Jump to content
Dogomania

Evelka

Members
  • Posts

    2122
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Evelka

  1. Czy wiadomo coś więcej? Mam nadzieję, że zwierzaki są bezpieczne...!
  2. [quote name='kaskadaffik']Wstałam i przyleciałam, widzę, że narazie nic nie wiadomo, .... Pieski, żyjecie? :([/QUOTE] Ja dokładnie tak samo... Mam nadzieję, że wszystko jakoś się udało, że nic złego się nie stało!
  3. Matko... To jakiś koszmar. Mimo wszystko ciągle mam nadzieję, że będzie dobrze! Ale [B]Asior[/B], gdyby co to dawaj mi znać proszę.
  4. [quote name='togaa'][B]Evelka[/B], cudna ta Twoja sunieczka. Zycze Wam wytrwałości i sukcesów w rehabilitacji. Będzie dobrze,tylko czasu trzeba... Zrobię Lolkowi zdjęcia. Pieluchy przytwierdzamy sznureczkiem a właściwie gumką i tylko dlatego że siurak wyłazi. No i pielucha w miejscu gdzie sie robi dziurke na gumkę musi mieć mocny' margines'. Nie wszystkie rodzaje pieluch to 'dziurkowanie' wytrzymują... Lolo już tak jest obyty ze swoja pieluchą ,że wystarczy jak powiem.." idziemy zmienić pieluchę".. i Loluś pierwszy po schodach prościutko pruje do "swojej" łazienki... Jak sobie przypomne te pierwsze zmiany ,ponad rok temu.! horror. Bez kagańca ani rusz. A spacyfikować gada...to byl problem ! W dodatku szybko sie wycwanił i jak tylko go widział , rozdziawiał szeroko paszczę..no i jak mu go nałożyć ..? Straszny był ,wykanczał mnie totalnie ,a teraz taki słodziak kochany....[/QUOTE] Iskierka faktycznie jest naprawdę przekochana!:loveu: Choć swój charakterek też ma:mad::eviltong: Z samą zmianą pieluch nie mamy na szczęście problemu, tylko zazwyczaj tuż po niej Iskierka zaczyna szaleńczo biegać, ocierając się o co się da, a tym samym zsuwając pieluchę między nogi... Jak już tego dokona chodzi cała napuszona i bardzo z siebie dumna..:evil_lol: Zatem będę czekała na to zdjęcie, to może my też zastosujemy coś podobnego. Aha, a jakich pieluch używacie?
  5. [quote name='togaa']Bardzo jesteś kochana, Evelka. Sama masz sunię w potrzebie a jeszcze o innych myslisz...! Wielkie dzięki.... Bardzo dziękuję za tak miłe słowa!:oops: Ale naprawdę nie ma za co! Jak tylko dam radę to postaram się zrobić więcej! [quote name='BUDRYSEK']Niewidomy Szaraczek http://www.dogomania.pl/threads/1858...C5%BBywiec-%28 To teraz z kolei ten link nie działa;)
  6. Widać, że jest przerażona bidulka...:shake: A ogon nieciekawie wygląda.
  7. Na razie mogę tylko podnieść...
  8. Musi być dobrze, po prostu MUSI! Za dużo już cierpienia na świecie...
  9. Póki co pozostaje nam trzymać kciuki... Niech ten koszmar wreszcie się skończy!
  10. [quote name='Anetka83']ktos orientuje sie jak sytuacja...? drżę o te zwierzaki...[/QUOTE] Przyłączam się do pytania... Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze i że nie ma żadnego zagrożenia dla zwierzaków.
  11. Nie ma problemu:) Chociaż tak mogę pomóc. Mam nadzieję, że to coś pomoże. Jak tylko dam radę to zrobię Kaszelkowi więcej ogłoszeń.
  12. http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-Starszy-Kaszelek-ma-coraz-mniej-czasu-Uratuj-Go-W0QQAdIdZ205912900 http://www.morusek.pl/ogloszenie/21430/podglad/ I jeszcze na portalu darmoweogloszenia.pl jedno czeka na aktywacje (maila wysłano na adres [email protected])[FONT=Times New Roman] [SIZE=3]Przepraszam, że tak mało na razie, ale jakoś opornie mi to dziś szło. Zresztą strasznie zmęczona jestem, a psiaki jeszcze czekają na wyjście;) Ale zawsze to jakiś dobry początek mam nadzieję. I przede wszystkim mam nadzieję, że Ktoś o wielkim sercu się odezwie! [/FONT]
  13. W razie czego ja też jestem pod telefonem (509 254 933).
  14. Naprawdę coraz bardziej mnie to wszystko przeraża...:shake:
  15. Matko, ciągle mam nadzieję, że jeszcze uda się jakoś pomóc tym psiakom... Że zdarzy się cud... Mimo wszystko.
  16. [quote name='kasiafiona']Jeżeli jestem takim problemowym domem tymczasowym to bardzo proszę zabierzcie psa jak najszybciej. Bardzo łatwo się mówi co należy zrobić i jak należy reagować na odległość. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Z pierwszej telefonicznej rozmowy z Kizi przez telefon powiedziałam, że zajmę się psem i fajnie byłoby gdyby było wsparcie w postaci jedzenia dla psa, ale jak go nie będzie to też sobie poradzę. Aby było łatwiej mieć ze mną kontakt zalogowałam się na dogomani - aby na bieżąco informować co i jak. Jak powiedziałam, że kastracja jest podstawą jakiegokolwiek szkolenia i pracy z psem sporo osób to poprało. Dziś przynosi to rezultaty a jednak jest problem bo zostały poniesione koszta - nikt nie widzi a bynajmniej nie pisze o tym, że załatwiłam kastrację po kosztach a co najważniejsze, że przynosi ona zamierzony skutek - czyli pies się wyciszył. Ja nie prosiłam o psa na dom tymczasowy - chciałam pomóc gdy była potrzebna taka pomoc. Na dzień dzisiejszy ponoszę koszty utrzymania psa i nie tylko ale widać i z tym jest źle. Pies jest w trakcie szkolenia, zmienił swoje zachowanie ale to się nie liczy - bo "Wy" uratowałyście kolejnego psa przed uśpieniem a ja powinnam siedzieć cicho i dalej robić to co robię. Rzeczy, które przekazałam na bazarek też kosztowały i to są moje koszta ale to też jest źle bo proszę o pieniądze. pies ogólnie szkód w domu nie robi kocha natomiast kwiatki. Kilku ich już nie mam - 12 kwietnia kupiłam mężowi na rocznice ślubu bonsai i wybaczcie, że nie siedzę cicho i nie godzę się z jego stratą. Dla Was może to norma ale dla mnie pewne rzeczy maja wyraz symboliczny i są ważne. Dla niektórych jest to jednak znak, ze u mnie jak w hotelu dla psów trzeba płacić. Szkoda tylko, ze na dzień dzisiejszy nie zarabiam na tym tak jak w hotelach i mam tylko straty. Hotele chyba też nie szkolą psów i nie płaca za ich leczenie czy utrzymanie. Widzę, że moja praca się nie liczy więc albo szybko zabierzecie psa albo sama znajdę mu dom bez pytania Was o zdanie.[/QUOTE] Ale ja jestem naprawdę pełna podziwu dla Twojego zaangażowania! Tak jak zastrzegłam na początku nie wnikałam w całą sprawę, więc moje odczucia były bardzo subiektywne! Chodziło mi tylko o to jedno zdanie... Ale absolutnie nie chciałam podważyć Twoich zasług dla Brunera czy ich umniejszyć! Mój wywód odnosił się raczej do ogółu pewnych sytuacji, a nie do Ciebie konkretnie. Jeśli Cię uraziłam to przepraszam. A co do wartości sentymentalnej pewnych rzeczy to uwierz mi, że coś o tym wiem... Ale mimo to mam nadzieję, że Twój Mąż jakoś to przyjmie. W każdym razie jeśli Bruner nie ma jeszcze ogłoszeń to trzeba by je zrobić jak najszybciej, bo jak już pisałam DS byłby najlepszym rozwiązaniem tego problemu!
  17. No właśnie i o to chodzi! A z tym, że to zazwyczaj wina człowieka i tego, że czegoś dobrze nie schował i nie przewidział pewnej sytuacji to już utrafiłaś w samo sedno! A przecież nie możemy żądać, żeby ktoś rekompensował nam straty, które niejako mieliśmy na własne "żądanie", z niedopatrzenia... Ale mniejsza już o to! Teraz najważniejsze, żeby jakoś rozwiązać tą sytuację! Najlepiej by było gdyby prędko pojawił się jakiś DS... A czy Bruner ma już jakieś ogłoszenia?
  18. [quote name='NatiiMar']Niestety,teraz tylko czekamy...straz i policja nie wpuszczają już nikogo. Tamte miejsca staja się już niebezpieczne, woda jest silna i wysoka, ziemia się obsypuje, jest ciemno... Woda sięga około 30-35 cm. Duży pies może w takiej stać. A małe pieski? Jamniczki, kundelki i inne? Ten "człowiek" odpowie za to, tego możecie być pewni. 23 psy zostały zabrane przez ludzi z okolicznych domów. Ludzie mają podwórka i kojce, tam umieścili psy. Te są na pewno bezpieczne. Reszta czeka na cud.[/QUOTE] Matko... To jest jakiś koszmar... Po prostu nie do wyobrażenia... Nie wiem co bym zrobiła temu zwyrodnialcowi gdybym go spotkała! Sam powinien teraz siedzieć w wodzie, odcięty od świata i wszelkiej pomocy!
  19. [quote name='kora78']Wiele napisałam, kilka razy, w odpowiedzi na powyższe słowa, zwłśzcza kasiafiony, ale usuwałam za każdym razem. Nie chcę, by się obraziła, lub by na mnie psy wieszano. Zszokowały mnie słowa: "Więc może macie pomysł jak zrekompensować te koszta." Proponuję w tytule i w 1 poście prosić o sponsoring bazarku ogłoszeniowego na ds lub dt dla psa, bo czarno wszystko widzę. Sytuacja robi się bardzo nieciekawa. Nie mamy pieniędzy, bo płacić za wszystko, co pies zje, nie dawałyśmy go na hotel, a na dt. Jeśli kasiafiona postanowi go oddać to szukamy dt lub pies wraca do schronu, gdzie pewnie zostanie uśpiony[/QUOTE] Dopiero przybyłam na wątek, więc jeszcze dokładnie nie znam całej sytuacji i absolutnie nie chce się wymądrzać, ale faktycznie mnie również zszokowały te słowa...:roll: Sama nie raz miałam sytuacje gdy jakiś tymczas coś nam zjadł/zniszczył i owszem nie raz się złościliśmy (zwłaszcza TŻ:diabloti:), ale to przecież PSY, one nie robią nic złośliwie, a my biorąc je pod swój dach musimy liczyć się z ewentualnymi kosztami i stratami, choć nie przeczę, że miłe i łatwe do zniesienie to nie jest... Ale za to jakie zyski! Ratujemy kolejne psie istnienie! Ale wracając do sedna sprawy to sytuacja faktycznie nieciekawa. Pomyślę jak mogłabym pomóc. Z finansami u mnie nieciekawie, ale może poszukam czegoś na bazarek. Będę myśleć. A psiak jest prześliczny i zasługuje na prawdziwy dom, który wierzę, że znajdzie niebawem!:)
  20. [quote name='Asior']schronisko odcięte!!! nikt nie dojedzie :([/QUOTE] Co Ty mówisz?! A co ze zwierzakami?!
  21. Podnoszę, bo sprawa jest ważna. Napiszcie chociaż Kto bywa w krakowskim schronisku to napiszę PW... Będę wdzięczna za wszelką pomoc...
  22. Zadzwoniła dziś do mnie pewna Pani (mój numer znalazła gdzieś pod programem "Kundel bury i kocury", w którym była moja tymczasowiczka - Iskierka), która pytała jak mogłaby się dostać do tegoż właśnie programu z pewnym psiakiem... Ale do rzeczy! Wczoraj ok.8/9 przypadkiem jechała z koleżanką drogą między Kosocicami a Piaskami i na tamtej drodze, w samym środku kałuży siedział przemoknięty[COLOR=Black] i przemarznięty[/COLOR] [B][COLOR=Navy]PEKIŃCZYK[/COLOR][/B]! Żadna z Pań nie mogła Go wziąć do siebie (jedna ma np.agresywnego kota), ale mimo wszystko zdecydowały się Go stamtąd zabrać, bo czekałaby Go tam pewnie śmierć pod kołami auta, z wychłodzenia, albo głodu... Psiak chętnie i bez problemu wskoczył do auta, więc ten środek lokomocji musi Mu być dobrze znany. Jednak pod schroniskiem nie bardzo chciał wysiąść... Ze strachu próbował ugryźć pracownika. Widać było, że jest przerażony. Panie porozwieszały ogłoszenia o znalezieniu Psiaka, jednak w schronisku nikt o Niego nie pytał (Pani dzwoniła tam dziś popołudniu, żeby dowiedzieć się o Jego stan). Aha, wczoraj nikt nie sprawdzał płci, ale Pani twierdzi, że to raczej piesek, ale nie jest to potwierdzona informacja. Pani bardzo przejmuje się Jego losem i tym, że sama nie mogła Go przygarnąć i dlatego bardzo prosi o pomoc w znalezieniu Mu dobrego domu! [U]I tutaj pojawia się moja prośba do Was - a mianowicie czy Ktoś mógłby pojechać do schroniska i zrobić psiakowi kilka zdjęć?! Bo bez tego nie ruszymy z ogłoszeniami... Byłabym ogromnie wdzięczna![/U] Aha! Numer nadany pieskowi to: [SIZE=3][COLOR=Red][B]91/05/10[/B][/COLOR][/SIZE][COLOR=Black], został oddany do schroniska 17.05. Bardzo proszę o pomoc! Mam nadzieję, że ta malutka psinka już niedługo będzie się mogła grzać na kanapie u boku swojego Człowieka... [/COLOR]
  23. Eh, to co się teraz wyprawia na świecie to naprawdę jakiś koszmar jest... Kiedy to się skończy?:shake:
  24. Ogromnie się cieszę, że Cooki vel Margolcia vel Sz...;) jest już w swoim własnym, wspaniałym domku!!!:multi:
×
×
  • Create New...