Jump to content
Dogomania

Victoria

Members
  • Posts

    2324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Victoria

  1. [quote name='lawendowa']w domu stoi całkiem prawie nowa maszyna do szycia...i tak okropnie korci by coś samemu zrobić :)[/QUOTE] taka 'zwykła'?? Mama mi nie pozwala na maszynie, bo mówi ze do szycia taśm porzebna jest jakaś specjalna mocniejsza. Szyłaś już na zwykłej?? Da się?? Vailet, też mi się wydaje, że to strasznie krótkie jest. Ale nie dla nas ten rozmiar na szczęście ;p Ja szukam Ski i Lki dla moich bab. Może kupię dziewczynom pod choinkę nowe szeleczki. Od niedawna rozglądam się za lime bone L. Używane chciałam kupić, bo Lki są strasznie drogie;p ale to chyba raczej nowy wzór więc nikt nie będzie miał na sprzedaż. Kase zbieram, więc jak będzie jakaś w miarę tania oferta, to pewnie kupię. Taki śliczny jest ten wzorek :loveu: A dla małej chciałam coś z różowym ;P Kurde, ten temat jest bardzo niebezpieczny dla mojego portfela:diabloti:
  2. Ty$ka - fajny pomysł ;) U mnie też nie czesto mozna zobaczyc psa na smyczy.. Wyciagne ja na spacer, moze wezmie psa, zobaczymy. Ale to dopiero za jakiś miesiac. Tak, to jest zagrozenie zycia, ale mi chodzilo o cos typu smierc głodowa, badź od pobicia
  3. szkoda ze nie ma przepinanej, ale z max. dł. ok. 120-140cm. Bo lubie miec dwa karabinczyki, ale nie lubie za dlugch smyczy, a ta przepinana kora mam wlasnie taka jest..
  4. Dobry pomysł z tymi artykułami :) Jak coś znajdę to u nich przypadkiem zostawię ;P Wyciągałam ja na spacer z psem, za kazdym razem przychodzila bez niego albo z nim ale bez smyczy (wtedy ja swoją na rece ;/), jednak przewaznie bez niego. Sztuczki tez miala okazje widziec (a w przypadku yorka jest ich duuuzo). To ściągnęło tylko ukąśliwe komentarze typu, że 'lansuję się po mieście z yorkiem pod pachą" :lol:. Było to cztery albo pięć lat temu Myślę, że 'masowe' namawianie ich też byłoby skuteczniejsze niż moje gadanie, ale u mnie psiarzy jest tyle co kot naplakał. Osobiście znam chyba tylko jedną dziewczynę, która poważnie interesuje się swoim psem. A czlowieka popierającego r=r chyba żadnego... Ten temat szczególnie chciałabym zostawić komuś innemu, bo sama słysząc cos w stylu "a co mnie obchodzą jakieś szczeniaki. Przecież to nie moja suka", zupełnie tracę cierpliwość.
  5. Jest szczepiony Tak, myślę, że będą go szukać. Oni chcą mieć zwierzaka, tylko, że przy najmniejszym wkładzie pracy i minimalnym poświęceniu ze swojej strony. A zimą - nie jest wypychany na siłę na dwór. Znaczy jest, ale zaraz potem wraca, drapie w drzwi i go wpuszczają wtedy kiedy on chce wrócić. Inaczej jest latem, kiedy na dworzu jest ciepło, pies wtedy siedzi dłużej na świeżym powietrzu i z nudów robi sobie wycieczki po okolicy. Rodzice też są problemem. Bo z koleżanką mogę sobie gadać i nawet jeśli bym do niej kiedyś daj Boże trafiła, to z jej rodzicami dyskutować nie będę. Oni doskonale wiedzą, co pies je, bo sami mu to jedzenie kupują, oraz jak wyglądają jego spacery, bo sami tak go nauczyli wychodzić. Pewnie w marchewce makaron był, tylko ja go nie widziałam, bo z całej miski zostały tylko dwa kawałki marchwi. Widzę, że nadinterpretujecie moje posty lub ja coś wyolbrzymiłam. Pies ma zawsze wodę, ma posłanie, jedzenie (tylko nieodpowiednie), nosi obrożę (którą musialam sama luzować, bo palca nie było gdzie wsadzić..), w zimę nie marznie. Tylko jego spacery wyglądają karygodnie i dieta jaką zapewniają mu właściciele. ;) Nie są to warunki zagrażające jego życiu. Mieszka tam już parę ładnych lat
  6. [quote name='Lucky.']a wytłumaczy mi ktoś co to jest ten pay pal ?[/QUOTE] też jestem ciekawa edit: nie zauważylam linku :lol:
  7. Chodziło mi o tą ustawe o zakazie sprzedawania psow bez uprawnien. Jest tam jakas wzmianka o kontroli nad psem w trakcie spacerow. Nie wnikam w to jakie teraz są prawa (co jest napisane), bo wiem ze nikt i tak sie to tego nie stosuje. Rozmawiałam dzisiaj z osobą, której sasiedzi wypuszczaja psa samego na osiedle. Pomimo próśb i gróźb mieszkańców osiedla, właściciele nie zmienili swojego zachowania. Sąsiedzi wielokrotnie dzwonili na policje i sm, a nawet do tozu, ale bez rezultatów. Rozmowa z kobieta z tozu zakończyła się tymi słowami: "czy jeśli ja tego psa kopnę, to będziecie mieli podstawy do interwencji?" - po czym kobieta po drugiej stronie rozłączyła się oburzona.. A chodziło o to, że pani twierdziła, że nie może nic zrobić w tych sprawach (dzwoniono w sprawie również innego psa, zostawianego na 12h dziennie samego w mieszkaniu) Ta sprawa ciągnie się już kilka lat. Ludzie nie wiedzą już co mają robić, bo wszystkie możliwe słóżby zawiodły. Co do koleżanki - rozmawiałam, tłukłam jej to, namawiałam, prosiłam, błagałam i nic. Żadne rozmowy nie podziałają. Sugerowałam jej kastrację, ale oni nie widzą żadnych podstaw to zabiegu. Byłam ostatnio u niej i widziałam michy. Była tam jakaś inna karma niż zawsze (nie wiem jaka, ale nie farbowana) i w 2. misce resztki marchewki. Konfrontacje.. - uwierz, było ich bardzo wiele, więc jeszcze jedna by nie zrobiła większej różnicy ;)
  8. Właśnie - oto nasza polska sm.. A moze tylko w Mazowieckim takie lenie są ??:evil_lol:
  9. Zachamowania mam nie ze względu na relacje 'ja-ona', tylko ze wzgledu na to ze znam jej rodzine, warunki w jakich sie wychowywała i mieszka (nie bede tego tu opisywac) i mam do niej indywidualne podejście, ktorego Wy nie mozecie zrozumiec, bo jej nie znacie.
  10. strix - nie zmienię zdania, chyba, że powiesz mi konkretnie co może zrobić toz w takim konkretnym przypadku (warunki jakie musza byc spełnione zeby zareagował) Nie powiem, że pies nie ma co jeść, bo ma! Tyle, że niezdrowe, ale tego sprawdzac nikt nie bedzie.. liczy sie to, że ma cokolwiek przeznaczone dla psa Co do kary za niekontrolowanie zwierzęcia: czemu w takim razie moi sąsiedzi pomimo licznych telefonów do różnych słóżb nie dostali zadnej nagany, ani kary?? Gdzie chodziło o dużego psa Nie mam zamiaru sprawy zostawic - czekam tylko na moment, kiedy zgłoszenie jej przyniesie największe efekty, więc prosze mi nie mówić ze relacje z kolezanka sa wazniejsze, bo po ukonczeniu szkoły (za 7 miesięcy) urwie sie kontakt między nami.
  11. dzięki :) Gadałam właśnie z mamą, która jużo razy miała styczność z głodzonymi psami, bitymi itp. Wiele takich przypadków zgłaszała na sm, policję. Jej zdanie jest tutaj podobne do mojego, tzn: karma dla psa to karma, jeśli ją produkują to znaczy, że nadaje sie na posiłek dla psa, makaron też. Sm nie bedzie wnikac w składniki odzywcze owej karmy czy makaronu. Dla nich liczy sie ze pies ma pełną miskę i nie jest za chudy. Sm nie może ocieniac zamożności właściciela, czyli nie ma prawa oskarzac go o to ze kupuje psu tania karme. W sprawie jedzenia nic sie nie da zrobić A o 'bezsilnosci' sm jesli chodzi o pałetanie sie samych psów po ulicach, to miałam okazje sie osobiscie przekonac. Z ta różnicą, że wtedy chodziło o agresywnego doga, a teraz mówimy o jamniku.. W tym roku jakiekolwiek zgłaszanie tego jest skazane na pewne niepowodzenie
  12. Oj w naszym schronie raczej lepiej by nie miał. Nie robię nic, bo nie da się nic zrobić, a sytuacja dla psa nie jest zła. Już parę razy dzwoniłam na sm w sprawie psa sąsiadów, więc to nie jest tak, że na odległość bym pomagała, podpisywała petycje, a jak mam jakąś sprawę koło nosa to odpuszczam. Powtarzam: pies nie chodzi głodny, sąsiadka mu daje mięso, dzieciaki kanapki (w których jest min. szynka), pies podjada normalne jedzenie z miski psa sąsiadów. To jest taki domek wielorodzinny, bez ogrodzonego terenu. Psy tam latają luźno, mają michy również na dworze. Ten pies sobie radzi. Problemem nie jest on, tylko inne, które spotka na swojej drodze, oraz te, których jest ojcem. Powtarzam również, że gdy będzie można coś zrobić w sprawie jego spacerków po mieście - zawiadomię kogo będzie trzeba. Wtedy prawdopodobnie odpowiednia instytucja zajmie się również kwestią jedzenia, jakie daja mu właściciele. Teraz nic nie zrobię. To że jeśli pies nie jest bity i głodzony to jest okej, to nie moja opinia. Ale na chociażby mandat, to co jest u nich w domu, to za mało. panbazyl - umiałabyś mi poradzić w kwestii pewnego konia?? Jeśli jesteś dobrze obeznana w temacie, to czy mogę Ci opisać na pw pewną sprawe?? Sorki, że chcę Cię tak wykorzystać ;P
  13. Wrócmy może do tematu psów ;) to jest dogomania, a nie szczuromania ;D Dodam jeszcze, że pies koleżanki nie widzi różnicy czy dostaje jedzenie od właścicieli, czy od sąsiadów. Dla niego liczy się, że ma to jedzenie. Nie będę ryzykować donosząc na nią, jeśli nie mam pewności, że to przyniesie jakiś skutek. Jest duże prawdopodobieństwo, że toz lub sm stwierdzi, że pies ma odpowiednie warunki do życia, bo chudy nie jest, ma gdzie spać, ma miskę z wodą i z jedzeniem, po czym odjedzie nie robiąc zupełnie nic. Gdyby zwierz był katowany, to bym się nie wachała, ale jeśli ważą się moje kontakty z koleżanką o ryzykowną akcję, która najprawdopodobniej nie przyniosła by żadnego efektu (jeszcze), to wybaczcie, ale nie mam zamiaru ryzykować.
  14. Otrucie, zagryzienie i wpadnięcie pod samochód to już inna bajka. Pies mieszka tuż przy szkole i dzieciaki mu dają kanapki, więc nie martwi mnie to, że jest głodny, ale raczej to, że nie właściciele mu zapewniają odpowiednie jedzenie, a przypadkowe osoby, ktore nic wspólnego z psem nie mają. Smutne jest to, że osoby, które nie potrafią zapewnić psu zdrowego jedzenia, owego psa posiadają. Pies już raz wpadł pod samochód, albo motor (nie pamiętam) czego skutkiem była łapa w gipsie. To nie nauczyło właścicieli używania smyczy - nadal jest wypuszczany na samotne spacerki. Najbardziej irytuje mnie to, że pies lata po mieście, za przeproszeniem, z jajami, a dziewczyna potem do mnie dzwoni późno w nocy z tekstem:"Kasia, znalazłam małego szczeniaczka, chodź go weź.." To byl już szczyt wszystkiego. Miarka się przebrała, po nowym roku dzwonię na SM. I szczerze mówiąc nie ten pies mnie najbardziej obchodzi, ale inne, mniejsze, które miały okazję zobaczyć z bliska ząbki owego psa, lub suki w cieczce i ich przyszłe szczeniaki Niestety na to wpływu nie mamy, aż do przyszłego roku. Skąd wiesz, że mam jednego szczura??
  15. Rozważałam taką opcję. Nawet kilka razy już się do tego zabierałam, ale nie mogę.. to moja koleżanka, poprostu nie potrafię. Pies nie jest zagłodzony, bo chodzi sobie sam po mieście i sam sobie znajduje, ludzie mu dają, sąsiedzi.. Ten makaron jest w misce cały czas, czasami ma też suchą karmę (niestety z tych z biedronki.. trzy kilo za parę złotych..) Obiecałam sobie, że zadzwonię do tozu albo na sm, jak wejdzie w zycie ustawa zabraniająca puszczanie psa samopas, albo kogoś poproszę, żeby zadzwonił.. Sama nie umiem, znam właścicielkę już bardzo długo i mimo najszczerszych chęci nie potrafię tego nigdzie zgłosić. Nie teraz, jak chodzimy do tej samej szkoły Haha, a myślałam, że tylko mój pie sjest taki rąbnięty i żre szczurze żarcie ;P Ni emożna jej zostawić samej z wiaderkiem, bo biedny szczur nie będzie miał co jeść xD A psu zdarza się (czyt. robi to notorycznie) jeść też wiórki..
  16. Tacy ludzie nie powinni miec psów... Moi sasiedzi maja bernardyna, ktory tez czasami im ucieka. Ale znam go od szczeniaka wiec sie go nie boje, gorzej jak z Lusią (york) idę. Takie bydle może mniejszego psa zgnieść łapą. Ale kiedyś mieli kundla, ktory notorycznie uciekał (kilka razy w tygodniu), pogryzł lekko trzy osoby. A gdy się im zwracało uwagę mówili że on nie gryzie. Prawda, wyglądał na spokojnego, chodził, nic go nie interesowało, ale miał takie odpały, że jak mu się coś nie podobało to się rzucał.. A koniec jego życia wyglądał tak, że uciekł, właściciele stwierdzili, że już i tak pewnie niedługo zdechnie i to olali... (jak zawsze gdy uciekał)
  17. Mi też sie zdarza kupic jakas kosteczke z pedigree albo saszetke, ale zeby karme.. pies na tym dlugo nie przeżyje. Mojej kolezanki pies czasami je sam makaron.. puszeczka to dla niego rarytas
  18. Oj takie dzieciaki najbardziej mnie wkurzają. Szły sobie kiedyś dwie dziewczynki w podobnym wieku, ze spanielkiem na flexi.Starsza go trzymała. W pewnym momencie zaczęła biec, a pies za nią ciągnięty na szelkach. Mały się przewrócił, a dziewczyna go tak ciągnęła plecami po chodniku, pomimo jego pisków. Nie mogłam na to patrzeć... Już chciałam do nich podejść i im coś powiedzieć, ale to i tak by nic nie dało.. Wiem jak reagują dzieciaki w tym wieku na jakiekolwiek zwracanie uwagi.. Przynosi to odwrotny efekt od zamierzonego.. Tylko szkoda tego psiaka To jaka była ta gorsza??
  19. dzięki, zobacze
  20. vege* - jak je zrobiłaś?? Zaplatane tak jak tzw. bransoletki przyjaźni?? Śliczne
  21. [quote name='evel']Mnie do głowy przyszedł jeszcze sheltie :)[/QUOTE] Hehe, też o min pomyślałam. A Jack Russel Terrier?? Nie zagłębiałam się w charakter rasy, więc mogę się mylić, ale zawsze mi się wydawało, że te terrierki należą do tych łatwiejszych
  22. A może weźmiesz coś z terrierów?? Ma być duży??
  23. O matko, moje 13kilo ma w szyi 32cm ;P A york 19 Vailet, ja na Twoim miejscu darowałabym sobie ten rozmiar. Kiedyś też tak zaszalałam, a potem tego żałowałam, bo za pięniądze wydane na niedopasowane szelki mogłabym kupić coś co by się przydało. Jeśli koniecznie chcesz te Mki, to porozglądaj się, może trafisz na kogoś kto ma ten rozmiar i będziesz mogła przymierzyć.
  24. omry, mnie tez to bawi, dlatego wsadzilam to w cudzysłów ;) Hehe, takie typowo Millanowe sformułowanie
  25. To nie ma być kopnięcie. Sztuka polega na dotknięciu psa, czy to nogą, czy ręką, nie ma znaczenia (przynajmniej u mnie), 'przekazując mu energię'. Trzeba psa tak dotknąć butem, żeby nie sprawiło mu to bólu, ale żeby załapał, że jest to korekta.
×
×
  • Create New...