Kurcze.....tamta dozka ktora widzialam...Saba...Ona chyba czula, ze ja bylam pod wielkim wrazeniem spotkania....i to pykniecie to bylo chyba zrozumienie i akceptacja.....czuje je do dzis.... byla taka powazna i patrzyla na mnie nie z politowaniem tylko ze zrozumieniem...nie wiem czy wiesz co chce powiedziec.....mysle, ze tak. Czuje to do dzis......
Ciekawe kiedy teraz spotkam doga......