz łupinek z ziaren ;) znaczy kupka jest, jak już zgarnę to wszystko miotłą. Rupert traktuje naszych chłopaków, jak dobrych kompanów do zabaw! A Ci nic sobie z niego nie robią...chodzą za nim, zaczepiają go, wchodzą mu na brzuch/plecy/głowę, a gdy Rup za bardzo się rozkręci i za mocno pacnie któregoś łapą, to obaj stają na tylnych łapkach i go przeganiają...po to by za chwilę znów podążać jego śladem....instynktu samozachowawczego to oni za grosz nie mają! Oczywiście zawsze jesteśmy blisko by w razie czego ingerować. Wszystko śpi...koty śpią, psy śpią, chłopaki śpią...i mnie senność bierze...jakoś nic się nie chce w taką pogodę.
-
Wpadłam tylko na chwilę życzyć Wam Wesołych i radosnych Świąt ! Choć pracy macie mnóstwo, a pogoda niezbyt dopisuje to i tak mam nadzieje, że znajdziecie chwilę spokoju :) Szansę i Dirana zaraz dodam na stronę (korzystam z chwili, kiedy mama poszła do kościoła ;) ) a dzikuski dodam jutro wieczorem - może do tego czasu dostaną imiona ;)
-
dziś znów była mała śnieżyca...około 11 (?) a teraz świeci słońce i choć wieje zimny wiatr, to jest nawet ciepło...dziiiiwna taka wiosna, która nie potrafi się zdecydować ;) a ja po 9 godzinach pracy staram się zmotywować do sprzątania..już dwie godziny :D heh łazienka czeka....sama się nie posprząta. Ma ktoś pożyczyć granat ?:D