Jump to content
Dogomania

Victoria

Members
  • Posts

    2324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Victoria

  1. Ten z linku był właśnie na ogłoszeniu
  2. ziellono czerwona świetna :) Marta, ile obroży ma jeden Twoj pies, np. Ares?? Jak coś to pytam z ciekawości ;P
  3. Jeden gościu chciał wsadzić kaganiec na mojego yorka :lol: Ehhh ludzie mylą wychowane psy z właścicielami i puszczone samopas agresory..
  4. Moje 13 też. Ale wtedy jeszcze nie ważyło 13 ;p A w wieku ok. 4-5 miesięcy rzuciła się na faceta w mojej obronie :D Buu, a ja szans nawet nie miałam bo w szkole byłam ;P
  5. buuu nikt nie komentuje [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/15/imgp4222c.jpg/][IMG]http://img15.imageshack.us/img15/6033/imgp4222c.jpg[/IMG][/URL] zabójcza ta minka;p [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/683/imgp4237a.jpg/][IMG]http://img683.imageshack.us/img683/6299/imgp4237a.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/853/imgp4223y.jpg/][IMG]http://img853.imageshack.us/img853/2739/imgp4223y.jpg[/IMG][/URL]
  6. yorka ubieram zawsze na dłuższe spacery, na siusiu wychodzi bez ciuchów. Mamy ręcznie robione sweterek, kombinezon ortalionowy (na snieżne szaleństwa) i polarek z nogawkami. Kundlica nie ma nic. Jak była mała to w sweterku latała, ale teraz już jej ine ubieram. Dosyć często Lusia w czerwieni i palemce z kokardką na głowie wzbudza pozytywne raekcje, chociaż zdarzają się też te mniej miłe, aczkolwiek sporadycznie
  7. Dobre xD Soko, one oddadzą wszystko, jeśli wiedzą że jest czas na ćwiczenia Na to, że wszystko jest super w życiu bym sama nie wpadła ;p Od jutra zaczynamy - pomysł genialny :)
  8. No to Lusiasta kawałek na Krupówkach sama szła :D Da się przedobrzyć, przynajmniej w naszym przypadku. Przestraszy się czegoś (mówię tutaj o maxymalnym przerażeniu, gdzie trzęsie się tak, że widać tylko czarną plamę), to potem przez kilka tygodni praca od nowa. Ona już tak ma. Podejdzie do niej z zaskoczenia wielki pies, to potem się przez tydzień bardziej boi każdego.
  9. Obie znają komendę puść. Zabawki dają sobie zabierać, gorzej z rzeczami które same sobie wzięły - na nie żadna komenda nie działa. Nana 'broni' tylko takich rzeczy jak kość leżąca w legowisku, albo rolka po papierze toaletowym, a Lusia większości małych rzeczy które ukradnie. Nie wiem jak mam je nauczyć oddawania dobrowolnie przedmiotów ukradzionych. U Nany działa smaczek, natomiast Lusi można podtykać pod nos kiełbasę, ale ona woli np. korek od butelki albo sreberko po kanapce..
  10. Jak nie muszę to psa nie biorę, ale są takie sytuacje, że np. będąc już z psem coś mi wypada. I szczerze powiem, że wiedząc, iż w jedną stronę będę się spieszyć, świadomie biorę psa ze sobą. Wolę psa nieść w jedną stronę, a w drugą iść spacerkiem, z psem na smyczy, niż iść dwa razy lub z braku czasu nie iść potem z psem w ogóle. Bo u mnie ze spacerami nie jest tak hop siup, że sobie wychodzę na ile chcę i gdzie chcę. Mieszkam w nieciekawej części miasta, jeśli chodzi o latające luzem stworzenia (nie powiem psy, bo kiedyś nas kot zaatakował.. ;P) Żeby iść z psem na spacer muszę wlec się do centrum miasta z psem na rękach aż nie wejdziemy w normalną okolicę. I tu mnie żadne argumenty nie przekonają, że pies ma iść cały spacer. Miałam kilka nieprzyjemnych sytuacji, że np. wielki pies na mnie wyskoczyl z czyjegoś podwórka zza rogu z zębami. Więc dla psiego bezpieczeństwa i własnego sumienia niosę psa na rękach aż do miejsca, gdzie zaczyna się cywilizacja i ludzie z mózgami. W Wawie jestem zazwyczaj z rodzicami (wtedy nie mam absolutnie nawet minimalnego wyboru, bo słyszę z dwóch stron 'weś ją na ręce', a gdy tego nie zrobię biorą ją sami rodzice). Z tą socjalizacją wolę nie przedobrzyć. Na codzień Lusia nie spotyka się z takim tłumem jak np. w Wawie, więc jednorazowy wypad jest dla niej szokiem. Będąc w miejscu z zagęszczeniem ludzi pokroju centrum handlowego nie biorę psa na ręce, ale idąc tak zapchanym chodnikiem, że sama ledwo się poruszam, iście z 2kg na smyczy zakrawa na cud.
  11. No właśnie naszej sierści też nie ma :(
  12. Żaden. Jeśli wolisz można to nazwać pieszym przemieszczaniem się z jednego miejsca do drugiego ;)
  13. Miałam taki okres, że się chwilami własnych psów bałam (chodzi o sytuacje z pilnowaniem jedzenia). Teraz też mam takie chwile, ale zamykam oczy i wyobrażam sobie, że nie ma tam psa, wyciągam rękę i śmiałym ruchem zabieram to co chciałam. Jeszcze mnie pies (specjalnie) nie ugryzł. Raz się zdarzyło, że Lusia (york) się na mnie rzuciła, ale to była moja wina, bo podeszłam do niej od tyłu, kiedy jadła. Jak widzi, że ja to ja, to daje sobie w misce grzebać. tylko czasami ma takie fazy, że warknie, ale nie ugryzie. Innym razem pomyliła mój palec ze szmatką. Miała coś ok pół roku. Nawet moje wrzaski nie sprawiły, że puściła, a nawet lepiej - zaczęła szarpać ;] Miałam paznokieć przedziurawiony i cały fioletowy.. A z Naną to nie wiem jak jest, bo nie warczy, tylko tak staje nad 'zdobyczą', jakby ją sobą chciała zasłonić. W takich momentach mam obawy przed wyciągnięciem ręki po przedmiot. Natomiast z michy mogłabym jej wszystko zjeść ;p Ale tylko ja, nikomu innemu nie pozwala sobie w jedzeniu grzebać.
  14. mała nie lubi szybko mijających ją ludzi i sama chce na ręce, a jest raczej psem lubiącym ruch i kochającym innych ludzi, więc zdarza się to rzadko. ladySwallow, na przykład, bo jest błoto, a ja się gdzieś spieszę i nie chce mieć całej kurtki ubłoconej, albo bo jest duży śnieg i wiem, że nie będę miała jak psa potem wyczyścić z lodowych kulek, albo zwyczajnie nie mam czasu na spacer w trybie ostrożności i obserwowania czy gdzieś w pobliżu nie idzie jakiś ONek.
  15. Idąc bardzo ruchliwą ulicą w wawie, wolę wziąć psa na ręce, tak samo jest jak przechodzę przez ulicę bez pasów, ew. świateł. Zarówno dla własnej wygody, jak i dla komfortu psa. A pies, który non stop na rękach jest noszony nie żyje na wyższym poziomie niż człowiek. Raczej powiedziałabym, że takie zwierze jest kaleką. Nie wyobrażam sobie moich psów bez możliwości obwąchania trawnika, czy latarni.. Natomiast nie widzę niczego złego w niesieniu psa na rękach od czasu do czasu, jeśli są to sytuacje wyjątkowe.
  16. A ja bym wzięła niebieskie paski ;) Cudeńka! Od Taks jest prześliczna, activdogi też, ale bardziej ta na zielonym mi się podoba
  17. Aaaa! Jakie cudowne!! Koniecznie daj linka :)
  18. Lawendowa - kolorami pasuje, ale całość mi się niezbyt podoba, aczkolwiek to tylko rzecz gustu ;) Te kwiatki są takie delikatniusie, że smycz przy nich sprawia wrażenie dość masywnej
  19. Moja jest tą sprytniejszą..
  20. Wolę większe psy, mój york jest co miesiąc chory, zeżera kupy i pety, szczy na dywan, a na spacerach sra na środku chodnika, łazi w pomarańczowym polarze z frendzlami przy kapturze i rzuca się na duże psy, a małych się boi I go kocham
  21. Aaaaa, coś Ty mu zrobiła?? haha Jak byłam młodsza to robiłam tak ze sznurówką..:diabloti:
  22. Nie no masakra.. Tylko psa mi szkoda. Po tym co zacytowała omry, obawiam się, że ta dziewczyna tego psa utopić gotowa.. No bo to nie pies przecież, tylko lalka. Monika - mam yorka wiesz? I nie uważam go za szmacianą lalkę. Moi znajomi mieli coś w stylu setera i jemu bliżej było do lalki niż mojej yoreczce. Jeśli chcialas większego psa, to po co kupiłaś shih tzu?? Wiesz co to jest przyjaźń?? Nie tylko w świecie ludzi, ale też w stosunkach pies-człowiek, jest to uczucie niezależne od wyglądu, opierające się na wzajemnym zaufaniu i miłości, uczuciach niezależnych od wielkości psa. Wygląd określa się mianem 'ładny/brzydki', a nie 'nadający się na przyjaciela/nie nadający się na przyjaciela'. Jeśli Ty nie potrafisz kochać swojego małego psa, to nie pokochałabyś żadnego innego. Też chciałam dużego psa, nie yorka. Ale teraz nadal żałując (to nie jest odpowiednie słowo, ale nie umiem tego lepiej określić), że jest yorkiem, kocham ją ponad życie i cieszę się, że ją mam. Traktowaniem shih tzu jak owczarka nie sprawisz, że nim się stanie. Co najwyżej tylko mu zaszkodzisz.
  23. Śliczna trixie :) Dla mnie te sporty są takie 'zwyczajne' i jednocześnie b ładne. Fajnie by przy moim psie wyglądały, aczkolwiek sama mam słabość do bardziej słodkich wzorków. Więc jeśli chodzi o posiadanie sporta, sam moment zakupu jest decydujący - nigdy nie uda mi się kupić tego wzoru, bo po drodze zobaczę jakieś różowe serduszka:diabloti: Marchewkowy - właśnie przekonałam się, żeby kupić od Cb ten różowy półzacisk, ale widzę, że już nie ma No cóż, następnym razem muszę się bardziej pospieszyć :evil_lol:
  24. Słyszałam kiedyś, że nie powinno się pić tylko wody filtrowanej, bo jest ona pozbawiona wszelkich minerałów i substancji odżywczych, bardzo waznych dla organizmu. Więc ja daję tylko przegotowaną, ew. z kranu. Tak samo mineralka pita codziennie nie jest najzdrowsza, bo mogą się od niej robić kamienie w nerkach.
  25. Taak, u mnie też ciągle dolewanie, szczególnie tej w kuchni, bo malutka jest. Pies sąsiadki ma na dworze metalową michę i tak brzydko wygląda. Osadza się na niej kamień z wody i nie da się tego doszorować. A też ma codziennie wodę zmienianą. Może taka woda u nas ;P
×
×
  • Create New...