Jump to content
Dogomania

kora78

Members
  • Posts

    26249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kora78

  1. filip wydany starsi ludzie go wzieli filipku oby to byl dobry dom dla ciebie!!!!
  2. widzialam mirka, ale zadnych fot nie mam, bo mnie juz poganiano, bo sie zasiedzialam, a czas lecial. zreszta on szalal od scianki do scianki i foty rozmazane by byly tylko. maja w kojcu mlodego psa kremowego, wyzszego, grzecznego. jest ok. mirek szlaony, jak zawsze
  3. zapomnialam dodac, ze po przyjsciu do domu, przed kapiela, juz go czesalam trymerem. Duzo siersci wyszlo. A Rufi dodatkow sie tarzal po dywanie od samego poczatku, glowa, i jest szara plama na dywanie w tym miejscu :P Po kapieli grzecznie wciaz stal, dawal sie wycierac pieknie. Wpuszczony na pokoje potrzepal sie, poczochral, lezal i lizal lapy. Jak byl juz spokoj, wzielam grzebyk i wyczesalam mu grzywke, oczka, uszy. wyjelam spod oczu takie czarne stare strpki ze spiochow. Mial je od bardzo dawna, kiedys balam sie je wyciagac jemu, bo to zaraz kolo zebow. aha, juz wczesiej bawil sie zabawka piszczaca gumowa :) gryzl ja sobie i piszczal, a za rzucona biegal i dawal sobie odebrac. Ale wieczorem, jakie harce sie zaczely!! hohohoho rzucalam mu z synkiem ta zabawke na zmiane, Rufi biegal, przynosil do mnie i wypuszczal. Duzo razy taka rundke zrobil. A stukaną zabawka w podloge, tak lapami smiesznie tracal i drapal :) Pozniej moj synek bawil sie w psa, a Rufi za nim i mu leb na plecy kladzie. Wystraszylam sie. Zrobilam tak samo, jak pies i lazlam po pokoju :D a Rufi za mna i mnie podgryza, paca lapa. Chcial sie bawic :) Wiec usiadlam, a on mi o rak. No to szarpal mnie za rekaw, podgryzal, ja go tracalam, czochralam za pysk. Dla starszego dziecka to fajna zabawa :) Rufi delikatniutki nie byl, ale tez mnie mocno nie uzarl, na pewno tylko zabawa to byla dla niego. A jak go czesalam za 1 razem dzis, to raz warknal, jak sie trymer w siersci zawiesil i pociagnal. To sie wystraszylam i odskoczylam. Ale obracal wtedy w zebach swoja piszczalke. Rufi to zarlok, co widzie jedzenie to chodzi za czlowiekiem, ale nie kradnie ze stolu, a mam niski. No i chudzinka jest duza :( Kregoslup mu sterczy i miednica :(((((((( kupa klakow, a pod spodem szkielecik :( o, wlasnie teraz, ja na kanapie, on lezy niedaleko, spojrzalam na niego, cos powiedzialm, podszedl, uszka polozyl leb kladzie do glaskania i juz lapke na kanape cyk. ja mowie, nie, nie wolno. on zabal i sobie poszedl :) aha, a wczesiej mial pobyt w domu 4 godz i zadnego sikania nie bylo. wyszlismy to od razu siku. ale rylko raz, ciagnie naprzod, nie chodzi na boki, by wachac i teren znaczyc. zobaczymy jutro.
  4. To zaczne od poczatku sumiennie. Oblatywalam sobie schronisko powolutku, bo dawno nie bylam. Zanim doszlam do Rufiego juz dostalam sygnal,ze musze przyspieszyc. wiec pod jego kojcem bylam chwile i poszlam do biura. W kojcu Rufiego bez zmian, suka dobkowata, jeden kundelek duzy i ten kolos. Juz zaczal warczyc do Rufiego, skoczyl. Krzyknelam i odpuscil. Pracownik przyprowadzil Rufiego do biura. bylo tam akurat duzo ludzi, same babki :) Rufi sie cieszyl, byl spokojny. Zajadal psie cistaeczka. Ledwo wyszlismy za teren schroniska, on od razu koo zrobil. Ciagnal mnie z gorki szybkim krokiem. Aut sie nie bal, tirow. Autobusu troche sie zlakl, ale wsiadl ochoczo. Nawet sie chaial tam polozyc. Ale za kazdym razem na zamykajace sie drzwi, nadstawial uszu i cofal sie. Wysiadl tez ochoczo, szlismy kawelake prze centrum, szybko. Pozniej marsz do domku, jakies 6przystankow, te 2 km, jak pisalam. W deszczu wciaz wszystko sie dzialo. Rufi ciagnal, jak sie zmeczyl, pod gorke to szedl wolniej. Do klatki wszedl chetnie, wszedl na parter, stal i czekal na mnie, bo puscilam smycz, zeby zobaczyc, gdzie pojdzie. Do domu wszedl i zostal w przedpokoju, nie chcial chodzic i wachac. wiec sie rozebralam i go oprowadzilam na smyczy. W domu byl tz i synek. Po niedlugim czasie tz wyszedl, bo mu strasznie smierdzialo. Rufi spalaszowal miche od razu, ladnie dal lapki sobie wytrzec mokre. Aha jak szlismy to nie omijal kaluz, szedl jak cielak. W lazience wczesniej juz byl, obwachac, ale jak szykowalam kapiel to wyczul pismo nosem. i troche z oporami wszedl. ale do wanny za skarby juz podejsc nie chcial, wsadzac sila sie go balam,zeby twarzy nie stracic. Obroze sciagal, jak sie zapieral. Zawinelam smycz na szyi to tez nie wszedl, a przeciez zaciskala sie mocno. No wiec.. nalalam wody do miski, namoczylam go gabka. Stal potulnie. Wtarlam szampon i meczylam sie polewajac go woda,zeby splukac. Ma dotad lekki osad z szamponu chyba, jak sie go czochra i glaska, to czuc. Ale w kojcu, w deszczu, sniegu zejdzie przeciez.
  5. wykapany... do wanny nie wlazl. wiec wiecie, jak moje mieszkanie wyglada, poza lazienka... tzn nie tylko lazienka... troche go wczesniej wyczesalam. bawil sie, biegal za rzucana zabawka, nawet jak synek mu rzucal. daje sobie wyjac ją z pyska. ale przy czesaniu, raz jak pociagnelam to warknal. teraz sie suszy
  6. cisza wielka, nic a nic :( trzeba zaraz znow robic, znow na inne miasto... nie wiem,czy jako dubel- bedzie odrzucane?
  7. jestem cala i zywa :) nie jest zle :) Rufi juz w domku, zaraz idziemy sie kapac, bo tz oczywiscie scene zrobil odnosnie smrodu i poszedl sio. Rufi domowy pies, nie wlazi na kanape, stol, itp w autobusie grzeczny, aut sie nie boi. ciagnie na smyczy na psy na ulicy reaguje, ale nie wiem,czy radosnie, czy zadymiasrsko. sprzwdze to, jeszcze jest czas. dal ladnie sie wycierac, bo leje deszcz, a my tak szlismy chyba z 3 km, nie chcialam autobusem drugim jechac. niech sobie polazi, jak tyle zyl w kojcu. zawsze ide z psami ten kawalek, jak biore jakiegos na dt chwilowe. teraz rufi lezy na dywanie, przed chwila sie czochral o niego :) glodomor bardzo, ale to juz nie jadl dobe przeciez, bo w schronie karmienie jest o tej porze, raz dziennie. poczatkwoo nie chcial wejsc do pokoju, nie lazi katow wachac. musialam go na smyczy prowadzic, b oby tak stal na przedpokoju. Zuziu, dokonczymy moze juz na watku :) mialam oddzwonic, ale wychodzilam z domu, a od tza dzwonie za darmo. a z zastrzezionego nr, zeby sie ludziom nie mylilo i nie dzwonili do tza, jako niby do mnie. zeby nieporozumien nie bylo. moj nr jest zawsze kontaktowym do ogloszen psow. 668 836 964
  8. wyslalam mirka do wyborczej. moze sie uda i go tam umieszcza
  9. ale daleko nam spadl. wyslalam do wyborczej. moze ie uda
  10. wysylam na szybko krotki tekst o parowce do wyborczej. moze sie uda za free marta! trzeba do parowki w odwiedziny jechac weszcie! bardzo dawno juz nie bylysmy. wezmiemy go na spacer do lasu, fotki w pomaranczowych lisciach bylyby super. tylko musi slonko byc, a cos deszcz siąpi. oby do wekendu juz ladnie bylo to pojedziemy.
  11. nikogo tu nie bylo, a szkoda. bo rufi juz sie pakuje. zaraz po niego jade. nie ustalilismy formalnosci z Zuziam, wiec zaraz do niej zadzwonie. bo zanim pies pojedzie to powinno byc ustalone. widocznie posta nie dopatrzyla, tak sie na konie nasze zapatrzyla ;) u nas pogoda, pod psem, szaro, buro i deszczowo :( jaki szampon kupic? do szorsciakow? czy do dlugowlosych? Santiro, w piatek sie wstepnie umowmy na transport. popoludniu, ok? do soboty moze tz nie wytrzymac :D
  12. prosimy o fotki! bo dawno nic nie bylo :(
  13. calkiem inny pies, niz ten z 1 posta! wrzućcie tam jedno foto laleczki, niech ludzie zobacza, ze warto jej pomagac. to ona mieszk w domu, czy w kojcu?
  14. i dobrze :) poki jest to smieszne :) jutro odwiedzam Mirka, zobaczymy kogo nowego ma w kojcu...
  15. ale wtedy kosztuja juz minimum 100zl drozej, plus kilkaset zl na transport. i znow stres dla psa ze zmiana, a za chwile znow zmiana- jak na ds pojedzie. czekajcie chwile, zimy nie ma. Denis mial dopiero 1 serie ogloszen, to tyle, co nic.
  16. nie na ten tymczas, moi drodzy. bylam na watkach, gdzie mi sie pae rzeczy na tym platnym dt nie podobalo. zaufajcie mi, obym nie musiala tutaj pisac co i jak. jak domowy platny tymczas, to inny.
  17. a tutaj ten czarny, z szarym, smieszny taki, mlody pisza, ze samiec ma rok [url]http://www.schronisko.walbrzych.pl/index.php?x=12c&id_zwierz=800[/url]
  18. [quote name='Nutusia']Agresor pełną mordką... :( Zefciu - po burzy zazwyczaj wychodzi słoneczko - oby już dla Ciebie nigdy nie zgasło![/QUOTE] no wlasnie! toz to chodzaca radosc calym cialem
  19. aha, ludzie mysla. no, ja tu zagladam i zagladam z dusza na ramieniu. ale co, zaczepic Cie nie mozna? ;P
  20. w srode bede w schronie, to zobaczymy, co u wielkoluda. aga, wiesz cos juz?
×
×
  • Create New...