-
Posts
28631 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by tatankas
-
Lusia i Marvel mają kochające domki :) Niestety to wcale nie znaczy,że u nas pusto się zrobiło,wręcz przeciwnie :( Na dzień dobry była interwencja,zabrane zostały matka,ojciec+3 kociątka-panienki. Mamusia i dziewczyny: Tatuś: Tatuś już wykastrowany i oddany do adopcji,mamusia z dziewuszkami nadal czeka na dom :(
-
ZAPRASZAM NA LIPCOWE BAZARKI: Ciuszkowy: i Tozowy: Oczywiście wysyłka wspólna ;)
-
No i prawie bym zapomniała napisać,że Benio nadal wśród nas,staruszek z dnia na dzień podupada na zdrowiu,szczególnie siadają mu nogi tylne,coraz częściej ląduje na dupce,ale apetyt wciąż ma ogromny,ledwo widzi,ale palca zawsze weźmie za smaka i próbuje złapać,ledwo słyszy,ale zaszeleścisz tylko opakowaniem od ciastek,a zaraz przy tobie,a miny strzela pierwszorzędne,jak mu się zdjęcia robi,bo lampy błyskowej nie lubi :)
-
No i relacja z pięciu miesięcy zdana,choć było u nas o wiele,wiele więcej podopiecznych,to czasami aparatu nie było,czasami się zdjęcia zapomniało zrobić,niestety jak u nas zwierzaki krócej jak 3 dni są,to relacji brak,bo czasu wciąż brak.Kolejne zakupy z pieniążków bazarkowych to jak zwykle:karma,karma i jeszcze raz karma dla kotów+żwirek: 06.05.2016-karma dla kotów-950zł 13.04.2016-żwirek dla kotów -149,90zł 14.04.2016-karma i żwirek dla kotów -860,10zł 07.04.2016-karma dla kotów -619,50zł
-
20 maja 2016-Sezon kociakowy w pełni. Dostałyśmy zgłoszenie dotyczące wolno żyjącej kotki, która okociła się i wraz z piątką swoich kociąt zamieszkała w szopce. Kociaki mają około 4 tygodni, za min. 2 tygodnie będą mogły iść do domu. Matka zostanie wysterylizowana i wypuszczona w swoje miejsce bytowania. Na dom czekają 4 kocurki oraz jedna kotka. Bardzo Was prosimy- jeśli widzicie kotkę w ciąży, nie czekajcie aż urodzi! Takie kociaki owszem, są słodkie, ale większość z nich nigdy nie znajdzie domu. Szanse na ich przeżycie bez pomoc ludzi i opieki są niewielkie. Zawsze jesteśmy w stanie Wam pomóc w takiej sytuacji, wystarczy się z nami skontaktować. Koty wolno żyjące to nie jest nasz "problem", te zwierzaki to sumienie każdego z nas. 22 maja 2016- Przez ludzką głupotę 3 kocięta z ostatniej interwencji zostały odłączone od matki. Cała rodzina miała zostać razem do momentu, kiedy kociaki stałyby się samodzielne. Pani Marianna dbała o rodzinkę, ale niestety, przez działanie jednej osoby wszystko trafił szlag. Nie mogłyśmy zabrać rodzinki poprzednim razem, bo matka skwapliwie nas omijała, a bez niej nie chciałyśmy zabierać maluchów. Teraz trójka niesamodzielnych siuśmajtków trafiła do nas i wymaga karmienia co 3-4 godziny. Stała się najgorsza rzecz, jakiej chciałyśmy uniknąć ze względu na dobro maluchów. Potrzebujemy Waszej pomocy w wykarmieniu kociaków- dostają gerbery z kurczaka i indyka i mleko dla kociąt. Jeśli ktoś może nas wesprzeć będziemy bardzo wdzięczne. Maluchy do nowych domów będą mogły pójść za około 2 tygodnie, jeśli wszystko będzie z nimi dobrze. Kociaki 24.05.2016 Maluchy z każdym dniem stają się coraz bardziej samodzielne, ale cały czas się boimy o ich zdrowie. U takich maluchów infekcje rozwijają się w ułamku sekundy, a że układ odpornościowy to dopiero wersja testowa, to finał jest łatwy do przewidzenia. Kociaki nadal powinny być z matką i z rodzeństwem, od którego zostały oddzielone. W ten sposób nabywają bardzo ważnych umiejętności i zachowań społecznych. Człowiek, choćby stawał na rzęsach, nigdy nie sprosta temu zadaniu. Maluchy będą mogły iść do domu najwcześniej za dwa tygodnie. Najchętniej oddałybyśmy je na dokocienie, albo w parze. Dwa koty w domu to pozornie dwa razy większy kłopot czy wydatek, za to z pewnością większa radość dla rodziny. 28 maja 2016- Dzisiaj maluchy były u Pana Doktora na pierwszym odrobaczeniu. Za tydzień powtórka. Każdy z kociaków ma założoną książeczkę zdrowia. Maluchy rozwijają się prawidłowo, są zdrowe. O szczepienia będą musiały zadbać nowe domy. Póki co- te nadal są poszukiwane.
-
10 marzec 2016-Matylda, kotka z piwnicy, która przeszła zabieg usunięcia jednej listwy mlecznej oraz sterylizację, ciężko dochodzi do siebie po operacji. Nie ma apetytu, trzeba ją mocno zachęcać do jedzenia. Kasia i Iza stają na rzęsach, żeby Matylda zjadła cokolwiek. Mamy nadzieję, że to tylko przejściowe kłopoty i Matylda odzyska pełnię zdrowa. Za nieco ponad miesiąc, o ile Matylda wydobrzeje, kotka zostanie poddana zabiegowi usunięcia drugiej listwy, na której został jeden guz. Teraz bardzo prosimy o kciuki za Matyldę! 25 marzec 2016- Z Matyldą bardzo źle niestety. O ile Groszek powoli zaczyna się jakoś podnosić, to Matylda czuje się coraz gorzej. Nie ma tyle siły na walkę co młody kocur, przeszła poważną operację, ma nowotwór na listwie mlecznej, którego nie możemy w najbliższym czasie usunąć. Matylda zupełnie odmawia jedzenia, wygląda jak skóra i kości. O ile wcześniej można było jej coś wmusić na siłę, to teraz w ogóle nic nie przyjmuje. Od wczoraj jest na kroplówkach, Gorączka cały czas się utrzymuje na poziomie około 40 stopni. Ile tak kotka wycierpiała w swoim życiu. Jak znalazła się w piwnicy, gdzie żyła 2 miesiące bez kontaktu ze światem zewnętrznym? Jakim cudem nie zjadła trutki na szczury, które w tej piwnicy były na każdym rogu? Czyja była??? Czy cała ta droga, którą przeszła może iść na marne? 12 kwietnia 2016- Matylda czuje się coraz lepiej,uwielbia drapanie pod bródką i głaskanie,choć już nie dokuczają jej rany po zabiegu usunięcia listwy mlecznej,to wciąż boli ją druga strona,czyli listwa,którą trzeba usunąć z ogromnym guzem i niestety przy braniu na ręce potrafi złapać ząbkami,ale robi to tak delikatnie,że śladów po ząbkach nie zostawia.Człowiek pewnie wył by z bólu przy takiej przypadłości Jakieś 2 tygodnie temu Matylda miała mieć wykonany zabieg usunięcia drugiej listwy mlecznej,pojechałyśmy na umówiony termin i niestety wszystko zostało odwołane.W miejscu,gdzie została usunięta pierwsza listwa mleczna pojawiło się około 10 nowych guzków,Matylda ma nowotwora złośliwego,nasza wetka daje jej 2 miesiące życia,nie ruszaliśmy drugiej listwy,bo dość się już kotka nacierpiała,zostaje u nas na dożywociu,jak Benio Zdjęcie z dzisiaj,czyli 31.05.2016
-
20 maja 2016- Biały kocurek odwiedził wczoraj gabinet Pani Doktor. Jego stan jest dobry, był jednak mocno zapchlony, miał kilka kleszczy i przez jakiś czas będzie dostawał Oridermyl, aby pozbyć się świerzbu w uszach. Poza tym ma około 3 lat. Na razie nie zgłosił się po niego nikt. Za 2 tygodnie zaczniemu szukać dla niego domu. Na razie kocurek został u nas wykastrowany, bo zapachy kocura aż szczypały w oczy. Dostał imię Marvel. Dzisiaj przywitał Izę bardzo głodny i wygląda na to, że szybko się zregeneruje. Marvel 24.05.2016 Po Marvela nadal nikt się nie zgłosił. Niedługo zaczniemy szukać mu domu. Dom musi być wyjątkowy, bo Marvel to wyjątkowy kot. Czysty przypadek sprawił zapewne, że z jego ciapowatym charakterem, przeżył na ulicy. Podczas dyżuru musiałyśmy oddzielić go od Matyldy- przypominamy- kotki nowotworowej, drubniutkiej, (pozornie?) słabej, bo zwyczajnie dostał od niej łomot. Albo był tak zaskoczony, albo to dżentelmen, który na kobietę nie podnosi łapy, albo faktycznie nie wiedział, co ma zrobić. 29 maja 2016- Marvel i Matylda muszą nauczyć się wspólnego mieszkania póki co. O ile chłopakowi nic nie przeszladza, o tyle Matylda traktuje biuro jak swój dom i wcale nie ma ochoty się dzielić. Póki co Marvel, mimo przewagi gabarytowej, ustępuje Matysi, być może wie, że kotka jest chora. Powoli rozglądamy się za domem dla przystojniaka.
-
To teraz po kolei jakie zwierzaki aktualnie są u nas: 19 maja 2016- Lusia, jesteś śmieciem, nic nie wartym, zawadzasz, zużyłaś się, nic nie znaczysz- tak była traktowana nasza była i obecna od wczoraj podopieczna Lusia. Znamy ją od 3 lat. Trafiła do nas jako młoda koteczka, błąkająca się po ulicy. Dała się poznać jako towarzyska i lubiąca głaskanie przylepa. Wczoraj do nas wróciła- agresywna, przestraszona, inna... Adoptowała ją rodzina, która była pewna swojej decyzji. Nie chcieli żadnej innej kotki. Lusia miała być towarzyszką dla ojca. Byli pewni adopcji, byli pewni, że to musi być Lusia. Zrobili na nas pozytywne wrażenie. Przez 3 lata nasza Kasia była w kontakcie z domem Lusi. Nigdy nie zgłaszali problemów, zawsze mówili, że jest dobrze. I nagle telefon- że my jej nie chcemy, Lusia ma czas do końca roku, najlepiej jakbyście ją wzięły do razu, jest agresywna, boimy się jej... Nie lubi głaskania, drapie, rzuca się, gryzie. Iza nie wytrzymała i powiedziała kilka słów. Właścicielka (bo nie opiekunka!) zdziwiona, bo dlaczego Izka krzyczy? To tylko kot! I to TAKI problemowy kot. Od samego począku taka była, złą, agresywna, więc o co chodzi? Co takiego musieli zrobić Lusi ci ludzie, że kotka z pieszczochy jest kłębkiem nerwów? Po 3 latach nie powiedzieli o niej ani jednego dobrego słowa, ANI JEDNEGO! Nie potrafili też powiedzieć, dlaczego kłamali, że jest dobrze, skoro podobno nie było, dlaczego nie szukali pomocy, dlaczego nie oddali Lusi wcześniej??? Wiemy od nich, że Lusia od jakiegoś czasu nie je. Myślałyśmy, że to kwestia nerwów, ale zauważyłyśy, że Lusia ma ogromne problemy z zębami. Od wczoraj u nas nie tknęła niczego, a stołówkę nasza Kasia zapewnia all inclusive. Nie dziwcie się, że przy adopcji zadajemy wiele pytań, które mogą być dla Was drażliwe- o pracę, o miejsce zamieszkania, to czu mieszkanie jest własnościowe czy nie, o dzieci i ich wiek, alergie, pewność, że adopcja jest właściwym krokiem, doświadczenie. Potem okazuje się, że kot czy pies do nas wraca, bo dziecko, które było zdrowe, okazuje się alergikiem, kogoś nie stać na leczenie/karmienie, właściciel mieszkania nie zgadza się na zwierzaka, w domu pojawia się nowe dziecko i nie ma już czasu na psa czy kota. Nie pytamy po złości. Chcemy uchronić zwierzaka przez cierpieniem, przed stresem. Nie udało nam się uchronić Lusi. Przez trzy lata właściciele kłamali, a kotka popadała w coraz gorszy stan. Teraz przed nami długi czas, aby naprawić to, co zepsuli ci ludzie. Nie wiemy, czy Lusia zaufa. Nie wiemy jaki koszmar przeszła, w imię czego, czym sobie zasłużyła na to. Jak podłym trzeba być, żeby tak skrzywdzić zwierzę... 20 maja 2016- Lusia była dzisiaj w gabinecie. Wieści nie są wesołe. Kotka jest zaniedbana zdrowotnie. Jej zęby są w fatalnym stanie. Dziwne, że nikt się tym nie zainteresował, ani właściciele, ani weterynarz, u którego podobno kotka była w lutym na odrobaczaniu... Schorzenie, na które cierpi Lusia to tzw. ORNK odontoklastyczne resporpcyjne nadżerki dziąseł. Pierwszym objawem, który musiał zostać zlekceważony, jest niechęć do jedzenia spowodowana nagłym, przeszywającym bólem. Choroba polega na stopniowym wchłanianiu tkanek twardych zęba, od okolic szyjki aż do miazgi. Na brzegach dziąseł pojawiają się bolesne, krwawiące nadżerki, zęby z czasem zaczynają się łamać... Lusia żyła z tym bólem od dawna, biorąc pod uwagę stan jej uzębienia i fatalny zapach z pyszczka. W pierwszej kolejności przeszła sanację jamy ustnej. Zęby zostały wyczyszczne, jeden musiał zostać usunięty, reszty strach było ruszać, bo po prostu się łamały. Kotka jest też chuda. Z pewnością z jednej strony jest to wynik niechęci do jedzenia, ale być może coś więcej, dlatego czekamy na wyniki biochemii. Testy na FIV/FeLV są ujemne na szczęście... Lusia miała dzisiaj gorączkę, prawie 40 stopni, być może stres, być może coś więcej... Kotka jest tak przerażona, że niestety nie obyło się bez klatki iniekcyjnej. Nie ufa nikomu, jest przerażona. W sobotę kolejna wizyta w gabinecie. Mamy nadzieję, że mimo wszystko jutro coś zje. Nie mamy słów na to, co zrobił jej człowiek. Niby nie skatował jej fizycznie, a "tylko" zaniedbał, ale najgorsze jest to, że kotka nigdy ewidentnie nie dostała tego, co jej było najbardziej potrzebne- miłość. 22 maja 2016- Tak nas za każdym razem wita Luśka- syczeniem. O dotknięciu kotki nie ma mowy. Jesteśmy w totalnej kropce. Być może kotka nie będzie w ogóle nadawała się do powtórnej adopcji, a u nas też nie może być na dożywociu. Na razie nie mamy pomysłu co robić dalej. Próbujemy feromonów, staramy się mówić do kotki łagodnie i dawać jej na razie przestrzeń, ale taka sytuacja nie może wiecznie trwać. Wyniki krwi Luśki wskazują jednoznacznie, że jest niedożywiona i odwodniona. U nas w siedzibie zjadła pierwszy posiłek po 4 dniach pobytu! Jest to jakiś postęp, ale o tym, żeby sytuacja była opanowana, za wcześnie mówić. Luśka 24.05.2016 Jest nieco lepiej, nieco. Wciąż za mało, żeby móc myśleć o przyszłości kotki. Nadal wita nas sykiem. Jest mocno zestresowana, mimo, że zostawiamy jej przestrzeń i nie nalegamy na kontakt. Cały czas z niepokojem spogląda w okno. Próbujemy zrozumieć co takiego stało się w tamtym domu, że z kontaktowej, odważnej kotki, dostałyśmy zwrot w postaci worka strachu? Widzimy po niej, że chce być z nami, ale jednocześnie bardzo się boi. Wczoraj bardzo nawoływała, chciała żebyśmy do niej przyszły, ale bała się tego, co się stanie, jak się w stosunku do niej zachowamy. Próbowałyśmy bawić się z nią wędką.Widać, że sprawiało jej to radość, a jednocześnie Luśka cały czas była w gotowości, żeby uciec, bronić się. Tylko przed czym? Dzisiaj Lusia po raz kolejny była na kontroli u pani doktor. Niestety, przy podawaniu jej leków musimy korzystać w klatki iniekcyjnej, tak jest bezpieczniej dla niej i dla nas. Czekamy na poprawę. To, co dalej z Lusią, zależy wyłącznie od niej. Ona nam pokaże, czy jest gotowa.
-
To tak,może najpierw wieści o zwierzakach ;) Wszyscy nasi podopieczni znaleźli nowe domki :) czyli koty: Fryderyk-kocur był u nas ponad rok czasu,Bronia-czarna bez oczka,Zuzia-starowinka z języczkiem na wierzchu,Seweryn-rudy przystojniak,Mili-koteczka z połamaną łapką,Groszek-kocurek z połamaną łapką,Apolonia-karłowata koteczka,Kitka-koteczka po zmarłej pani psy: cztery szczeniaczki-rodzeństwo,zalękniona suczka Misia i kilku miesięczna sunia Kropka Te wszystkie tylko w tym roku od stycznia,czyli 14 zwierzaków poszło do adopcji,ile kotek wolno żyjących wysterylizowałyśmy to nie zliczę,ile karmy zakupionej zostało dla dokarmianych wolno żyjących kotów rozwiozłyśmy ,tego też nie zliczę,za to i wiele innych rzeczy dziękujemy,bo gdyby nie Wy,nie moglibyśmy tak prężnie działać.Niby jest ta dotacja z gminy,ale na leczenie każdego zwierzaka mamy 60zł-parodia(przy każdym połamany kocie wydaliśmy ponad 1000zł)na dokarmianie wolno żyjących kotów z gminy mamy tylko na okres 4 miesięcy(okres zimowy,bo przecież w pozostałe miesiące koty jeść nie muszą :( ) I na te dodatkowe właśnie rzeczy idą pieniążki z bazarków,żeby można było po wioskach przynajmniej raz w tygodniu podjechać i nakarmić te koty wyczekujące na nas przy drogach przez cały rok!!!
-
Jak co miesiąc zapraszam na kolejne bazarki,wiele nowości na dogo ciuszkowych: No i oczywiście nowe książki i hand mady,a także tozowe gadgety:
-
Zapraszam na bazarek: I drugi mój bazarek,wspólna wysyłka z obu bazarków oczywiście:
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
tatankas replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
W poniedziałek lecą nowe logo zawieszki do Alli :) Mam nadzieję,że będą miały wzięcie :) Zawieszki są dla stałych wolontariuszy gratis+jeszcze parę na sprzedaż,myślę,że 7zł-cena wywoławcza będzie w sam raz ;) I będzie co na wystawie w czerwcu sprzedawać ;) A tak bestie wyglądają : -
Kolejne dwa bazarki utworzone,dużo nowych rzeczy ;) Zapraszam :) Jak zawsze wspólna wysyłka z obu bazarków ;)
-
ADOPTOWANA !!!! 4 luty 2016-Sunia nazwana u nas przez Kasię Kropką jest bardzo żywiołową sunią,zawsze wszędzie tam,gdzie my,bardzo kontaktowa do ludzi,uwielbia się bawić piłeczkami.Ma około 5 miesięcy na nasze oko,bo to już bardziej młoda dama,niż szczeniaczek,choć nadal jej w głowie tylko zabawa i ząbki jeszcze mleczaki,to fizycznie już raczej dużo nie urośnie.Z małej jest połączenie psa z kotem-uwielbia latać po oparciu kanapy nad naszymi głowami i lubi też na oparciach przesiadywać.Będzie super kompanką do spacerów i zabaw,ale i do przytulania.Osoba chcąca sunię adoptować zobowiązuje się do podpisania umowy adopcyjnej i wysterylizowania suni,gdy ta osiągnie odpowiedni wiek ,ale to już wszystko zawarte będzie w umowie.
-
27 styczeń-Dziś trafiła pod naszą opiekę roczna sunia Misia od razu po sterylizacji.Sunia to siostrzyczka szczeniaczków,które mieliśmy kilka dni temu,tylko z wcześniejszego miotu.Tak jak zapowiadałyśmy-szukamy jej nowego domku.Jak widać to maleńka sunia-około 7kg,większa już nie urośnie,sierść gładka i krótka,choć dopiero co wybudzała się z narkozy po zabiegu to ogonek latał w te i wewte ciesząc się,jak do niej mówiłyśmy.Więcej napiszemy,jak poznamy się z sunią bliżej,ale jedno jest pewne-zasługuje na kochający domek :) Będzie do adopcji jeszcze jej siostrzyczka,aktualnie jest leczona w domu właścicielki,niestety jest chora,ma wysoką gorączkę,dziś była również u weterynarza na nasz koszt. Nie wiemy,co sunia przeżyła,ale na chwilę obecną jest tak przerażona,że siedziała cały dzień schowana,każda próba wzięcia jej na ręce czy na smycz,by wyjść z nią na dwór kończą się załatwieniem się pod siebie ze strachu.Próbujemy ją oswoić z człowiekiem i z otoczeniem,mamy nadzieję,że w ciągu kilku dni otworzy się przed nami i ukarze się cud miód malina dziewczyna 3 luty-Nasza Misieńka z dnia na dzień otwiera się na nas,już chętnie,choć jeszcze wystraszona,siedzi u nas na kolankach,Kasia,która nas odwiedza na każdym dyżurze wygłaskała porządnie i Misię i Mili,Benio próbował się też dołączyć,ale Kasi rąk zabrakło.Na koniec dyżuru,gdy już sobie wszyscy poszli,Misia zdziwiona brakiem zainteresowania ze strony Ady,która ją cały dyżur ignorowała- zeskoczyła z kanapy i stanęła przy fotelu,na którym Ada siedziała,ta dała jej znak,że może wskoczyć,a Misia chętnie to zrobiła,ułożyła się na kolankach i zasnęła. Najważniejsze przy psach lękliwych jest to,by to one chciały kontaktu z nami,a nie ,żebyśmy my je do tego zmuszały,pies czuje się wtedy dużo pewniej.Jesteśmy na dobrej drodze :) 19 luty 2016-Dzień zaczynamy od dobrych wiadomości! Sunia Misia, która trafiła do nas jakiś czas temu, ma już swój dom! Z każdym dniem otwiera się coraz bardziej i widać, że znalazła swoje miejsce na ziemi. Sunia została zaadoptowana przez p. Paulinę z synkiem Sewerynem.Misia zaczyna na nowo ufać, a z Sewerynem- jak widać- dogadują się wspaniale! Poprosimy więcej takich adopcji!
-
Kotka Mili wyzdrowiała całkowicie i wróciła do swojej opiekunki :) Ale dalej pomaga nam w Tozie ;) Kotek Rudi też już w swoim domku :) Pozdrawia nas,a za plecami ma swojego domowego kumpla :) Też rudego ;) Wojtek, nasz były podopieczny, świętuje swój pierwszy Dzień Kota, oczywiście w krawacie stosownie dobranym do tej arcyważnej okazji :) Frania nam się roztytłała,ale co się dziwić,jak miała do dyspozycji tylko maleńki kantorek,teraz przeniesiona została do kociarni i mamy nadzieję,że więcej ruchu sprawi,że i kilogramy spadną ;) 24 luty 2016-Zuzia przeszła wczoraj kolejny zabieg sanacji jamy ustnej. Tym razem konieczne było usunięcie prawie wszystkich zębów za wyjątkiem kłów. Takie koty, mimo wszystko, nadal radzą sobie z pobieraniem suchego pokarmu. Dla nas najważniejsze jest, że Zuzka może jeść bez bólu. Niestety, wczoraj Zuzia miała zrobiony test na kocią białaczkę, który okazał się dodatni. Jest to przykre same w sobie, ale należy pamiętać, że ten wirus nie jest wyrokiem i przy odpowiednim prowadzeniu, Zuzia może żyć całkiem normalnie. Za około 6 tygodni powtórzymy dla penwości test. Poza infekcją dziąseł, która mamy nadzieję, już za nami, Zuzia czuje się dobrze i nie wykazuje żadnych niepokojących objawów. Jest pierwsza do przytulania, pierwsza do wygłupów, co widać na zdjęciach. Zuzia jako kot białaczkowy nie wymaga jakiegoś specjalnego traktowania, tak w zasadzie powinien być traktowany każdy zdrowy kot: powinna mieć wykonywane regularne szczepienia (koci katar i panleukopenia), być kotem niewychodzącym, odrobaczanym 2-4 razy do roku. Zuzia może żyć z innymi kotami szczepionymi na białączkę oraz z innymi zwierzętami. Należy po prostu zwrócić baczniejszą uwagę na gorsze samopoczucie kotki, które niekoniecznie musi mieć związek z nosicielstwem. Zuzia jest młodym kotem, dlatego biorąc pod uwagę jej obecne samopoczucie, liczymy na to, że przed nią kilka szczęsliwych lat. Zuzia nadal czeka na swój dom. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś na temat Zuzi, prosimy o kontakt z Kasią 609 932 424.
-
Cały miesiąc nie pisałam co się u nas działo,a działo się ,działo :) Kot Fryderyk, który jest Wam wszystkim świetnie znany...oficjalnie ma dom! Nie pisałyśmy wczęsniej, żeby nie zapeszać, ale teraz jest już pewne, że MA DOM! Do trzech razy sztuka. Fryderyk zamieszkał z p. Tereską i jej kotką, która niedawno straciła swojego kociego przyjaciela. Szybko się zadomowił i mimo, że rozrabia, jest kochany. Kotka od razu pokazała mu, że to ona rządzi, więc nasz wojownik tozowy na wszelki wypadek schodzi jej z drogi. Wiadomo, z babami lepiej nie zaczynać. Łobuzuje, ale potrafi też być grzeczny Pani Teresa nie potrafi się na niego gniewać, bo Fryderyk robi taki emaślane oczy jak mało kto.Szybko przypomnial sobie, że najlepsze miejsce w domu, to oprócz kuchni, ciepłe łóżko Bardzo dziękujemy pani Teresce za dom dla Fryderyka, który czekał na Panią 3 lata. Dziekujemy także p. basi Tatko, za pomoc w szukaniu domu dla Fryderyka :) 8 luty 2016-Kociątko nazwane przez nas Groszek, które trafiło do nas wczoraj bardzo późnym wieczorem, jest już po wizycie w gabinecie weterynaryjnym. Jest to około 8-miesięczy kocurek. Wykonane zdjęcie RTG nie pozostawia złudzeń- maluch musiał zostać silnie kopnięty. Groszek, bo tak dostał na imię, ma skomplikowane złamanie skośne prawej kości udowej oraz krwiaka na kręgosłupie. Mimo niewątpliwego bólu, Groszek jest łagodny i pozwala sobie pomóc. Został zaopatrzony w niezbędne leki. W najbliższych dniach będzie musiał przejść zabieg osteosyntezy. Groszek zostanie umówiony na zabieg do dr Gugały, to kolejny taki ciężki przypadek po Mili w ostatnim czasie. Przed Groszkiem długie leczenie i z pewnością wiele bólu. Koszt samej operacji został wyceniony na około 500 zł, do tego dochodzą koszty opieki pooperacyjnej oraz powtórnego zabiegu za kilka tygodni celem wyjęcia drutów stabilizujących kość. Szacujemy, że sprawność malucha wyniesie około 1000 zł. Szczeniaczki wszystkie poszły do swoich domków i już dostajemy z nowych domków wiadomości :) "Witam serdecznie.Chciałam tylko się pochwalić,że Lucky dawny Cykorek już nie jest cykorkiem.Oswoił się już z naszym mieszkaniem, nami.Uwielbia moją córkę, budzi ją do szkoły codziennie. Pokochaliśmy go całym sercem i myślę ,że z wzajemnością. W końcu zaczął normalnie jeść. ...z miski ☺.Trochę jeszcze popłakuje jak jesteśmy w pracy i w szkole, ale mam nadzieje , ze szybko mu minie i przestanie się bać, że nie wrócimy do domu.Gdy wchodzimy do domu to sika z radości i całym sobą się cieszy. "
-
Zapraszam na bazarek-wiele nowości :) Filcowe etui na telefony i filcowe zawieszki wielkanocne,a także breloczki do kluczy ;)
-
No na FB przeczytałam nowinę i przyleciałam tu,trza teraz obserwować gdzie w pierwszej kolejności będą foty ;)
- 78403 replies
-
Stowarzyszenie Dogi Adopcje
tatankas replied to Alla Chrzanowska's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Ja z rudą jeżdżę po szkołach,to i ty z Cormaciem możesz :) Powodzenia życzę :) Serduszka już jadą :) -
Piesek Ciapuś to najniższy ze szczeniaczków,budową zbliżony do jamniczka,Ciapuś to spokojny typ obserwatora.Co by się nie działo on z tyłu siądzie i obserwuje wszystko z odległego końca.Stanie przy człowieku i popiskuje, wzięty na rączki wtuli się w szyjkę,liźnie delikatnie raz czy dwa,ale wszystko z umiarem,ma gładką sierść. Suczka Dejzi to wesoła i całuśna sunieczka,będzie maks do pół łydki,chyba najodważniejsza z całego rodzeństwa,uwielbia być na rączkach i rozdawać całusy,ma mięciutką i puszystą sierść. Piesek Dino to biało czarny maluch,którego wszędzie pełno,cieszy się całym sobą wołany do człowieka,ale musi się przekonać,że jest bezpieczny,po wzięciu na ręce najpierw ostrożny,a potem już buziaki rozdaje na prawo i lewo,będzie do pół łydki,albo i mniejszy,ma lekko szorstką sierść,ale puszystą. I ostatni piesek to Cykorek,niby najdłuższe łapki ma,a co za tym idzie największy ze szczeniaczków,ale najmniej odważny,kota obszczekał najgłośniej ze strachu,brany na rączki siedzi nieruchomo,buziaków w ogóle nie daje,ale myślę,że to się jeszcze zmieni-postaramy się o to.Jak coś się dzieje na jednym końcu pokoju,to mogę zagwarantować,że on będzie najdalej od tego miejsca.Ma gładziutką sierść.